„Os Navegadores” już od pierwszych minut dominowali reprezentacje świeżo upieczonego Fabio Cannavaro. Oczekiwania przed pierwszym gwizdkiem były ogromne. Po ostatnim remisie przeciwko Demokratycznej Republice Konga i zaledwie jednej strzelonej bramce pojawiły się pierwsze oznaki niepokoju. Po dzisiejszym spotkaniu kibice mogą w końcu chwilowo odetchnąć.
Presja przed meczem
Presja na lepsze występy drużyny Martíneza po nieudanym występie w Houston była przepotężna. Remis z DRK był w Portugalii uważany za potężny blamaż w CV hiszpańskiego selekcjonera. Drużynie, której kapitanem jest „CR7” był często zarzucany brak pomysłu w rozgrywaniu akcji i rozgrywanie większości akcji na wysuniętego Cristiano.
Trzeba oczywiście przyznać afrykańskiej reprezentacji świetną grę w defensywie. Aaron Wan-Bissaka, Chancel Mbemba oraz Arthur Masuaku rozegrali świetne spotkanie asekuracyjne, a blok defensywny był ciężki do przełamania.
Natomiast nie usprawiedliwia to faktu, iż od tak utytułowanej drużyny w Europie oczekiwano znacznie więcej. Szeroko krytykowana była również pozycja w drużynie kapitana reprezentacji. Do Ronaldo padały zarzuty o braku skuteczności w wykończeniu akcji oraz niewydolności kondycyjnej. Dzisiejszy mecz jednak odebrał krytykom sporom część argumentów.
Przełamanie Cristiano Ronaldo i lepszy pomysł na spotkanie
Już od pierwszych minut Portugalczycy wyglądali na bardziej pewnych siebie niż w poprzednim meczu. Już w 6′ minucie wynik spotkania otworzył Cristiano Ronaldo, przełamując passę z poprzedniego meczu. Po trafieniu tempo meczu utrzymało swój poziom intensywności, a „Seleção das Quinas” ruszyło po drugą bramkę.
W 14′ minucie faulu przed polem karnym dokonał Odildzhon Khamrobekov. Marokański sędzia Jalal Jayed ukarał zawodnika żółtą kartką i wskazał na bezpośredni rzut wolny. Wszyscy byli pewni, że do stałego fragmentu podejdzie CR7. Ku zaskoczeniu wszystkich, w tym również bramkarza, strzał wykonał Nuno Mendes, który swoją precyzją i elementem zaskoczenia pokonał Uzbeka i w pięknym stylu podwyższył prowadzenie.
Po przerwie na nawodnienie Portugalczycy wrócili na murawę z takim samym głodem walki. Bramkę na 3:0 ponownie strzelił Ronaldo, po pięknej asyście od .











