Portugalczycy w ostatnich turniejach nie mieli szczęścia w fazie pucharowej, gdzie przegrywali z późniejszym finalistą lub triumfatorem. Teraz podopieczni Paulo Bento, mając większe doświadczenie, będą chcieli zawojować Brazylię i zdobyć tytuł mistrza świata.
W latach 90-tych poziom portugalskiej piłki znacznie się poprawił, a dzięki regularnym postępom drużyna z Półwyspu Iberyjskiego stała się z jedną z najlepszych na świecie. W swoich szeregach mają piłkarzy światowego formatu, którzy w klubach stanowią różnicę, jednak w reprezentacji –niekoniecznie. Do brazylijskiego turnieju podopieczni Paulo Bento zakwalifikowali się dopiero w barażach, gdzie pokonali Szwedów dzięki skutecznej dyspozycji największej gwiazdy – Cristiano Ronaldo. Można powiedzieć, że zawodnik Realu Madryt sam wyeliminował zespół ze Skandynawii, ponieważ zdobył wszystkie cztery bramki w tym dwumeczu. Faktem jest, że są to drugie eliminacje, w których wicemistrzowie Europy z 2004 roku awansowali dopiero w barażach. Tym razem w rozgrywkach zasadniczych Portugalczycy musieli uznać wyższość Rosji, która awansowała do mundialu bezpośrednio, mając na koncie o jedno oczko więcej.

Cztery lata wcześniej sympatycy tej reprezentacji byli bardzo zawiedzeni, bo liczyli na coś więcej. Zespół prowadzony przez Carlosa Quieroza dotarł do 1/8 finału, gdzie uległ Hiszpanii, która później została mistrzem świata. W fazie grupowej Portugalczycy mierzyli się z Brazylią, Wybrzeżem Kości Słoniowej oraz debiutującą wówczas Koreą Północną. Podczas finałów XX Piłkarskich Mistrzostw Świata będą mieli trudniejsze zadanie, jednak ostatnie lata pokazały, że im trudniejszą mają grupę, tym lepiej sobie radzą. Wielu ekspertów skazywało ich na porażkę podczas Euro 2012, twierdząc, że ustąpią oni pola Niemcom czy Holendrom. Ostatecznie Portugalia awansowała do półfinału, gdzie po raz kolejny jednak nie znalazła złotego środka na swoich sąsiadów.
Spotkania towarzyskie, poprzedzające mundial w wykonaniu Portugalczyków pokazują, że zrobili progres przed rozpoczęciem grupowych wojaży. Najpierw podopieczni Paulo Bento zremisowali bezbramkowo z Grecją. Później pokonali Meksyk, a na koniec rozgromili Irlandię 5:1. Z dobrej strony pokazał się Hugo Almeida, który zdobył dwie bramki i pokazał się swojemu trenerowi z naprawdę dobrej strony. Podczas tych dwóch spotkań szkoleniowiec reprezentacji Portugalii pozwolił sobie przetestować kilka wariantów, które wypaliły i najprawdopodobniej zostaną zastosowane podczas brazylijskiego mundialu. Wcześniej nie do końca było wiadomo, kto zagra na szpicy. Odpowiedź była jasna dopiero po meczu z Irlandią. Przeciwko Meksykowi gola nie zdobył Eder, więc szkoleniowiec reprezentacji Portugalii postanowił go zmienić.










