Przed nami kolejna odsłona „Raportu T-Mobile Ekstraklasy”. Tym razem pod lupę wzięliśmy Zagłębie Lubin, które przez wiele osób uważane jest za czarnego konia zbliżających się rozgrywek. Rok temu spekulacje były podobne, a stało się, jak się stało. Niemniej jednak analogia jest bardzo duża.

Jest przełom lipca i sierpnia 2011 roku. Zagłębiem dowodzi Jan Urban. Do zespołu dołączają Janusz Gancarczyk, Michal Hanek, Błażej Telichowski i Patryk Rachwał. Wszyscy kibice i dziennikarze byli niemalże podpaleni, bo pewne było, że z takim składem i zapleczem Urban może walczyć o grę w europejskich pucharach. Wszystko jednak bardzo szybko zostało zweryfikowane. Z czterech wcześniej wspomnianych zawodników został jedynie Rachwał, który jako jedyny z tej Urbanowej zgrai chciał walczyć o jak najlepsze wyniki. Reszta panów piłkarzy rozlała się po świecie. Hanek odszedł do Kapfenberger SV (ostatnia drużyna tabeli ligi austriackiej, gdy do niej dołączał – zdecydowanie szczyt jego możliwości), Telichowski na ławkę do Górnika Zabrze, a Gancarczyk robi to, co umie najlepiej – chodzi na imprezy w rodzinnej Oławie.
Era Urbana zakończyła się z wielkim hukiem, lecz bez fajerwerków. Rozsypaną niemalże w każdym aspekcie drużynę musiał poukładać Pavel Hapal, lecz po trudnych początkach i dobrze przepracowanym zimowym okresie przygotowawczym Zagłębie zostało najlepiej punktującą drużyną na wiosnę. Plan minimum, jakim było utrzymanie, został zrealizowany bardzo szybko.

Jeśli Pavel Hapal nie popełni błędów Jana Urbana i kolejny raz dobrze przygotuje zespół do rozgrywek, to kibice Zagłębia nie mają się czego obawiać. Drużyna praktycznie wcale się nie osłabiła, w dodatku doszło kilku nowych graczy. Będącego w znakomitej formie wiosną Aleksandra Ptaka, który odszedł z klubu w związku z aferą korupcyjną, ma zastąpić Michał Gliwa z Polonii Warszawa. Gwiazdą raczej nie będzie, jednak do ponad połowy okresu przygotowawczego lubinianie nie mieli żadnego bramkarza, który mógłby się pochwalić jakimikolwiek występami w ekstraklasie.
Kolejnym nowym graczem jest Robert Jeż. To na nim zdecydowanie będzie skupiona uwaga wielu osób interesujących się piłką, bo Zagłębiu brakowało typowego rozgrywającego, a sam piłkarz chciałby się odbudować po średnio udanej przygodzie z Polonią Warszawa. W ostatnim sparingu z Eintrachtem Frankfurt zdobył dwie bramki.












