W niedzielnym spotkaniu Betclic 2. ligi Pogoń Grodzisk Mazowiecki odniosła drugie zwycięstwo z rzędu. Beniaminek pokonał na własnym obiekcie Podbeskidzie Bielsko-Biała, które to po spadku nie odnotowało jeszcze zwycięstwa. Obie drużyny znajdują się dziś w skrajnie odmiennym położeniu.
Niebagatelne otwarcie
Wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie wyników pierwszej kolejki, jest najzwyczajniej w świecie daremne. I to niezależnie od kraju czy poziomu rozgrywek. Racjonalne wydaje się jednak stwierdzenie, że inauguracja bywa całkiem istotna. Bądź co bądź, trzy punkty działają przeważnie jako najlepsza zachęta do dalszej pracy.
A gdy mowa o inauguracji nowego sezonu, tuż po awansie, tym bardziej na własnym boisku – atmosfera podgrzewa się sama. Z takowym krajobrazem można było się zetknąć ostatnio w Grodzisku Mazowieckim – miejscowa Pogoń podołała ambitnym oczekiwaniom fanów, nieco niespodziewanie pokonując Polonię Bytom 2:0.
A że apetyt rośnie w miarę jedzenia, wiedzą chyba wszyscy – nawet w spokojnym Grodzisku. Niewielu zlękło się zatem na myśl o wizycie znanego przecież z boisk ekstraklasy Podbeskidzia. Paradoksalnie to kibice gości mieli przed rozpoczęciem spotkania więcej powodów do obaw czy niepokoju. Postawa bielszczan w starciu z Olimpią Elbląg (0:0) przesadnym optymizmem przecież nie napawała.
Bomba z dystansu i karny
Już w 3. minucie gry w polu karnym gości dobrze odnalazł się Damian Jaroń. Kapitan Pogoni oddał mocny strzał na bramkę rywali, w której to jednak skutecznie interweniował Konrad Forenc. Kilka chwil później, perfekcyjną wrzutką obsłużony został Marcin Biernat. Strzał defensora gości spoczął finalnie w rękawicach golkipera Pogoni.
W 13. minucie spotkania Kacper Łoś zacentrował w szesnastkę Forenca, który to wyciągnął się jak struna, skutecznie wypiąstkowując piłkę. Niedługo później Kacper Sommerfeld sprawdził refleks bramkarza gości płaskim strzałem z okolic linii pola karnego – Forenc ponownie nie dał się jednak zaskoczyć. W 21. minucie gry piłka znalazła się pod nogami Nikodema Niskiego, który to kapitalnie przymierzył z dystansu, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie.
Tuż przed upływem pół godziny gry Jakub Apolinarski skutecznie przeciął podanie Daniela Dziwnela, rozpoczynając szarżę na bramkę Podbeskidzia. Konrad Forenc uporał się jednak z uderzeniem piłkarza Pogoni. Kilka chwil później niepilnowany Kamil Odolak zdecydował się na ekwilibrystyczną próbę z woleja – futbolówka ponownie nie znalazła drogi do siatki.










