Pogoń Szczecin zremisowała 1:1 w starciu z Rakowem Częstochowa. Obie drużyny zachowały zatem ścisły kontakt z czołówką tabeli, lokując się tuż za podium zestawienia. Jak wyglądała dotąd przygoda obydwu drużyn w europejskich pucharach?
Na remis w Szczecinie
Spotkanie rozpoczęło się punktualnie o godzinie 15:00. W 15. minucie świetną kombinacyjną akcję wyprowadzili piłkarze Pogoni, strzałem zamykał ją Alexander Gorgon, jednakże Vladan Kovacević popisał się fenomenalną interwencją. Bramkarz gości ponownie uratował Raków przed utratą bramki kilkanaście minut później, kiedy to z kolei na uderzenie zdecydował się Vahan Bichakhchyan. Po chwili wynik nieskutecznie próbował jeszcze otworzyć Efthymios Koulouris.
W 39. minucie na bramkę Pogoni strzelał Marcin Cebula, jednakże Valentin Cojocaru nie miał problemów z wyłapaniem futbolówki. Tuż przed przerwą piłka trafiła natomiast w słupek po strzale głową Linusa Vahlqvista. Obie drużyny zeszły finalnie do szatni, bezbramkowo remisując – emocji jednak nie brakowało.
W 49. minucie piłka zatrzepotała w bramce Pogoni, jednak sędzia zasygnalizował pozycję spaloną. Niedługo później Raków dopiął swego za sprawą trafienia Bartosza Nowaka, przy którym asystę zanotował Vladyslav Kochergin. Pogoń wyrównała jednak już w 67. minucie, kiedy to fantastycznym rajdem popisał się Kamil Grosicki, a akcję wykończył Alexander Gorgon.
Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry wspaniałą okazję zmarnował piłkarz gości Ante Crnac. Kilka minut później po raz kolejny dobrą interwencją popisał się za to Vladan Kovacević, broniąc strzał Grosickiego. Po chwili sędzia zagwizdał po raz ostatni, a obie ekipy podzieliły się finalnie punktami.
Wina belgijskiej kompromitacji?
Spotkanie Pogoni z Rakowem było interesujące nie tylko z uwagi na wysokie lokaty obu drużyn w ligowej tabeli. To także rywalizacja tegorocznych reprezentantów ekstraklasy w europejskich pucharach (lub eliminacjach do nich), będąca zarazem idealną okazją do kolejnej już analizy ich wpływu na postawę drużyn na rodzimym podwórku.
Trudno znaleźć na przestrzeni lat przykłady podobnie jaskrawe co europejska przygoda Pogoni w roku 2023. Szczecinianie nie rozegrali co prawda wielu spotkań w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Mowa tu przecież o zaledwie czterech starciach z rywalami spoza granic naszego kraju. Pogoń wyeliminowała z rozgrywek północnoirlandzkie Linfield, trafiła następnie na Gent.
W tym miejscu zaczynają się schody, a w zasadzie katastrofalna seria porażek, zainaugurowana blamażem w pierwszym starciu z rywalem z Belgii (0:5). Od tej pory Pogoń przegrała cztery kolejne mecze na ligowych boiskach, wróciła na dobre tory dopiero po upływie miesiąca. Interpretacja niniejszego przypadku pozostaje jednak trudna do finalnej oceny.











