Nadszedł ten dzień. Po kilku tygodniach od objęcia stanowiska przez Paulo Sousę przyszedł czas, aby przejść do czynów. Polaków po kilku dniach zgrupowania czekał sprawdzian. Na pierwszy ogień Węgry na wyjeździe. Stawka meczu była spora, gdyż zaczęliśmy eliminacje do mistrzostw świata. Tutaj każde spotkanie jest ważne, nie można sobie pozwolić na najmniejsze potknięcie. Tym bardziej z przeciwnikiem, który jest w naszym zasięgu. To selekcjonerski debiut Portugalczyka. Jego poprzednicy słabo wypadali w pierwszym meczu. Sousa na początek eliminacji zafundował nam aż sześć bramek i remis z Węgrami!
Wiele osób dużo sobie obiecywało po przyjściu Sousy. Zagraniczny trener, z wiedzą, doświadczeniem. Jednak czy to wystarczy, aby nasza reprezentacja grała jak z nut?
Polska – przemeblowana defensywa na Węgry
Nowe rozdanie. Spodziewaliśmy się nowości i tak też się stało. Już przed gwizdkiem selekcjoner zaskoczył po raz pierwszy. Wszystko za sprawą nieobecności w pierwszym składzie Kamila Glika. Dotychczas obrońca Benevento był filarem obrony. Nie wiadomo, czym podyktowana była ta decyzja. Jednak 33-latek znalazł się na ławce rezerwowych, dlatego wydaje się, że zadecydowały wyłącznie kwestie sportowe, pomysł na rywala, ustawienie, dyspozycja.
Miejsce „Gliksona” zajął debiutant, Michał Helik. Pierwsze zgrupowanie, pierwszy mecz z orzełkiem na piersi i od razu w wyjściowym składzie! To odważna decyzja portugalskiego szkoleniowca, lecz trzeba zaufać jego zamiarom i temu, że to słuszne posunięcie. Wszystko i tak okaże się w trakcie gry. Linię defensywną uzupełniają obyci z kadrą Reca, Bednarek i Bereszyński. Pod ich okiem Helik będzie na boisku wdrażał się w specyfikę gry w reprezentacji.
Debiutantami na zgrupowaniu i w dzisiejszym meczu są wszyscy piłkarze. Jest to pierwsze spotkanie pod skrzydłami nowego trenera, stąd też pojawiają się pewne odstępstwa od wcześniej zapamiętanych reguł. Czy to na boisku, czy poza nim. Każdy musi się przystosować, jednak patrzmy z optymizmem w przyszłość. Faworytem Polska czy Węgry? Na papierze lekka przewaga Polaków, jednak jak mawia stare piłkarskie porzekadło: boisko zweryfikuje.
Paulo Sousa ewidentnie chciał, aby Polska wyszła na Węgry z pomysłem. Chciał mieć wysoko i odważnie grającą linię obrony, która w razie niebezpieczeństwa szybko i sprawnie wróci je zneutralizować. Kamil Glik nie jest już (albo w ogóle) tak zwrotny i mobilny. Druga sprawa to fakt, że gramy w krótkim czasie trzy mecze i po prostu niezbędna jest rotacja. Niewykluczone, że każdy z zaproszonych na zgrupowanie dostanie szansę gry choćby kilku minut. Dla dobrą okazją może być starcie z niżej notowaną Andorą.











