Slovan Bratysława zdobył w tym roku mistrzostwo Słowacji, mając przewagę siedemnastu punktów nad drugą drużyną w tabeli. Najprawdopodobniej w nowym sezonie nikt nie będzie w stanie zagrozić stołecznemu hegemonowi, który finansowo i organizacyjnie przewyższa pozostałe zespoły.
Duże pieniądze i duże ambicje
Stabilizacja finansowa z pewnością nie jest domeną słowackiej ligi, stąd bankructwa nawet najbardziej zasłużonych klubów od wielu lat są stałym elementem rzeczywistości naszych południowych sąsiadów. Stołeczny Slovan od kilku lat nie musi jednak się tym martwić, bo może liczyć na finansowanie ze strony jednego z najbogatszych Słowaków, czyli Ivana Kmotrika. To właśnie dzięki niemu w tym sezonie drużyna z Bratysławy ma największy budżet w swojej historii.
Właśnie dzięki dużym zasobom finansowym Slovanowi udało się zatrzymać swoich najważniejszych graczy, podczas gdy najczęściej mistrzowie Słowacji są rozkupowani jeszcze w trakcie swojego udziału w europejskich pucharach. Sprawą priorytetową dla władz klubu stało się zwłaszcza przedłużenie o cztery lata kontraktu ze Słoweńcem Andrazem Sporarem, który w minionym sezonie został królem strzelców Fortuna Ligi. Ponadto udało się sfinalizować transfer zaledwie 19-letniego greckiego napastnika Georgiosa Tzovarasa z PAOK-u Saloniki, uznawanego za ważną inwestycję na przyszłość.
– Wszystko wskazuje na to, że po raz kolejny Slovana nie da się zatrzymać, ponieważ jest najsilniejszym zespołem, dysponującym dodatkowo największym budżetem w całej słowackiej lidze. Jedynym zagrożeniem dla dominacji stołecznej drużyny może być jej dalszy występ w Lidze Europy oraz gra w krajowym pucharze. Ubiegłoroczny przykład Spartaka Trnawa pokazuje, że gra na wielu frontach jest dla słowackich drużyn zbyt wyczerpująca fizycznie – mówi Peter Zagiba, komentator słowackiej stacji RTVS.
Zdaniem naszego rozmówcy dodatkowym problemem może być dla Slovana zamieszanie związane z obsadą funkcji trenera. Mistrz Słowacji w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów nie dał rady czarnogórskiej Sutjesce Niksić, dlatego z funkcją szkoleniowca pożegnał się Martin Sevela. W pierwszym meczu ligowym zespół poprowadził jego dotychczasowy asystent Vladimir Radenkovic, ale serbski trener z powodów politycznych nie zasiadł na ławce w spotkaniu Ligi Europy z kosowskim Feronikeli Glogovac.
Nowym tymczasowym szkoleniowcem Slovana został więc Jan Kozak junior, zaś kierownictwo klubu nadal poszukuje osoby, która poprowadzi klub w dalszej części sezonu. Poza Sevelą i Radenkoviciem ze swoją funkcją pożegnał się też trener przygotowania fizycznego, co ma mieć związek ze słabym przygotowaniem kondycyjnym drużyny. Sam Kozak podczas konferencji prasowej po meczu z Feronikeli sugerował jednak, że największym problemem jest zbyt duże zróżnicowanie narodowościowe w szatni, a także brak zaangażowania ze strony niektórych zawodników. Tym samym znalezienie odpowiedniego szkoleniowca zadecyduje, czy Slovan będzie w stanie po raz drugi z rzędu zmiażdżyć swoich konkurentów.











