Raków Częstochowa wygrał przed własną publicznością ze Slavią Praga 2:1 po golach Iviego Lopeza i Frana Tudora. „Medaliki” dały do zrozumienia, że są lepszą drużyną, i w Czechach powinny dokończyć dzieła.
Mecz Rakowa ze Slavią był różny: czasami otwarty, a czasami zamknięty. Jednak to polska drużyna okazała się nie tylko lepsza piłkarsko, ale i sprytniejsza.
Idealne przygotowanie pod rywala
W przeciwieństwie do prażan częstochowianie przystąpili do spotkania wręcz perfekcyjnie przygotowani. Co prawda Rakowowi brakowało kilka ważnych ogniw, ale w przeciwieństwie do Slavii ich zastępcy już od pewnego czasu byli wdrażani do jedenastki.
Możemy być niezadowoleni. Myślę, że powinniśmy mieć wyższą zaliczkę.Marek Papszun po meczu Raków – Slavia.
Gdy przyjrzymy się ekipie Jindricha Trpisovskiego, zobaczymy, że nie było tam koncepcji, jak poradzić sobie wobec plagi kontuzji wśród ważnych lub mniej ważnych piłkarzy. Czeski szkoleniowiec szczycił się na przedmeczowej konferencji prasowej szeroką kadrą, ale cóż – wydaje się, że to bogactwo go zgubiło. Samo w sobie, ale trochę też ze względu na zwyczajnie gorszy warsztat trenerski Czecha.
Ze względu na naszą gorszą jakość lub na to, że graliśmy „balonami”, nie zostaliśmy na połowie przeciwnika, co niepotrzebnie dużo nas kosztowało. Tomas Holes po meczu Raków – Slavia
Rakowiacy zaś nie tylko szlifowali zgranie oraz plan na mecz od dłuższego czasu (a nie od dzisiejszego poranka), ale także znali każdą cechę poszczególnych zawodników rywala. Świetną pracę w kwestii czytania graczy Slavii wykonał asystent trenera Dawid Szwarga. Z kolei trener Marek Papszun dopracował czujność swoich defensorów na okoliczność szybkich ataków „Czerwono-białych”.
Nie pozwolili niemalże na nic
I ta defensywa – na czele z Zoranem Arseniciem, który jako zastępczy kapitan wykazuje się od początku sezonu absolutną profesurą, jeśli pominiemy niektóre stałe fragmenty gry – była ponownie kluczem do sukcesu. Raków był w tym spotkaniu zarówno bardziej ruchliwy na bokach boiska, jak i przeważał w środkowej strefie, a jedna z bramek była wypadkową właśnie świetnego wyjścia spod pressingu obrońców i znalezienia sporo miejsca do przeprowadzenia akcji oraz uderzenia.











