Tuż po premierowym spotkaniu rundy rewanżowej Zagłębia Lubin z Pogonią Szczecin przyjdzie nam obejrzeć mecz Polonii Warszawa z Lechią Gdańsk. W obu zespołach doszło do sporych zmian w przerwie zimowej. Znacznie większy demontaż przeszła drużyna „Czarnych Koszul”, ale i gdańszczanie stracili swojego najlepszego piłkarza.
W meczu 1. kolejki sezonu 2012/2013 Lechia Gdańsk na własnym obiekcie uległa polonistom 1:3. Ten wynik będzie bardzo trudno powtórzyć – warszawianie są teraz zupełnie inną drużyną. Z powodu katastrofalnego prowadzenia klubu przez prezesa Króla (czytaj: braku jakichkolwiek funduszy i wielomiesięczne zaleganie z wypłatami) zespół Polonii opuścili: Baszczyński, Brzyski, Cani, Cotra, Dwaliszwili i Teodorczyk. Taki odpływ kluczowych piłkarzy, którzy byli podstawowymi elementami pierwszego składu (oprócz Albańczyka), musi mieć ogromny wpływ nie tylko na formę i dyspozycję, ale też na atmosferę wewnątrz klubu. W miejsce wyżej wymienionych trener Stokowiec ściągnął Martina Barana z Polonii Bytom, Vytautasa Luksa z Ekranasu Poniewież, Viktora Morozova z Levadii Tallin, Pawła Tarnowskiego z Jagiellonii Białystok oraz Jakuba Tosika z Karpat Lwów. Nie są to zawodnicy, którzy mogą zapewnić poziom, do którego przywykli kibice z Konwiktorskiej. Co więcej, w kadrze Piotra Stokowca jest tylko jeden napastnik – Daniel Gołębiewski – który dodatkowo został nowym kapitanem drużyny. Jeżeli z takim materiałem ludzkim opiekun „Czarnych Koszul” powtórzy wynik z jesieni, to będzie przeogromny sukces.

Jak poloniści wypadli w zimowych sparingach? Średnio. Na 11 spotkań wygrali zaledwie trzy razy. W sumie stracili 21 bramek. Ciągła niepewność jutra powodowała, że trener nie mógł skupić się na budowaniu podstawowego składu. Nie od dziś jednak wiadomo, że opiekun Polonii potrafi pracować w ekstremalnych warunkach (najpierw Wojciechowski, teraz Król). I w tym właśnie kibice stołecznego zespołu powinni szukać jakiejś nadziei na lepszą przyszłość.
A co na temat piątkowego meczu powiedział asystent trenera Polonii – Łukasz Smolarow? – Chcielibyśmy zachować to jak najdłużej w tajemnicy [wyjściowy skład – przyp. red.], bo wiemy, że w pewnym sensie to dla nas handicap. Sytuacja, szczególnie w ostatnim tygodniu, była bardzo dynamiczna. Codziennie dochodziły do nas kolejne informacje. Jako trenerzy zaczęliśmy szykować się na wariant, w którym wystawiamy do składu tylko tych zawodników, którzy są pewni, i wiemy, że zostaną w drużynie. Wiadomo, że każdy chciałby mieć jak najwięcej czasu na przygotowanie, ale jeśli się go nie ma, to trzeba cieszyć się z tego, co się ma. Asystent wspomniał również o atmosferze w szatni polonistów: – .











