PSV Eindhoven na własnym boisku podejmowało Twente Enschede. Po golach Wijnalduma, Matavża oraz Narsingha gospodarze pewnie wygrali 3:0, obejmując jednocześnie przodownictwo w Holandii.
Obie drużyny przystąpiły do meczu bardzo zmotywowane. W przypadku wygranej PSV przeskoczyłoby Twente o dwa oczka i drużyna z Enschede straciłaby miejsce w fotelu lidera. Zespół ze stadionu Phillipsa po dwóch przegranych z rzędu chciał w końcu zdobyć punkty i spowodować, aby goście doznali drugiej porażki w tym sezonie. Obie drużyny przystąpiły do meczu osłabione, u gospodarzy nie mogli zagrać kontuzjowani Dries Mertens i Ola Toivonen oraz zawieszony za karki Mark van Bommel. Natomiast goście wystąpili bez swojego podstawowego bramkarza.

Początek meczu zdecydowanie należał dla gospodarzy, w ciągu pierwszych 90 sekund oddali oni dwa strzały i wywalczyli rzut rożny. Do 10. minuty zdecydowanie przeważało PSV, a w 9. minucie po rzucie wolnym z 26 metrów niewiele pomylił się Jeremain Lens. Przed upływem pierwszego kwadransa gry pierwszą groźną akcje wyprowadzili przyjezdni. Chadli poprowadził akcję lewą stroną, w polu karnym ściął do środka, oddał strzał, Waterman obronił, ale wybił wprost przed siebie. Futbolówka trafiła pod nogi Bramy, który z 16. metra oddał strzał, piłkę ponownie odbili zawodnicy PSV, ta znów trafiła pod nogi graczy Twente, ale Janssen spudłował przy dobitce. W 17. minucie Strootman, chcąc podawać do bramkarza, nie trafił czysto w piłkę, tę przejął Leroy Fer, zauważył wysuniętego Watermana, lecz próba lobu się nie powiodła.
Przez dalszą część meczu obie drużyny nie były w stanie stworzyć akcji, która nie skończyłaby się na 25. metrze przed bramką rywala. Sytuacja uległa zmianie w 37. minucie, kiedy to padł gol dla drużyny z Eindhoven. Przy bocznej linii boiska o piłkę powalczył Manolev, pociągnął do pola karnego, tam w zamieszaniu trafiła do Narsingha, ten posłał ją wzdłuż linii bramkowej, obrońcy i bramkarz przyglądali się toczącej piłce, a akcję zamknął Wijnaldum i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Do końca pierwszej połowy gospodarze starali się utrzymywać przy piłce, tak aby zejść do szatni z jednobramkowym prowadzeniem, i nie dali rozwinąć skrzydeł przyjezdnym.
Druga połowa zaczęła się obiecująco dla Twente. W 49. minucie po klepce Chadliego i Tadicia ten drugi oddał strzał, ale trochę się pomylił. Jak się później okazało, to były miłe złego początki. Od 64. minuty w piłkę grała już tylko jedna drużyna. Podopieczni McClarena zostali zepchnięci do defensywy.












