Rankingi iGola: Jedenastka fazy grupowej mistrzostw świata


Zestawienie najlepszych zawodników po 48 spotkaniach mundialu

30 czerwca 2018 Rankingi iGola: Jedenastka fazy grupowej mistrzostw świata

Wraz z ostatnimi meczami w grupie G dobiegła końca faza grupowa mistrzostw w Rosji. W związku z tym nadszedł czas na pierwsze wyróżnienia dla najlepszych piłkarzy po tym etapie. Oby utrzymali ten poziom w rundzie pucharowej, bo oglądanie tych zawodników w formie, to prawdziwa przyjemność. Przed wami jedenastka złożona z zawodników, którzy w tym etapie rozgrywek zrobili największe wrażenie.


Udostępnij na Udostępnij na

Jako że byłby ogromny problem ze znalezieniem bocznych obrońców, którzy zaznaczyliby swoją obecność w więcej niż jednym meczu, postanowiliśmy postawić na formację z trójką środkowych obrońców. Ostatnio jest to zestawienie bardzo popularne, ale nie wszystkie drużyny potrafią grać w takim ustawieniu (tak, chodzi o reprezentację Polski). Z racji tego, że na drugim końcu boiska mieliśmy trzech napastników, którzy absolutnie nie mieli sobie do tej pory równych, poniższa jedenastka idealnie wpasuje się w system 3-4-3.

Bramkarz

Po analizie ludzi od łapania piłek okazało się, że najlepiej zaprezentował się Kasper Schmeichel. Duński golkiper wpuścił tylko jednego gola, ale w odróżnieniu od Alissona czy Llorisa, miał dużo więcej do roboty między słupkami. Jego koledzy z linii obrony, delikatnie mówiąc, niespecjalnie mu pomagali. W trzech spotkaniach na jego bramkę oddano 15 strzałów, a Schmeichel przepuścił tylko jeden z nich. Było to uderzenie Mile Jedinaka z rzutu karnego w zremisowanym meczu z Australią. To doskonale pokazuje formę bramkarza Leicester i tak jak pewien łysogłowy zawodnik, mógłby zostać okrzyknięty ministrem obrony narodowej. Tak naprawdę dzięki niemu Dania zameldowała się w 1/8 finału, bo drużyna w ataku nie zachwyciła. Z ekip, które pozostały na placu boju, Duńczycy zdobyli najmniej bramek (2) i jeśli dalej będą liczyć tylko na Schmeichela, to w ćwierćfinale na pewno ich zabraknie.

Obrońcy

Tutaj wybór był już trudniejszy, choć głównie dlatego, że świetnych stoperów było kilku, a miejsc w składzie tylko trzy. Wiadomo, że musieli być to obrońcy z drużyn, które straciły mało goli, a dobrze by było, gdyby z przodu dołożyli coś ekstra. Z tego drugiego powodu trzeba było zrezygnować z Raphaela Varane’a i Diego Godina. Żal zwłaszcza tego drugiego, bo czyste konto po trzech spotkaniach zdarza się rzadko, ale umówmy się, przeciwnicy też nie byli z najwyższej półki. Co innego Andreas Granqvist. Kapitan reprezentacji Szwecji najpierw poprowadził ją do zwycięstwa nad Koreą, zdobywając jedynego gola meczu. Później dzielnie murował bramkę przed Niemcami, co prawda niestety nieudanie, ale może to i lepiej. W ostatnim meczu przeciwko Meksykowi, Szwedzi nie byli brani pod uwagę do wyjścia z grupy, tymczasem rozłożyli rywali na łopatki i zajęli pierwsze miejsce. Żeby było ciekawiej, wygraną przypieczętował nie kto inny jak właśnie Granqvist.

U boku Szweda znalazł się Brazylijczyk, a konretnie Thiago Silva. Obrońca PSG kierował defensywą reprezentacji na tyle dobrze, że Alisson jest do tej pory najmniej zapracowanym bramkarzem na mundialu. Dwa mecze na zero z tyłu, to niezły prognostyk przed fazą pucharową. Mecze wygrywa się dobrym bronieniem, a Brazylia broni naprawdę świetnie. Jakby komuś było mało, Silva zapewnił awans w meczu ze Serbią i w przeciwieństwie do pana wyżej, uczynił to strzałem głową.

Do tej dwójki dorzucimy piłkarza, który nie miał być podstawowym środkowym obrońcą w swojej ekipie, ale stał się kluczową postacią i przy okazji katem Polaków. Yerry Mina, bo o nim mowa, był obiektem drwin ze strony niejednego eksperta. Dodatkowo był wyznaczany jako ten niepewny, przez którego Kolumbia może odpaść z turnieju. Tymczasem młody gracz Barcelony spisał się wręcz znakomicie i po dwóch występach ma kapitalne statystyki. Dwie wygrane, dwa czyste konta i dwie strzelone bramki. Czego chcieć więcej? Może tego, żeby tak jak dwóch pozostałych dał wyjście z grupy? Dla Yerry’ego nic prostszego, gol w meczu z Senegalem pozwolił na zajęcie pierwszego miejsca i prawdopodobnie stałe miejsce w składzie u Pekermana.

Pomocnicy

Czas na czwórkę najlepszych graczy drugiej linii. Nie powinno być wielkiego zdziwienia, gdy połowę tych miejsc zajmą Chorwaci – Modrić i Rakitić. Piłkarze kolejno Realu Madryt i Barcelony dali prawdziwy pokaz gry w środku pola. O tym pierwszym wypowiedziano bardzo istotne zdanie, które idealnie podsumowuje grę filigranowego pomocnika.

Spotkanie przeciwko Argentynie to po prostu majstersztyk w wykonaniu obydwóch. Zdominowali kompletnie środkową strefę i przez to „Albicelestes” nie mieli zupełnie nic do powiedzenia. Ponadto obaj dołożyli po bramce, więc ich wkład jest do tej pory bezcenny. Jeżeli z twojego powodu reprezentacja wychodzi z grupy i jest typowana do końcowego sukcesu na takiej imprezie, to znak, że robisz to dobrze. Oby tak dalej, bo to chcą oglądać kibice.

Na bokach trochę z konieczności, ale wydaje się, że ci zawodnicy poradziliby sobie na każdej pozycji. Są to Coutinho i Isco. Hiszpan jest jedynym piłkarzem w swojej drużynie z formacji stricte ofensywnej, który ani razu nie został zdjęty z boiska. Hierro wolał ściągnąć Davida Silvę lub Andresa Iniestę, ale także Diego Costę. To pokazuje, jak ważnym piłkarzem jest Isco. Stał się głównym kreatorem gry „La Roja” i na niego muszą uważać Rosjanie w Moskwie. To taki pomocnik, który potrafi stworzyć coś z niczego i jednym zagraniem odmienić losy meczu. Większą uwagę trzeba poświęcić Coutinho. Jest to piłkarz, który przyćmił Neymara i to on stał się główną postacią w kadrze „Canarinhos”. To on spadł im z nieba, gdy potrzebowali bramki w meczu z Kostaryką. To on strzelił jedną z piękniejszych bramek tego mundialu. To on popisał się genialną asystą przy golu Paulinho w kluczowym meczu z Serbią. Do podsumowania jego dotychczasowych występów wystarczy to:

Napastnicy

Tutaj wybór był najłatwiejszy, chociaż nie wiadomo było czy ten, który najlepiej rozpoczął te mistrzostwa, powinien się tu znaleźć. Cristiano Ronaldo w meczu z Iranem nie zaprezentował się najlepiej, ale biorąc pod uwagę, że strzelił hat-tricka (a według niektórych nawet i dwa) z Hiszpanią i dołożył zwycięskie trafienie przeciwko Maroko, zasłużył na to by być w gronie najlepszych.

Dwóch napastników, którzy są obok CR7 w tym zestawieniu, zagrało o jedno spotkanie mniej. To, czy ze względów kondycyjnych, czy pozasportowych, jest sprawą drugorzędną. Ważne, że Harry Kane i Romelu Lukaku poprowadzili swoje drużyny do awansu. Anglik w trudnym spotkaniu z Tunezją strzelił dwa gole i choć nie był to jego wielki mecz, pokazał, że weźmie odpowiedzialność na swoje barki w trudnych chwilach. W starciu z Panamą napastnik Tottenhamu także ustrzelił hat-tricka, choć jego styl pozostawia do życzenia.

Tu dochodzimy do Lukaku, który ma już na koncie cztery trafienia (dwa dublety), ale w przeciwieństwie do poprzedników nie potrzebował do tej sztuki goli z rzutów karnych. Od tego w drużynie Martineza jest Hazard, bo gdyby było inaczej, prawdopodobnie Lukaku byłby teraz samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców. Co więcej Belg trafiał, gdy razem z kolegami męczyli się z Panamą oraz gdy potrzeba było odskoczyć Tunezji.

Ci gracze będą teraz pod szczególną obserwacją. Jako najlepsi po fazie grupowej, dobrze by było, gdyby udowodnili swoją wartość w najważniejszych spotkaniach. Życzymy im, aby utrzymali formę i jak najmniej meczów rozstrzygali w rzutach karnych. Niech rozpocznie się runda finałowa!

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze