Wieczorne piątkowe spotkanie zapowiada się niezwykle emocjonująco. Z jednej strony drużyna, która nadal pozostaje dla wszystkich zagadką. Z drugiej lider, który pierwsze punkty zgubił dopiero tydzień temu.

Kto by przypuszczał przed sezonem, że Widzew w 6. kolejce przyjedzie na Konwiktorską w roli lidera? Kto podejrzewał przed rozpoczęciem rozgrywek, że po pięciu meczach Polonia będzie dysponowała drugą najlepszą ofensywą w lidze, a Widzew straci najmniej (obok Lecha) bramek? Myślę, że albo takich osób nie było wcale, albo byli to najzagorzalsi kibice któregoś z zespołów. Fakty są jednak takie, że jutrzejszy pojedynek Polonii z Widzewem będzie meczem pierwszej i szóstej drużyny rozgrywek.

Obie ekipy stoczyły ciężkie boje w poprzedniej kolejce. Wydaje się, że trudniejszy mecz ma za sobą Polonia, która udała się na Łazienkowską, by rozegrać derbową batalię z Legią. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, ale „Czarne Koszule” udowodniły, że mimo przedsezonowych zawirowań nadal potrafią zaprezentować dobry futbol. To przecież goście z Konwiktorskiej pierwsi wyszli na prowadzenie po golu Dwaliszwilego w 29. minucie. Pojedynek Widzewa z Górnikiem Zabrze również zakończył się podziałem punktów, a jedynego gola dla łodzian strzelił młody Mariusz Stępiński. Jednak najlepszym aktorem tamtego spotkania był niewątpliwie Princewill Okachi, który rządził i dzielił w środku pola. Zespół Radosława Mroczkowskiego stracił dopiero pierwsze punkty w tym sezonie.

Ciekawie prezentują się statystyki ostatnich pojedynków tych drużyn. Otóż Polonia nie wygrała z Widzewem od… dziewięciu lat! Ostatni taki mecz odbył się wiosną 2003 roku, gdy „Czarne Koszule” pokonały u siebie łodzian 1:0 po samobójczym trafieniu Macieja Scherfchena. O tym, jak odległe były to czasy, niech świadczą nazwiska piłkarzy, którzy wtedy występowali na boisku – Węgrzyn, Robakiewicz, Mioduszewski czy Podbrożny. W zeszłym sezonie dwukrotnie lepsi byli piłkarze Widzewa, którzy najpierw u siebie wygrali 1:0 po golu Okachiego, by wiosną po bramce Ben Dhifallaha i samobójczym trafieniu Brzyskiego wywieźć z Konwiktorskiej zwycięstwo 2:1.











