Euro dla naszych piłkarzy to już przeszłość. Trzeba zacisnąć zęby i wyciągać wnioski z błędów byłego już selekcjonera. Ale to już zadanie nie dla nas, kibiców, dziennikarzy, ale dla działaczy. To w końcu oni zadecydują, kto zostanie nowym selekcjonerem reprezentacji i będzie nadawał ton grze Polaków. Kto to będzie? Tego jeszcze na 100% nie wiemy. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby się odrobinę tematem pobawić.
Mistrzostwa Europy skończyły się dla Polski bardzo szybko, praktycznie zanim się zaczęły. Po świetnej pierwszej połowie z Grecją w drugiej nie mieliśmy nic do powiedzenia i zremisowaliśmy mecz, który już w pierwszej odsłonie był wygrany. W spotkaniu z Rosją osiągnęliśmy mały sukces, który został rozdmuchany do niesamowitych wręcz rozmiarów. Remis był traktowany jak zwycięstwo, nadzieje kibiców wzrosły, co po meczu z Czechami, przegranym w słabym stylu, tylko spotęgowało zawód wśród miłośników piłki nożnej w naszym kraju. Trzeba postawić sprawę jasno: nie, nie jesteśmy w żadnym wypadku futbolową potęgą, ale tak, zdecydowanie powinniśmy zagrać lepiej i wyjść z najsłabszej na Euro grupy. To było w naszym zasięgu. Ale jak to się mówi, musztarda po obiedzie, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem – teraz trzeba to mleko posprzątać.
W momencie kiedy Polska odpadała z Euro, było już prawie pewne, że to będzie koniec Franciszka Smudy na fotelu selekcjonera reprezentacji. Od razu pojawiły się spekulacje, każdy miał swoje propozycje, pomysły. Postanowiłem puścić wodze fantazji i podać siedem mniej lub bardziej realistycznych czy poważnych kandydatur, oczywiście w przypadkowej kolejności.
1. Berti Vogts

Niemiec wydaje się całkiem racjonalną opcją. Kiedyś doskonały piłkarz, potem utytułowany trener. Wygrał mistrzostwa świata w 1974 jako piłkarz, prowadził Niemców w 1996 roku, kiedy wygrali mistrzostwa Europy, potem prowadził Kuwejt, Szkocję, Nigerię, drużynę Bayeru Leverkusen, a obecnie Azerbejdżan. Na pewno jest to CV, którego żaden trener by się nie powstydził. Podobno obok Fornalika jest to jeden z głównych kandydatów do objęcia reprezentacji. Co ciekawe, sam zainteresowany dementuje wszystkie pogłoski i mówi, że nikt się z nim w tej sprawie nie kontaktował. To całkiem możliwa opcja, ale czy wyjdzie nam na dobre? Vogts jako były obrońca preferuje właśnie twardą, defensywną grę, obronę stawia wyżej niż atak. Należy zadać sobie pytanie, czy to styl, który naprawdę do nas pasuje.
2. Orest Lenczyk
Ciekawa kandydatura, choć mało prawdopodobna i zapewne mało popularna. W futbolu często nadużywa się określeń weteran i legenda, ale tutaj są one jak najbardziej na miejscu. 69-letni Lenczyk to prawdziwy fachman, który zjadł zęby na piłce (kto wie, czy nie dosłownie) i osiągnął naprawdę wiele. Karierę piłkarską zakończył w wieku 28 lat i poświęcił się trenerce. Przez 41 lat kariery trenerskiej zmieniał kluby 23 razy, zdobywał mistrzostwa, wprowadzał kluby do ekstraklasy, chronił je przed spadkiem… Po prostu z niejednego pieca jadł chleb i to doświadczenie mogłoby się przydać i zaprocentować. Można być pewnym, że do reprezentacji zapraszałby wielu zawodników z ekstraklasy, którzy jeszcze nie mieli szansy się pokazać.














