Jedni przed meczem zapowiadali, że ewentualne zwycięstwo to będzie sensacja. Drudzy przekonywali, że liczy się tylko wygrana. Bilety na dzisiejsze starcie Rakowa z Legią rozeszły się jak świeże bułeczki. Nic dziwnego, bo lider pierwszej ligi nie przegrał od sierpnia, a Legia ostatnio nie zachwycała. Sensacja wydawała się całkiem realna. Na tyle realna, że w dogrywce Raków przypieczętował awans do półfinału!
Jeśli jakaś drużyna eliminuje w Pucharze Polski takie marki jak Lech Poznań i Legia Warszawa, to nie sposób nie nazwać jej rewelacją rozgrywek. Raków w listopadzie sprawił niemałą niespodziankę, doprowadzając do tego, że zarząd Lecha Poznań nie wytrzymał i niedługo później zwolnił swojego trenera „na lata” – Ivana Djurdjevicia.
Dzisiaj w Częstochowie kibice mogli świętować, po tym jak ich ulubieńcy ponownie sprawili niemałą sensację. Jednakże prawda jest taka, że w dzisiejszym meczu legioniści w zasadzie nie istnieli. To Raków, tak samo jak wczoraj Odra Opole, przejął niemal od początku inicjatywę. Natomiast to, co różni te obie drużyny, to fakt, że częstochowianie zagrali znacznie mądrzej i przede wszystkim nie popełniali błędów. Za wyjątkiem bramki dla Legii, która padła po ewidentnym błędzie defensorów Rakowa. To w zasadzie jedyna pomyłka podopiecznych Marka Papszuna w dzisiejszym ćwierćfinale.
To będzie sensacja
To, czego dzisiaj dokonał Raków, to wyczyn, o którym będzie głośno jeszcze przez długi czas. Częstochowianie do tej pory nigdy nie pokonali obecnych mistrzów Polski. Rywalizowali ze stołecznym klubem łącznie jedenaście razy. Osiem razy zwyciężała Legia, a reszta meczów zakończyła się remisem. Co równie istotne, bilans bramkowy Rakowa z Legią w Pucharze Polski do tej pory wynosił 9:1.
Dziś bilans ten uległ zmianie. Zresztą całkowicie zasłużenie, bo piłkarze grający poziom rozgrywkowy niżej zagrali znacznie dojrzalej. Umiejętnie wyczekiwali na błędy legionistów, którzy za wyjątkiem kilku groźniejszych akcji w ogóle nie istnieli. Natomiast to Raków potrafił zdominować mistrza Polski, tym samym doprowadzając po raz kolejny do sensacji.
Od rana w polskich mediach sportowych głośno było o tym ćwierćfinale. Wielu spekulowało, co może się wydarzyć i co najciekawsze, wielu dawało spore szanse drużynie, która na papierze miała być gorsza. Można było znaleźć sporo ankiet w social mediach dotyczących tego meczu, a ich wynik często wskazywał na zwycięstwo Rakowa. Zresztą mobilizacja kibiców gospodarzy na dzisiejsze spotkanie również świadczy o tym, że mocno wierzyli w sukces.
Ekstraklasa coraz bliżej
Dzisiejszy sukces to również dowód na to, że Raków stać na walkę w ekstraklasie po ewentualnym awansie. Awansie, który wydaje się już niemalże pewny. Piłkarze spod Jasnej Góry mają jedenaście punktów przewagi nad drugim ŁKS-em Łódź. W 23 meczach Fortuna 1. ligi szesnaście razy wygrywali, sześć razy remisowali i tylko raz przegrali. Warto dodać, że ostatnia i dotychczas jedyna ich porażka we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie miała miejsce w sierpniu. Passa trwa do dzisiaj!











