W ostatnich latach Pogoń Szczecin mimo posiadania rozbudowanej akademii raczej niechętnie pokazywała owoce swojej pracy. Doszło nawet do tego, że w zeszłym sezonie musiała zapłacić karę za niewypełnienie limitu minut młodzieżowców. Tymczasem patrząc na rozpoczęcie obecnego sezonu, dziwimy się, dlaczego oni tak chowali swój piłkarski narybek. W meczu z Zagłębiem Lubin kolejny młodzieżowiec zapisał się na liście strzelców, tym razem zrobił to Patryk Paryzek, który dał gościom wyrównanie.
W zeszłym roku drużyna z Pomorza Zachodniego nie była w stanie wyrobić limitu minut młodzieżowców. Jak na klub, który szczyci się jedną z najlepszych w Polsce akademii, to był prawdziwy policzek w twarz. A patrząc na rozpoczęcie obecnego sezonu, nie jesteśmy w stanie zrozumieć, kto i po co trzymał pod kluczem tych chłopców? Kacper Łukasiak i Patryk Paryzek na razie pokazują, że dla nich brak transferów Pogoni może być prawdziwym darem od losu.
To była bardzo ciekawa pierwsza połowa
O pierwszych 30 minutach możemy powiedzieć bardzo dużo ciepłych słów. Było dużo groźnych strzałów (Grosicki, Gorgon, Wdowiak, Biczachczjan z rzutu wolnego), fajnych dynamicznych akcji, agresywnego pressingu. Mówiąc krótko, na nudę nikt nie miał prawa narzekać w porównaniu do przykładowego meczu Stali Mielec z GKS-em Katowice.
Prawdziwą kulminację emocji mieliśmy na przełomie 17. i 19. minuty, gdy obydwie drużyny wyprowadziły po ciosie. Najpierw Kamil Grosicki dośrodkował z lewej strony w stronę Efthymiosa Koulourisa. Ten choć nie przyjął sobie piłki najlepiej, to dzięki swojemu znakomitemu refleksowi szybko się obrócił i huknął nie do obrony.
Lubinianie wyprowadzili dwa celne ciosy
Odpowiedź gospodarzy była ekspresowa. Dosłownie minutę później w bardzo prosty sposób duet Pieńko – Wdowiak rozmontował środek pola „Portowców”. Lubiński wychowanek najpierw zagrał prostopadłą piłkę do Wdowiaka, ten z klepki odegrał po chwili do tego pierwszego, który płaskim, mierzonym strzałem nie dał żadnych szans Valentinowi Cojocaru.
To nie był jednak koniec emocji, bowiem w 27. minucie Paweł Malec przyznał Zagłębiu Lubin rzut karny za zagranie piłki ręką przez Benedikta Zecha. Przed szansą na gola stanął Dawid Kurminowski, który strzałem w środek pokonał rumuńskiego golkipera. „Miedziowi” nie byli w tym meczu stroną dominującą, ale byli zabójczo skuteczni. No i mieli na ławce Waldemara Fornalika, który dotąd miał na Jensa Gustafssona w ekstraklasie patent.











