Kara za korupcje, skandal z Januszem Filipiakiem w roli głównej, odsunięcie od drużyny Wdowiaka, wieża Babel, gra, od której bolą zęby i niedoszłe odejście Michała Probierza. W ostatnim czasie, a w zasadzie od początku obecnego sezonu Cracovia raczej jest kojarzona z tym, co najgorsze, a pozytywów szukać na próżno. Czy przerwa reprezentacyjna będzie dla drużyny z Krakowa drugim okresem przygotowawczym i odbije się ona od dna?
Nic przed sezonem nie zapowiadało tego, w jakiej sytuacji znajdzie się Cracovia obecnie. W końcu wcześniej zakończyła rozgrywki ligowe w grupie mistrzowskiej, a do tego zdobyła Puchar Polski. Pewnie dla wielu był to prognostyk na przyszłość, że najstarszy piłkarski klub w Polsce będzie coraz ambitniejszy, a poprzeczka, jaką sobie stawia, będzie zawieszona coraz wyżej. Dziś już wiemy, że tak się nie stało, a sama sytuacja klubu jest beznadziejna.
Wieża Babel
Liczba obcokrajowców w kadrze Cracovii jest imponująca. Wielu się na to oburza, ale czy słusznie? Spójrzmy prawdzie w oczy. Gdyby ci piłkarze gwarantowali dobrą grę i punkty, nie byłoby całej afery, a na pewno nie aż tak dużej. Największym problemem jest miałkość i bierność. Umówmy się, na papierze ci zawodnicy nie wyglądają źle, na pewno nie tak, żeby obawiać się o spadek. Pamiętajmy, w tym sezonie spada jedna drużyna! Gdybyśmy porównali składy „Pasów” z rewelacją sezonu – Wartą Poznań – to teoretycznie klub z Krakowa wygląda o wiele lepiej. Zawodnicy z zielonej części Poznania nadrabiają za to swoją walecznością i tego brakuje w Krakowie. Oglądając ich grę, można odnieść wrażenie, że piłkarze nie chcą umierać za klub czy trenera. Choć wydawać by się mogło, że wielu z nich umiejętności nie brakuje.
Człowiek od zadań specjalnych
Brakuje w Cracovii kogoś takiego, kto w trudnych chwilach da od siebie coś więcej. Kogoś, kto dostawi nogę w odpowiednim momencie i zrobi coś z niczego. „Pasy” miały kogoś takiego, ale postanowiono się go pozbyć w sposób niedopuszczalny. Mateusz Wdowiak, wychowanek klubu, Cracovia w dużym stopniu dzięki niemu zdobyła Puchar Polski. Postanowiono go zesłać do klubu Kokosa, ponieważ nie chciał przedłużyć kontraktu. Pomijając już kwestie moralne i etyczne, ale czy piłkarsko klub z Krakowa mógł sobie na to pozwolić? Jasne, Wdowiak nie strzelał na zawołanie w ekstraklasie, ale był ważną częścią tej drużyny. Jego strata na pewno była odczuwalna i być może jest do dziś.











