Zagłębie Lubin pokonało w meczu 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy PGE GKS Bełchatów. Gola na wagę zwycięstwa dla podopiecznych Pavla Hapala strzelił tuż przed końcem spotkania Łukasz Hanzel.
Od pierwszych minut bardziej aktywni byli piłkarze Zagłębia Lubin. Pierwszą groźną akcję „Miedziowi” przeprowadzili w 7. minucie spotkania. Wtedy to Arkadiusz Woźniak wyłożył piłkę przed pole karne, tam był Jiri Bilek, który przyłożył bardzo mocno, lecz minimalnie niecelnie. Po kwadransie gospodarze znów mogli wyjść na prowadzenie, kiedy Papadopulos zagrał do Hanzela. Pomocnik Zagłębia z kilkunastu metrów uderzył niecelnie, choć niewiele brakowało, by piłka znalazła się w bramce gości.

Pomocnik „Miedziowych” w podobnej sytuacji znalazł się pięć minut przed końcem. Wtedy to znów otrzymał piłkę w polu karnym PGE GKS-u Bełchatów i po raz kolejny strzelił bardzo mocno, lecz minimalnie niecelnie. Gospodarze kontrolowali przebieg spotkania do końca pierwszej połowy, lecz obydwie drużyny schodziły do szatni przy wyniku 0:0.
Po przerwie od razu zaatakowali podopieczni Pavla Hapala. Już po dwóch minutach gry piłkę w pole karne idealnie zagrał Pavel Vidanov, w futbolówkę nie trafił Papadopulos i trafiła ona do Łukasza Hanzela. Pomocnik Zagłębia zdołał oddać strzał na bramkę Adama Stachowiaka, którego w tej sytuacji uratowała poprzeczka.

Po dziesięciu minutach dobrą akcję wypracowali też sobie piłkarze PGE GKS-u Bełchatów. Wtedy to na czystą pozycję wychodził Kamil Wacławczyk, który miał przed sobą już tylko Michała Gliwę. Świetnie jednak zachował się Adam Banaś, który dogonił piłkarza „Brunatnych” i zmusił go do oddania niedokładnego strzału.
Po tej sytuacji cały czas dominowało Zagłębie. Mimo to podopieczni Pavla Hapala nie potrafili sobie przed dłuższy czas stworzyć dogodnej okazji. Taka pojawiła się dopiero na dziesięć minut przed końcem, kiedy po dośrodkowaniu w pole karne „Brunatnych” piłkę głową uderzył Papadopulos. Futbolówka po raz kolejny trafiła w poprzeczkę, ratując zespół gości.












