Prezydent Barcelony, Sandro Rosell, poprosił na konferencji prasowej swoich kolegów i wszystkich fanów Barcelony, aby zaczęli studzić negatywne emocje, jakie wytworzyły się po finale Superpucharu Hiszpanii. Jak to ujął: „Jeśli nie zaczniemy działać z rozwagą, zaczniemy zabijać się na ulicy”.
Każde kolejne El Clasico coraz bardziej podnosiło emocje pomiędzy zespołami Barcelony i Realu Madryt, ale w końcowych minutach ostatniego spotkania obydwie drużyny zdecydowanie przesadziły, a wielu graczy i działaczy poniosły emocje. W związku z tym prezydent Barcelony, Sandro Rosell, poprosił wszystkich związanych z tym konfliktem ludzi, aby dla odmiany zaczęli studzić emocje.

– Jeśli nie będziemy w stanie mądrze działać, zaczniemy się zabijać na ulicy. Nie chcemy także, jako FC Barcelona, robić z nikogo ofiary – dodał, czyniąc wyraźną aluzję do Jose Mourinho, którego kataloński klub postanowił nie oskarżać po zajściu, jakie miało miejsce podczas bójki pod koniec ostatniego spotkania. Decyzja o nieproszeniu o sankcje karne dla szkoleniowca Realu Madryt wyszła od samego poszkodowanego, Tito Vilanovy. – On był pierwszym, który nie chciał robić z tego afery – zapewniał prezes Barcelony podczas 32. Światowego Kongresu Klubów, jaki odbywa się obecnie w stolicy Katalonii.
Jego zdaniem opinia publiczna już wydała wyrok w sprawie działań Mourinho na Camp Nou: – Zdjęcia mówią wszystko i odpowiednie organy powinny zadecydować o tym, czy działać, czy nie. Jego zdaniem, odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, ponoszą „Los Blancos”: – To oni mają problem, nie my. Ich kibice wybili szybę w naszym autokarze w Madrycie i kamień był o włos od zranienia dziecka, które podróżowało z nami. To zdarzenie sprawiło, że musieliśmy się zastanowić nad tym, że jest coś, czego nie zrobiliśmy dobrze przed obliczem społeczeństwa. Coś nie funkcjonuje.
Rosell poprosił także wszystkich los cules, aby unormowali tę sytuację i kiedy jest to możliwe, ignorowali tych, którzy chcą zdestabilizować ich klub.











