Reprezentacja Polski U-21 po przegranych eliminacjach do mistrzostw Europy miała trochę więcej czasu, aby spokojnie wkomponować nową grupę piłkarzy, a także wdrożyć filozofię nowego selekcjonera Michała Probierza. Wydawało się, że przesłanki są ku temu sprzyjające. Nazwiska, niektóre znane nie tylko z polskich boisk, a sparingpartnerzy w sam raz na ich wymarzone wejście. Ale to tylko pozory…
Wtorek, 27 września upłynął pod znakiem spotkań naszych młodzieżowych reprezentacji. Najpierw Polska U-17 rozgromiła Anglików aż 5:0, następnie drużyna U-19 stawiła czoła Włochom, z którymi pechowo przegrała po rzucie karnym w ostatniej minucie meczu, a jeszcze później zespół U-20 w rozgrywkach Elite League pokonał rówieśników z Portugalii 3:1. Warto nadmienić, że dwa dni wcześniej Polska U-18 wygrała 3:2 w meczu o stawkę z Francuzami. Trudno nie wywnioskować, że przy ostatnich rezultatach młodszych rodaków, najważniejsza z polskich młodzieżówek wygląda bardzo blado pod każdym względem.
Nieśmiertelny sposób na Polaków – oddać im piłkę
Porażka 0:1 z Grekami i remis 1:1 z Łotyszami zdecydowanie nie przynoszą chluby „Orłom” Michała Probierza. I trudno przyjąć jako okoliczność łagodzącą fakt, że jest to dopiero początek 50-latka u sterów ekipy narodowej. Przykładowo trenerowi Marcinowi Włodarskiemu we wspomnianym rozgromieniu wyspiarzy nie przeszkodziło to, że było to pierwsze zgrupowanie kadry do lat 17 pod jego opieką. A były szkoleniowiec Cracovii na razie udowadnia, że krytyka i delikatna szydera po jego zatrudnieniu na stanowisku selekcjonera nie były całkiem bezpodstawne.
Pierwsze dwie potyczki nowego otwarcia reprezentacji U-21 wyglądały podobnie. Przeważanie, kontrola i dobre przygotowanie pod względem motorycznym, a jednocześnie nieustanne mankamenty obecne od kilku pokoleń u polskich piłkarzy – brak wyrachowania, zbilansowania techniki z mentalnością i słaba koncentracja w tyłach. Podczas gdy nasi ofensorzy dwoili się i troili, aby otworzyć wynik meczu, jednym sprawnym wyjściem potrafili uczynić to rywale. W meczu z Grecją podczas niewinnej wrzutki w pole karne, a w starciu z Łotwą przy prostopadłym podaniu, do którego nieporadnie dopuścili obrońcy.










