Stoper Valencii w wywiadzie dla lewantyńskiego dziennika „Superdeporte” mówił o celach drużyny na drugą część sezonu. Francuz podsumował również rok 2011, nie kryjąc zadowolenia z osobistych sukcesów.
Adil Rami po transferze z Lille do Valencii niemal od razu stał się idolem kibiców z Estadio Mestalla, którym podoba się nieustępliwość i odwaga rosłego Francuza. „Los Ches” nie wyobrażają już sobie gry swojej drużyny bez stopera rodem z Maroka.
– Na razie rozgrywamy dobry sezon. Dla wszystkich głównym celem jest wygranie Pucharu Króla. Jesteśmy w stanie tego dokonać. Podobnie jest z Ligą Europy. Wierzę, że zajdziemy w niej bardzo daleko. Nie mamy też zamiaru odpuścić rozgrywek Primera Division, musimy bez problemu awansować do Ligi Mistrzów.
– Celem długoterminowym jest wywalczenie kolejnego tytułu mistrzowskiego. Doskonale zdajemy sobie sprawę z faktu, że Madryt i Barcelona to drużyny mocniejsze, z większym potencjałem. Taka jest prawda, ale my nie boimy się z nimi walczyć.
– Rok 2011 był dla mnie bardzo wyczerpujący. Zdobyłem dublet z Lille, byłem podstawowym graczem w dwóch meczach reprezentacji, awansowaliśmy do Euro. Do tego transfer do Valencii. Przyjście tutaj było ważnym krokiem. To klub większy niż Lille, więc na początku trochę się bałem, czy sobie poradzę. Nie znałem języka. Teraz mogę powiedzieć, że zamykam rok 2011 bardzo zadowolony.










