Polonia Warszawa zremisowała 0:0 z Koroną Kielce w spotkaniu kończącym 8. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy. Mecz nie stał na wysokim poziomie, co odzwierciedla mała liczba sytuacji bramkowych.
Spotkanie zapowiadało się niezwykle emocjonująco. Mimo że to Korona jest obecnie liderem tabeli, to jednak większość ekspertów większe szanse na zwycięstwo dawało Polonii.
Od pierwszego gwizdka sędziego minimalną przewagę osiągnęła jednak Korona, która w pierwszej części gry stworzyła sobie znacznie lepsze okazje do zdobycia bramek. Pierwszą z nich miał Kamil Kuzera, który podłączając się do akcji ofensywnej, wszedł w pole karne. Otrzymał doskonałe podanie, ale zamiast zagrywać wzdłuż bramki zdecydował się na strzał. Przyblokowane przez obrońcę uderzenie nie sprawiło kłopotów Przyrowskiemu, który bez problemu wyłapał piłkę.

Zdecydowanie groźniej było po kwadransie gry. Górną piłkę w polu karnym otrzymał Sobolewski. Pomocnik kielczan przyjął ją na klatkę piersiową i, mimo że był przy nim Tomasz Jodłowiec, zdołał obrócić się i oddać strzał. Zmierzającą pod poprzeczkę piłkę na rzut rożny wybił jednak golkiper Polonii.
Drużyna „Czarnych Koszul” niezwykle rzadko stwarzała zagrożenie pod bramką gości. Swoich sił próbowali Tosik oraz Bonin, ale w obu przypadkach futbolówka leciała wysoko ponad bramką strzeżoną przez Małkowskiego.
Korona kolejną bramkową okazję stworzyła sobie w 36. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzał szczupakiem oddał Malarczyk. Przyrowski odprowadził wzrokiem piłkę, która przeleciała obok słupka strzeżonej przez niego bramki. Po chwili z dystansu próbował jeszcze Kiełb, ale podobnie jak chwilę wcześniej obrońca Korony, nie trafił w światło bramki.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze. Tuż po rozpoczęciu gry piłkę na lewej stronie otrzymał Wszołek. Młody pomocnik Polonii zszedł z nią do środka i oddał strzał po ziemi. Na posterunku był jednak Małkowski, który wybił futbolówkę na rzut rożny.
Kolejną sytuację stołeczna drużyna miała w 51. minucie. Do akcji ofensywnej podłączył się Todorovski, który z pierwszej piłki dośrodkował w pole karne. Tam na krótkim słupku pojawił się Piątek, który uderzył głową. Jego strzał przeleciał jednak ponad poprzeczką i na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis.
Szansę na zmianę rezultatu Korona miała w 55. minucie, kiedy rzut wolny wykonywał Lisowski. Defensor kielczan przymierzył niemal idealnie, ponieważ po jego strzale piłka trafiła w poprzeczkę. Kilkanaście minut później szansę na gola miał także Malarczyk, lecz jego uderzenie głową minęło bramkę gospodarzy.











