Wieści o flircie Xaviego z nowojorskim Red Bulls nie powinno się wkładać między bajki. Takie historie nie pojawiają się z niczego, jeśli piłkarz ma ważny kontrakt jeszcze dwa i pół roku i stanowi o sile swojej drużyny. Jednak, czy aby na pewno Xavi jest tą osobą, bez której Barcelona nie może się obyć?
To już drugi sezon bez Josepa Guardioli na ławce trenerskiej „Dumy Katalonii”. Rozgrywki 2012/13 prowadził Tito Vilanova wespół z Jordim Rourą, a w sezonie 2013/14 obowiązki trenerskie przejął Gerardo Martino. Kibice z pewnością mogą czuć niedosyt po poprzednim szkoleniowcu i oczekiwali wzrostu jakości „Blaugrany”. Nowy trener jest Argentyńczykiem, pojawił się „z zewnątrz” i, co najważniejsze, postanowił odcisnąć swoje piętno na zespole Barcelony. Zawodnicy przeprowadzają bardziej różnorodne ataki, często decydując się na długie podania, strzały z dystansu i grę kontratakiem. Zasadniczo jednak Barcelona utrzymała swój charakter. Nadal najczęściej buduje akcje atakiem pozycyjnym przy dużej wymienności pozycji w środku pola i licznych podaniach. Nadal po stracie piłki następuje kontrpressing i drużyna gra wysoko ustawioną linią obrony. Dobrze podsumował to Gerard Pique, jedna z najważniejszych postaci w zespole „Taty”: „Przez wiele lat prowadzili nas trenerzy z wewnątrz, najpierw Pep Guardiola, później Tito Vilanova i przejaskrawiliśmy nasz styl gry do tego stopnia, że staliśmy się niewolnikami tiki-taki. Tata przyszedł z zewnątrz, posiada tę samą ideę gry w piłkę, utrzymania się w posiadaniu futbolówki, jednak prócz tego ma też w arsenale inne opcje. To coś bardzo pozytywnego, ponieważ oferuje nam różne warianty rozegrania. Jeśli zakładają nam pressing, posłanie dwóch długich piłek nie jest niczym złym, sprawia, że zmienia się gra.”

Kibice nie są jednak zadowoleni z obecnego wizerunku zespołu, mimo że na wszystkich trzech frontach jest na najlepszej drodze do zwycięstwa. „Barcy” przydarzyło się kilka mniej udanych meczów, w których zabrakło woli walki i intensywności, aby przełamać defensywę rywali (Osasuna 0:0, Atletico 0:0, Levante 1:1), a w kilku innych rywal okazał się bardziej agresywny i potrafił przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę (Ajax 1:2, Athletic 0:1, Valencia 2:3). Ponadto Barcelona blisko połowę bramek traci po rzutach rożnych, co stało się piętą achillesową zespołu Martino i przywołało dyskusje o wzroście piłkarzy wychodzących w pierwszym składzie. „Barca” jest drugim najniższym zespołem w Europie z niechlubnym wynikiem 177,4 cm, 3 cm niżej od średniej dla La Liga, która przy okazji też jest „najniższą” ligą UEFA.
Obwinianie Martino za niepowodzenia Barcelony jest nietrafionym tropem. Zmiany wdrażane przez nowego trenera wymagają czasu, ale też odpowiednich egzekutorów. O ile w przypadku obrońców i bramkarzy o wzmocnieniach mówi się od dłuższego czasu, o tyle linia pomocy jest uznawana za tę, w której występuje klęska urodzaju. Samo odejście Thiago, który teraz świetnie radzi sobie w Bayernie, pokazywało jak silną drugą linię miał mistrz Hiszpanii. Niezawodny Busquets wspierany przez Xaviego i Iniestę, mający za zmienników dwie gwiazdy Arsenalu w osobach Cesca oraz Songa. Na dokładkę młodzi Sergi Roberto oraz Jonathan Dos Santos. Brzmi jak bajka, a ja właśnie w tej formacji będę upatrywał barcelońskiej porażki w 2014 roku.











