Nie da się oszukać płynącego czasu. Niegdyś Dani Alves uchodził za najlepszego prawego obrońcę na świecie. Wszyscy pamiętamy nie tak odległe czasy, kiedy Barcelona swoim stylem gry robiła furorę w Europie. Jedną z jej czołowych postaci był Alves, którego uznawano za wzór współczesnego bocznego defensora. Obecnie Brazylijczyk ma 36 lat i po wygaśnięciu kontraktu z PSG szuka sobie nowego pracodawcy. Trwające Copa America pokazuje, że Alvesa wciąż stać na grę na dobrym poziomie.
W swojej profesjonalnej karierze Dani Alves sięgnął łącznie po 39 trofeów, co czyni go najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii. Puchary do kolekcji zdobywał w każdym klubie, w jakim dane mu było występować. Nie inaczej było w Paris Saint-Germain, z którym w minionym sezonie wygrał ligę francuską. Wraz z końcem rozgrywek opuścił jednak Paryż i od nowego sezonu zobaczymy go w barwach innego zespołu.
Przeszłość
Alves do Europy trafił, mając 19 lat. Wtedy z brazylijskiego EC Bahia sprowadziła go Sevilla. Z czasem stał się podstawowym graczem drużyny z Andaluzji i jednym z najlepszych piłkarzy na tej pozycji w lidze. W ciągu sześciu lat spędzonych na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan zdobył Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii oraz dwukrotnie triumfował w Pucharze UEFA i raz w Superpucharze Europy.
Stało się jasne, że Alves niebawem przeniesie się do jednej z europejskich potęg. Najbardziej zdeterminowana była Barcelona, która zapłaciła za niego Sevilli 35,5 miliona euro. Uczyniło go to najdroższym obrońcą w dziejach ligi hiszpańskiej. Dla porównania w 2002 roku, gdy przenosił się z Brazylii do Hiszpanii, kosztował 550 tysięcy euro. Pobyt Alvesa na Camp Nou to pasmo sukcesów. Zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej udało mu się wygrać każde możliwe trofeum. Łącznie aż 23 razy świętował z „Blaugraną” jakiś sukces. Samą La Liga wygrywał sześciokrotnie, a Ligę Mistrzów trzy razy. Pięciokrotnie trafił też do najlepszej jedenastki roku UEFA. W stolicy Katalonii wyrósł na najlepszego prawego obrońcę na świecie. Jego wejścia ofensywne siały spustoszenie w blokach defensywnych rywali.
Latem 2016 roku Alvesowi skończył się kontrakt z „Blaugraną”, po czym przeniósł się do Juventusu. W Turynie spędził zaledwie rok, ale to wystarczyło, by dopisać do listy sukcesów scudetto i Coppa Italia. Ponadto wraz z „Juve” znalazł się w finale Ligi Mistrzów, w którym lepsza okazała się Barcelona.










