80-lecie Arki Gdynia swoją obecnością uczcił sam West Ham United Londyn. I choć klub z Upton Park wysłał do Trójmiasta głębokie rezerwy, to jednak ten, kto we wtorek przyszedł na ul. Olimpijską, zobaczyć w akcji The Hummers, z pewnością nie żałował.

— Nie było większych szans na to, by WHU przyjechał do Gdyni w najmocniejszym składzie — tłumaczy rzecznik prasowy „Żółto-niebieskich”, Tomasz Rybiński. Takie kluby harmonogram spotkań mają zaplanowany z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. I tak chwała Młotom, że w ogóle zjawiły się w Polsce. Wcześniej próbowaliśmy nakłonić na przyjazd do Gdyni parę klubów niemieckich, chcąc wykorzystać znajomości naszego trenera, Dariusza Pasieki, ale nikt nie chciał się zgodzić. Dopiero West Ham odpowiedział pozytywnie na naszą propozycję.

I chwała Anglikom za to, a tym którzy nie mogli zrozumieć, dlaczego Młotom nie chciało się wysłać do Polski pierwszego garnituru, wystarczy tylko przypomnieć, że przecież w weekend WHU w 10. kolejce mierzył się z Arsenalem Londyn, urywając niespodziewanie punkty Kanonierom. W sobotę z kolei piłkarzy Gianfranco Zoli czeka kolejny niezwykle ciężki bój, tym razem z AC Sunderland, który w tym sezonie poczyna sobie nadspodziewanie dobrze, i to Czarne Koty z pewnością będą faworytem tego spotkania. Dodając do tego fakt, że West Ham z zaledwie sześcioma punktami na koncie jest w tabeli Premiership przedostatni, to nikogo już nie powinno dziwić, że tacy piłkarze jak Valon Behrami, Kieron Dyer, Robert Green czy Scott Parker zostali w Londynie, a i sam Zola zamiast rozpracowywać Arkę, wolał skupić się na analizie gry Sunderlandu. Niemniej Alex Dyer, na co dzień menedżer rezerw Młotów, przywiózł na Olimpijską całkiem ciekawych zawodników, którzy już wkrótce powinni stanowić o sile 3-krotnych zdobywców Pucharu Anglii.













