Bezbramkowy remis to wynik, który nie zawsze oznacza to samo. O ile dzisiejsze zakończone takim wynikiem spotkanie, pomiędzy Pogonią Szczecin a Cracovią, to mecz bez historii, o tyle starcie Piasta z Podbeskidziem, mimo że nie oglądaliśmy w nim goli, nadawało się do oglądania. Bohaterem spotkania został Richard Zajac, który był dziś nie do pokonania.

Od początku mecz toczył się w dobrym tempie. Już w 3. minucie, po błędzie Pietrasiaka, sam na sam z Zajacem znalazł się Kędziora, jednak uderzył fatalnie, obok bramki. Już trzy minuty później na prowadzenie mogli wyjść goście, ponieważ Jakub Szumski fatalnie zakręcił się z piłką we własnym polu karnym. Na swoje szczęście, w ostatniej chwili, zdążył ją wykopać za linię boczną. Oglądaliśmy intensywną wymianę ciosów, próbowali raz jedni, raz drudzy, jednak nie przynosiło to efektów. Małą kontrowersję mieliśmy w 11. minucie, kiedy Sokołowski potężnie strzelił na rękę interweniującego Horvatha. Paweł Pskit nie zdecydował się wskazać na wapno, i wydaje się, że w myśl przepisów podjął dobrą decyzję.

Na boisku działo się sporo i mecz mógł się podobać. W 25. minucie Kędziora bez problemu przepchnął Telichowskiego, jednak mimo biernej postawy Kwame i Pietrasiaka uderzył obok bramki gości. Chwilę później próbował Jurado, a jego nie do końca czysty strzał wybronił Zajac. Gospodarze nie potrafili udokumentować swojej przewagi. W 37. minucie Podgórski znalazł się sam na sam z bramkarzem „Górali”, lecz ten zdołał ofiarnie i skutecznie interweniować. Dobitka wylądowała w nogach obrońców i cały czas było bez celnych strzałów. Do bramki nie trafił również Kędziora, który w 43. minucie minimalnie przestrzelił po rzucie rożnym. Pierwsza część gry zakończyła się wynikiem 0:0, co nie oznacza, że brakowało akcji i emocji.












