Przez dłuższy czas wydawało się, że będziemy świadkami kolejnego nudnego i bezbramkowego remisu na tegorocznym mundialu. Jednak Portugalia i Ghana dały nam trochę powodów do radości z oglądania tego spotkania, robiąc prawdziwe show w końcówce. Finalnie możemy stwierdzić, że za nami ciekawy i momentami porywający mecz, który zadowolił większość kibiców. Oprócz tego ma on charakter symboliczny dla Cristiano Ronaldo, który ustanowił w nim kolejny rekord.Dla wielu osób może być to dość zaskakujące, ale Portugalia tak jak Polska ma problemy z wygrywaniem meczów otwarcia na mundialach. Ostatni raz zwycięstwo w swoim pierwszym spotkaniu na mistrzostwach świata odniosła w 2006 roku. Tym ważniejsze dla niej, że przerwała serię trzech meczów bez wygranej na otwarcie mundialu i pokonała Ghanę 3:2. Portugalia prowadziła grę, ale przez dłuższy czas nie przekonywała i nie potrafiła przełożyć dominacji na bramkę. Z kolei Ghana broniła bardzo ostrożnie. Dopiero druga połowa przyniosła bramki i emocje, których na początku spotkania zdecydowanie zabrakło.
Ghana stłamszona na własnej połowie
Pierwsza połowa, jak już pisaliśmy, przebiegła pod dyktando Portugalii, która nie pozwoliła Ghanie na żaden strzał. Drużyna Fernando Santosa kompletnie zdominowała spotkanie. Portugalczycy utrzymywali się przez dłuższy czas z piłką przed polem karnym rywali, ale nie potrafili stworzyć sobie dogodnej okazji bramkowej. Ghana broniła, mając w swojej „szesnastce” pięciu lub nawet sześciu piłkarzy. Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego próbowała znaleźć drogę do siatki, ale przez długi czas jej się to nie udawało.
Dopiero w drugiej połowie, kiedy Ghana trochę bardziej się otworzyła, Portugalia po dość kontrowersyjnym rzucie karnym, wykorzystanym przez Cristiano Ronaldo, który od początku meczu był bardzo aktywny i szukał okazji do strzelenia gola, objęła prowadzenie. Ronaldo zdobywając tę bramkę, stał się pierwszym w historii piłkarzem, który strzelił gola na pięciu mundialach. Pokazał też, że pomimo problemów z Manchesterem United w dalszym ciągu jest dla reprezentacji piłkarzem kluczowym.
Po stracie bramki Ghana pokazała, że umie coś więcej, niż tylko stać na własnej połowie i odpierać ataki przeciwnika. Od początku meczu najaktywniejszym piłkarzem w zespole z Afryki był Mohammed Kudus, który szukał gry, ale był podwajany przez Portugalczyków, więc tracił futbolówkę. Piłkarz Ajaksu pierwszą groźną okazję stworzył w 55. minucie po przebiegnięciu z piłką połowy boiska i oddaniu niecelnego strzału z daleka. Kolejna sytuacja, w której Kudus asystował, dała pierwsze trafienie Ghanie, która uratowała honor afrykańskich drużyn na tegorocznym mundialu, zdobywając pierwszego gola ze wszystkich zespołów z Czarnego Lądu, chociaż jako ostatnia z nich zagrała swój mecz.













