Kamil Grabara znów poza kadrą…

Zaskakuje fakt, że tym razem powołania nie otrzymał ulubieniec Michała Probierza – Bartłomiej Drągowski. 27-latek, nawet będąc w przeciętnej formie, wciąż plasował się wyżej w selekcjonerskiej hierarchii niż Kamil Grabara. Złośliwi mogliby się doszukiwać powodów takiego stanu rzeczy w tym, że agentem Drągowskiego jest… Mariusz Kulesza, bratanek prezesa PZPN.
Ja oczywiście złośliwy nie jestem – zakładam więc, że wszystko opiera się wyłącznie na wspomnianej hierarchii bramkarzy, której wagę selekcjoner wielokrotnie podkreślał. Zaskakiwać może jedynie pozycja w niej Kamila Grabary, który regularnie broni bramki Wolfsburga w Bundeslidze. Wygląda na to, że jego notowania są niższe niż Bartosza Mrozka z Lecha Poznań czy Mateusza Kochalskiego z Qarabagu.
Obaj młodzi bramkarze mają za sobą udane sezony i ich powołania trudno nazwać absurdem. Ciężko pracowali na swoją szansę debiutu w kadrze. Podkreślam jedynie zaskakujący fakt, że Kamil Grabara wciąż ma na koncie zaledwie jeden występ z orzełkiem na piersi – i wiele wskazuje na to, że za kadencji Michała Probierza liczba ta się nie zmieni…
Obecność Skorupskiego i Bułki jest oczywista i nie wzbudza żadnych kontrowersji. Znając styl zarządzania drużyną przez selekcjonera, można zakładać, że w meczach z Mołdawią i Finlandią między słupkami stanie Skorupski, a jego ewentualnym zmiennikiem będzie Bułka. Szanse na debiut Mrozka, a tym bardziej Kochalskiego, są więc mniejsze niż na przyjacielskie selfie Grabary z Probierzem.
Obrońcy – trochę rozsądku, trochę kontrowersji…

Każdy z nas – podobnie jak Michał Probierz – rozpocząłby zapewne selekcję defensorów od Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka. Cieszy także obecność Matty’ego Casha oraz kolejne powołanie dla Obrońcy Sezonu w PKO Ekstraklasie – Mateusza Skrzypczaka. Pozostaje mieć nadzieję, że wreszcie zobaczymy jego debiut z orzełkiem na piersi. Rozsądne wydaje się również sięgnięcie po , który regularnie dostaje szanse w Torino, a jego forma wiosną była wyraźnie lepsza niż jesienią.














