Nadszedł dzień sądu w stolicy. Czesław Michniewicz odszedł z Legii po ponad roku urzędowania na stanowisku trenera warszawskiej drużyny. Jego dotychczasowe obowiązki przejmie Marek Gołębiewski – wcześniejszy trener rezerw „Wojskowych”.
Po wczorajszej porażce ekipy z Łazienkowskiej 3 taki werdykt wydawał się kwestią kilku godzin. Klęska 1:4 w Gliwicach z tamtejszym Piastem to tylko potwierdzenie tego, z czym od dłuższego czasu kibice „Wojskowych” byli pogodzeni. Niestety Czesław Michniewicz opuszcza drużynę mistrza Polski w nieprzyjemnych okolicznościach…
Złe chmury wisiały w powietrzu
O beznadziejnej dyspozycji Legii pisaliśmy w tym sezonie już kilkukrotnie. Trudno było ominąć ten temat. Sposób gry daleki od optymalnego, zaledwie 11 strzelonych bramek w bieżącej edycji PKO Ekstraklasy oraz bardzo wymowne 15. miejsce w ligowej tabeli.
Do tego wszystkiego należy także dorzucić bezsilność byłego selekcjonera reprezentacji Polski do lat 21. Można było ją wyczuć w jego postawie na konferencjach prasowych. Idealnie zwieńczyła to poniżej przedstawiona wypowiedź trenera na wczorajszym spotkaniu z prasą po wyżej wspomnianym starciu z Piastem Gliwice:
– Chciałbym z tego miejsca przeprosić wszystkich sympatyków naszego klubu, którzy byli dzisiaj na miejscu i tych, którzy oglądali nas w telewizji, za to, co się tutaj wydarzyło. Nie mam nic więcej do powiedzenia i prosiłbym, aby nie zadawać pytań i to uszanować.
Czesław Michniewicz ofiarą buntu?
Wiele mówi się o podziałach w szatni Legii. Byłoby to wręcz dość logiczne. Zwłaszcza gdy zwrócimy uwagę na to, jak krótką ławkę rezerwowych Czesław Michniewicz miał do dyspozycji w konfrontacji z gliwiczanami. Ze względu na nieodpowiednie zachowanie od składu odsunięto Mattiasa Johanssona, Lirima Kastratiego, Lindsaya Rose’a oraz Jurgena Celhakę.











