Raków kolejnym półfinalistą. Ekstraklasa już czeka!


Raków mógł, Legia musiała

13 marca 2019 Raków kolejnym półfinalistą. Ekstraklasa już czeka!
Łukasz Sobala / Press Focus

Jedni przed meczem zapowiadali, że ewentualne zwycięstwo to będzie sensacja. Drudzy przekonywali, że liczy się tylko wygrana. Bilety na dzisiejsze starcie Rakowa z Legią rozeszły się jak świeże bułeczki. Nic dziwnego, bo lider pierwszej ligi nie przegrał od sierpnia, a Legia ostatnio nie zachwycała. Sensacja wydawała się całkiem realna. Na tyle realna, że w dogrywce Raków przypieczętował awans do półfinału!


Udostępnij na Udostępnij na

Jeśli jakaś drużyna eliminuje w Pucharze Polski takie marki jak Lech Poznań i Legia Warszawa, to nie sposób nie nazwać jej rewelacją rozgrywek. Raków w listopadzie sprawił niemałą niespodziankę, doprowadzając do tego, że zarząd Lecha Poznań nie wytrzymał i niedługo później zwolnił swojego trenera „na lata” – Ivana Djurdjevicia.

Dzisiaj w Częstochowie kibice mogli świętować, po tym jak ich ulubieńcy ponownie sprawili niemałą sensację. Jednakże prawda jest taka, że w dzisiejszym meczu legioniści w zasadzie nie istnieli. To Raków, tak samo jak wczoraj Odra Opole, przejął niemal od początku inicjatywę. Natomiast to, co różni te obie drużyny, to fakt, że częstochowianie zagrali znacznie mądrzej i przede wszystkim nie popełniali błędów. Za wyjątkiem bramki dla Legii, która padła po ewidentnym błędzie defensorów Rakowa. To w zasadzie jedyna pomyłka podopiecznych Marka Papszuna w dzisiejszym ćwierćfinale.

To będzie sensacja

To, czego dzisiaj dokonał Raków, to wyczyn, o którym będzie głośno jeszcze przez długi czas. Częstochowianie do tej pory nigdy nie pokonali obecnych mistrzów Polski. Rywalizowali ze stołecznym klubem łącznie jedenaście razy. Osiem razy zwyciężała Legia, a reszta meczów zakończyła się remisem. Co równie istotne, bilans bramkowy Rakowa z Legią w Pucharze Polski do tej pory wynosił 9:1.

Dziś bilans ten uległ zmianie. Zresztą całkowicie zasłużenie, bo piłkarze grający poziom rozgrywkowy niżej zagrali znacznie dojrzalej. Umiejętnie wyczekiwali na błędy legionistów, którzy za wyjątkiem kilku groźniejszych akcji w ogóle nie istnieli. Natomiast to Raków potrafił zdominować mistrza Polski, tym samym doprowadzając po raz kolejny do sensacji.

Od rana w polskich mediach sportowych głośno było o tym ćwierćfinale. Wielu spekulowało, co może się wydarzyć i co najciekawsze, wielu dawało spore szanse drużynie, która na papierze miała być gorsza. Można było znaleźć sporo ankiet w social mediach dotyczących tego meczu, a ich wynik często wskazywał na zwycięstwo Rakowa. Zresztą mobilizacja kibiców gospodarzy na dzisiejsze spotkanie również świadczy o tym, że mocno wierzyli w sukces.

Ekstraklasa coraz bliżej

Dzisiejszy sukces to również dowód na to, że Raków stać na walkę w ekstraklasie po ewentualnym awansie. Awansie, który wydaje się już niemalże pewny. Piłkarze spod Jasnej Góry mają jedenaście punktów przewagi nad drugim ŁKS-em Łódź. W 23 meczach Fortuna 1. ligi szesnaście razy wygrywali, sześć razy remisowali i tylko raz przegrali. Warto dodać, że ostatnia i dotychczas jedyna ich porażka we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie miała miejsce w sierpniu. Passa trwa do dzisiaj!

Poza tym, że cały czas są największym kandydatem do awansu na najwyższy poziom rozgrywek w Polsce, wielu widzi ich w finale Pucharu Tysiąca Drużyn. Prawdą jest, że podopieczni Marka Papszuna rozgrywają najlepszy sezon w historii klubu i taka szansa może się już nie zdarzyć. Z tego powodu sam szkoleniowiec, jak i piłkarze zdają sobie sprawę, że trzeba wykorzystać tę okazję jak najlepiej.

Patrząc realnie na szanse Rakowa, z taką grą, jaką prezentują od początku sezonu, mogą zdziałać naprawdę dużo. Jeśli ktoś powie, że triumf w lidze i awans do ekstraklasy jest już pewny, to w Pucharze Polski z pewnością są dzisiaj jednym z rzekomych faworytów. Faworytów, bo grają fenomenalnie. Rzekomych faworytów, bo oni nic nie muszą. Oni tylko mogą. Tak samo jak dzisiaj w meczu z Legią.

***

Kibice Rakowa mogli być zadowoleni już dzisiaj w samo południe. Przypominamy, że zarząd Rakowa nie zamierza oddawać takiego szkoleniowca jak Papszun i dziś rano przedłużył on kontrakt z klubem. Być może to również podziałało mobilizująco na postawę częstochowian.

Jestem zadowolony z tego, że właściciel klubu wraz z zarządem obdarzyli mnie zaufaniem i przedłużyli ze mną kontrakt na kolejny rok. Wiem, że spowodowane jest to przede wszystkim postawą drużyny i wynikami naszej pracy. Cieszę się też, że za tym działaniem idą dodatkowe kroki takie jak choćby przedłużenie kontraktów moich współpracowników. Mogę tu zdradzić, że było to jednym z warunków przedłużenia mojej umowy. Wierzę, że razem będziemy realizować kolejne cele. Zarówno ten, który na tę chwilę jest celem podstawowym, a później kolejne, które cały czas są przed nami. Przy przedłużeniu kontraktu brałem pod uwagę szereg czynników, które spowodowały, że doszliśmy do porozumienia i dzięki którym związałem się z klubem i z Częstochową na kolejny rok – powiedział na łamach oficjalnej strony internetowej klubu Marek Papszun.

Prawda jest taka, że jedynym przeciwnikiem na drodze do awansu Rakowa do ekstraklasy wydaje się infrastruktura. Stadion Rakowa jest przestarzały, ma raptem 4000 miejsc, a jego większa część nie jest wcale zadaszona. To może przeszkodzić w otrzymaniu licencji na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Jeśli chodzi o formę sportową, kibice mogą spać spokojnie. Nie zanosi się na to, by pierwszoligowy lider miał spocząć na laurach. Nie w takim momencie i nie z takim trenerem!

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski