Ich współczesnym patronem jest Hansi Flick. Potrafią skutecznie ugasić szalejący pożar, potrafią tchnąć w zespół nowego ducha w oparciu o wcześniejsze obserwacje oraz własne wnioski, ale też potrafią wszystko dogłębnie dobić. Tymczasowi trenerzy. Przykra konieczność czy może szansa na nieoczekiwane odkrycie? Przypomnijmy sobie ostatnich szkoleniowców z misją specjalną w naszej ekstraklasie.
Marek Gołębiewski niespodziewanie zanotował awans z opiekuna rezerw warszawskiej Legii na fotel trenera pierwszej drużyny stołecznego klubu. 41-latek z pewnością liczy na podobny los, jaki spotkał niedawnych krótkoterminowych trenerów i wierzy, że odbudowa mistrza Polski pod jego wodzą pozwoli mu poprowadzić zespół dłużej niż do końca bieżącego sezonu. Tymczasowi trenerzy nie tylko przejmowali drużyny z konieczności i braku alternatywy. Aż w pięciu poprzednich przypadkach nieźle wykonana praca w przejściowym okresie poskutkowała podarowaniem większego kredytu zaufania od zarządu klubu i kontynuacją współpracy.
Miesiąc chwały Deana Klafuricia
Chorwacki asystent przejął drużynę legionistów po swoim rodaku, Romeo Jozaku, na sześć kolejek przed końcem z pozoru nieudanego sezonu dla warszawian. Zagrzebianin najpierw awansował do finału krajowego pucharu, w którym zwyciężył, a potem wygrał pięć na sześć spotkań w lidze, zdobywając mistrzostwo Polski. Tym samym polska piłka nożna doczekała się trzynastego dubletu w historii i raczej bezsprzecznie najdziwniejszego ze wszystkich.
Legia postanowiła podpisać nowy kontrakt z Klafuriciem na rok z możliwością przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Od tamtego czasu słynny „Klaf” przeszedł przez pierwszą rundę eliminacyjną Ligi Europy, lecz przegrał po raz pierwszy na inaugurację ekstraklasy i tradycyjnie mecz o Superpuchar Polski. Porażka w dwumeczu ze słowackim Spartakiem Trnawa wystarczyła, aby szala goryczy się przelała. Trener ze swoim odnowionym sztabem nie wytrwali nawet do końca wakacji.
Dariusz Mioduski pokusił się o stwierdzenie, że zatrudnienie na stałe wcześniejszego asystenta pierwszego trenera było błędem. Czy zatem także nowy trener „Wojskowych” nawet w przypadku diametralnej poprawy wyników może nie wytrwać na stanowisku dłużej, jeśli za sukcesami nie pójdzie poprawa stylu gry?
https://twitter.com/cwiakala/status/1030180356798984192
(Nie)poważna propozycja dla Macieja Bartoszka
Okoliczności i zamysły podczas zatrudnienia Macieja Bartoszka jako tymczasowego trenera Wisły Płock wywołały niemałą konsternację. W końcu włocławianin to niegdyś najlepszy trener sezonu ekstraklasy, a klub ze stadionu imienia Kazimierza Górskiego zaproponował mu posadę na całe dwa i pół miesiąca, nie zawierając dodatkowej klauzuli.
Znany z ciętego języka i nadzwyczajnego zapału szkoleniowiec, który zastąpił na tej funkcji Radosława Sobolewskiego, od samego początku przychodził na Mazowsze z perspektywą uzbierania punktów potrzebnych do utrzymania „Nafciarzy” i szybkiego pożegnania.
![Aleksandar Vuković - pożegnanie bez grama żalu [FELIETON]](/_next/image/?url=https%3A%2F%2Fmedia.igol.pl%2Fwp-content%2Fuploads%2F2020%2F04%2F20200304_PF_PM004-scaled.jpg&w=3840&q=75)











