Puszcza czy Arka? Spotkanie pierwszoligowców w Pucharze Polski


Oba zespoły zagrają przeciwko sobie dwa razy w jednym tygodniu. Który okaże się lepszy?

2 marca 2021 Puszcza czy Arka? Spotkanie pierwszoligowców w Pucharze Polski
Krzysztof Porębski / PressFocus

W grze wciąż pozostają najwięksi: Lech, Legia, Raków, Piast... Biorąc pod uwagę to, że ponad połowa zespołów, które zakwalifikowały się do ćwierćfinału Pucharu Polski, gra w ekstraklasie, dla Puszczy i Arki losowanie było dość łaskawe. Fakt, zawsze można było trafić na drugoligową Chojniczankę. Jednak możliwość zmierzenia się z mniej więcej równym sobie i tak drastycznie zwiększa szanse na awans.


Udostępnij na Udostępnij na

Z pewnością zarówno niepołomiczanie, jak i gdynianie odetchnęli z ulgą. Nagle wizja zagrania w półfinale Pucharu Polski okazała się niezwykle realna. Mało tego – przy odrobinie szczęścia obie ekipy mogłyby zagrać w finale! Najpierw trzeba jednak wygrać ćwierćfinał, dlatego nie wybiegając do przodu, skupmy się na tym właśnie starciu. A konkretnie na jednej jego stronie – Puszczy Niepołomice.

Bolączka tego roku

W 2021 rok Puszcza weszła dosyć dobrze. Wygrana z Lechią była bardzo efektowna, bardzo słabe zawody zagrał Michał Nalepa, którego błędy niepołomiczanie wykorzystali. Skupmy się jednak na czymś innym, czyli straconej przez Puszczę bramce. A nawet bramkach, bo do gola strzelonego przez Lechię dołożymy dwa strzelone przez piłkarzy Resovii Rzeszów w 18. kolejce Fortuna 1. Ligi. Wszystkie te gole mają ze sobą coś wspólnego.

Co takiego? Już tłumaczę. Każda bramka padła po stałym fragmencie gry. A jak to ze stałymi fragmentami bywa, szczególnie w naszej rodzimej lidze? Ano zazwyczaj nie są to zaawansowane taktycznie rozegrania, koronki po krótkim jego wykonaniu, idealne dośrodkowania na czubek nosa. Dużo częściej rywale zwyczajnie wykorzystują błędy w ustawieniu rywala, czasami zwykłe błędy indywidualne.

Przeanalizujmy szybko gola strzelonego przez Lechię. Rzut wolny z około 30 metrów, dogranie w pole karne. Najpierw w piłkę nie trafia Marcin Stefanik, później niefortunnie odbija ją Erik Cikos. Futbolówka wpada pod nogi Josepha Cisseya, który pakuje ją do siatki. Szweda nie upilnował Karol Knap, który w całej sytuacji zachował się beznadziejnie. Zawodnik Puszczy chciał chyba ściągnąć rywala do parteru i sprokurować rzut karny… Mimo to sam padł na ziemię, a (nie)kryty przez niego zawodnik strzelił gola.

Gole z tego spotkania można zobaczyć tutaj.

Trudna przeprawa w Rzeszowie

Takiego wyniku chyba nikt się nie spodziewał. Najsłabsza tej jesieni drużyna Resovii pokonała zespół z Niepołomic. Mecz musiał się odbyć na sztucznej murawie w Rzeszowie, co z pewnością nie pomagało i negatywnie wpłynęło na poziom widowiska. Zwróćmy jednak uwagę na bramki, które strzelali piłkarze Resovii.

Pierwsza bramka – rzut rożny dla rzeszowian. Jakuba Wróbla nie przykrył zawodnik z numerem 18, Michał Klec. Warto jednak zobaczyć samemu, jak dobrze ustawiali się piłkarze Resovii w polu karnym. Sprawę obrońcom utrudnił Nemanja Marković, zasłaniając Żarksisowi oraz Kobusińskiemu drogę do piłki. Także Przemysław Zdybowicz (numer 59) brał ogromny udział przy tej bramce – wyciągnął obrońcę z miejsca, w które została posłana piłka. Nieco przecząc wcześniejszemu stwierdzeniu, rzeszowianie naprawdę dobrze taktycznie rozegrali ten rzut rożny.

W bramkę numer dwa dla Resovii znów zaangażowany był Michał Klec i tutaj mamy już do czynienia z błędem indywidualnym podczas krycia. Dośrodkowanie z rzutu wolnego, piłkę na długi słupek przedłuża Przemysław Zdybowicz. Żadnej presji nie nałożył na niego Jakub Bartosz, a wspomniany Klec zupełnie zgubił Kamila Słabego. Pomocnik, zamiast skupić się na krytym przez niego zawodniku, zatrzymał się i pozwolił Klecowi strzelić gola.

Bramki z meczu Resovia – Puszcza można obejrzeć tutaj.

Czy Arka zagrozi Puszczy?

Sprawdźmy jeszcze, jak w tym sezonie radzi sobie Arka Gdynia, jeśli chodzi o stale fragmenty gry. Na szczęście nie jest problemem znaleźć statystyki dotyczące goli dla Arki ze stałych fragmentów gry. I tak dochodzimy w końcu do tego, że gdynianie w tym sezonie zdobyli łącznie 10 bramek po stałym fragmencie, w tym pięć po rzucie karnym. Gdy odejmiemy „jedenastki”, wychodzi nam pięć goli strzelonych po rozegraniu rzutu wolnego lub rzutu rożnego. Dużo? Mało?

W tym przypadku najlepiej porównać tę liczbę do innych pierwszoligowców. Najgorszą statystyką pod tym względem pochwalić się może (choć akurat w tym przypadku nie ma się czym chwalić)… Puszcza Niepołomice. Niepołomiczanie nie zdobyli ani jednej bramki po rzucie rożnym lub rzucie wolnym. Najlepiej pod tym względem wygląda Miedź Legnica, która na koncie ma dziewięć takich trafień. Średnio zespoły pierwszoligowe strzelają około trzech, czterech goli po stałych fragmentach, nie licząc rzutów karnych.

Arka wypada zatem nieco lepiej na tle średniego pierwszoligowego rywala i o wiele lepiej niż jej najbliższy rywal. Gdynianie z pewnością wykorzystają swoją przewagę oraz fakt, że defensywa Puszczy nie potrafi dobrze skoncentrować się na obronie podczas stałych fragmentów gry. Jesienią górą była Arka i tym razem spadkowicz również będzie faworytem. Jak mówi jednak sławne powiedzenie, „puchar rządzi się swoimi prawami…”.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze