Jagiellonia Białystok odniosła w ostatniej kolejce cenne zwycięstwo w meczu z Zagłębiem Lubin. Szczególnie zadowolony po tym spotkaniu może być golkiper białostoczan, Tomasz Ptak, który tym meczem rozpoczął swoją przygodę z T-Mobile Ekstraklasą.
Twój debiut można uznać za udany, nie udało się zachować czystego konta, ale Jagiellonia wygrała, a zawodnicy rywala kilka razy Cię przetestowali. Jesteś zadowolony z tego występu?
Na początku chciałem podziękować trenerowi Michniewiczowi i trenerowi Jankowskiemu za to, że obdarzyli mnie zaufaniem. Jeśli chodzi o sam mecz, to uważam, że mój występ był poprawny. Najbardziej cieszą jednak trzy punkty, bo były one nam bardzo potrzebne.
Presja mocno dokuczała przed pierwszym gwizdkiem sędziego?

Jeśli chodzi o mecz z Zagłębiem, to byłem spokojny, nie podchodziłem nerwowo do tego spotkania. Wiedziałem, co chciałem zagrać. To była moja szansa, o której marzyłem od dziecka. Pomogło też wsparcie trenerów, kolegów z drużyny, rodziny, przyjaciół i mojej dziewczyny, która pomaga i wspiera mnie najbardziej.
Na treningach testują Cię Tomasz Frankowski i Grzegorz Rasiak, więc pewnie napastnicy rywala nie budzili w Tobie strachu. Łatwiej się broni ze świadomością, że na co dzień pojedynkujesz się z najskuteczniejszym obecnie snajperem w Polsce?
Grzegorz jest z nami niecałe dwa tygodnie. Widać, że potrafi grać w piłkę, szczególnie dobrze opanował sztukę gry głową. Myślę, że z Tomkiem stworzą duet, który wniesie nową jakość i przyniesie dużo bramek dla naszego zespołu, a przede wszystkim wiele nauczą młodszych zawodników. Trzeba też pamiętać, że w Zagłębiu również występuje wysokiej klasy napastnik, jakim niewątpliwie jest Sernas. Strzelając nam bramkę, przełamał się, więc teraz każdy bramkarz będzie mocno skoncentrowany, kiedy Litwin będzie miał piłkę przy nodze.
Kiedy się dowiedziałeś, że właśnie na Ciebie w tym spotkaniu postawi trener Michniewicz?
Dowiedziałem się się na odprawie przedmeczowej. Byłem bardzo szczęśliwy i jednocześnie wiedziałem, że mam swoje pięć minut. Chciałem je za wszelką cenę jak najlepiej wykorzystać.
Jak to jest w tej Jagiellonii, bo wydaje się, że cała czwórka bramkarzy ma niemal równe szanse na występ? To pomaga, czy przeszkadza w koncentracji?











