Podsumowanie CLJ z kielecką wisienką na torcie


Sezon w Centralnej Lidze Juniorów jeszcze trwa, ale my już teraz bierzemy pod lupę m.in. sukces Korony Kielce

19 maja 2019 Podsumowanie CLJ z kielecką wisienką na torcie
https://www.pzpn.pl

Gdyby człowiek nieznający realiów polskiego futbolu spojrzał na tabelę rozgrywek CLJ, mógłby wysunąć błędną tezę. Bo skoro kielecka młodzież gra tak świetnie, to i dorosły zespół powinien dotrzymywać jej kroku, ale to oczywiście jest nieprawdą. Sukces Korony Kielce nie idzie w parze z właściwie niczym i wybija się ponad wszelkie standardy. Jak to się stało? Co dalej w Lidze Mistrzów? Czy CLJ to kopalnia talentów?


Udostępnij na Udostępnij na

W roli formalności: Korona została mistrzem ligi trzy kolejki przed zakończeniem sezonu. Ostatnim stemplem na papierze uprawniającym do gry w młodzieżowej Lidze Mistrzów było zwycięstwo ze Śląskiem Wrocław, który z kolei powinien zostać wicemistrzem. Kielczanie w tym momencie mają już jedenaście punktów więcej niż w poprzedniej kampanii, co tylko potwierdza ich znakomity progres. I właśnie m.in. o nim, odkryciach sezonu i mitach o słabych juniorach porozmawialiśmy z portalem Młodzieżowyfutbol.pl.

Korona Kielce grała jakby… w innej lidze

Jeśli przegrywasz tylko dwa mecze w ciągu dziewięciu miesięcy, a do tego jesteś niepokonany od czternastu spotkań – musisz zostać mistrzem. Albo nie, ale tylko wtedy, gdy grasz w najlepszej lidze świata lub jesteś ofiarą anomalii. Na szczęście dla Korony żaden z tych przypadków jej nie dotknął, a tytuł mistrzowski wędruje do Kielc w pełni zasłużenie. Co ciekawe, raczej nikt przed początkiem rozgrywek się tego nie spodziewał. W gronie faworytów prędzej wyróżniano obrońcę tytułu (Lech), rewelacyjną Legię i Śląsk.

Fakty są jednak takie, że w każdym aspekcie potrzebnym do bycia na szczycie piedestału Korona była/jest najlepsza. Najmniej straconych i najwięcej strzelonych goli obok wrocławian – to mówi samo za siebie. I jakby tego było mało, najbardziej imponująca rzecz kryje się w czymś innym. Otóż juniorzy Korony perfekcyjnie spisują się na meczach wyjazdowych, w których nie przegrali do tej pory ani jednego meczu (10 zwycięstw, trzy remisy) z bilansem bramkowym 40:15. Porównując tę formę do innych, DE-KLA-SA-CJA.

To osiągnięcie jest tym bardziej godne podziwu, im mocniej wsłuchamy się w to, co ma do powiedzenia trener zespołu – Marek Mierzwa: Brak boisk to nasz największy problem. Nadrabialiśmy ciężką harówką i dzięki temu wywalczyliśmy tytuł. Wiosną wchodziliśmy na boczne boisko przy Ściegiennego, ale to tyle z pozytywów. Najczęściej ćwiczymy na Prostej, gdzie wcale prosto nie jest, albo orliku na osiedlu Świętokrzyskim. Niby sztuczna nawierzchnia, ale tak wysłużona, że strach grać. Takie warunki i mistrzostwo? Wyczyn.

Korona musiała mierzyć się z przeciwnościami losu, które raczej nie dotykają bogatszych ekip o statusie faworytów. Ale dzięki niezwykle utalentowanej młodzieży nieśmiałe marzenia stały się faktem. Już teraz w Kielcach pojawiają się głosy, że za mistrzostwem ligi stoi złote pokolenie. Takie, z którego grzech nie skorzystać na poziomie Lotto Ekstraklasy. Trener Mierzwa twierdzi, że duża część jego podopiecznych to materiał na regularne występy w dorosłej drużynie, dlatego Gino Lettieri jest wręcz zobligowany do sięgnięcia po nich wraz z Wiktorem Długoszem na czele (15 bramek, dziewięć asyst).

CLJ okiem ekspertów, czyli MłodzieżowyFutbol.pl w ogniu pytań

Komu albo czemu Korona zawdzięcza swój sukces? On narodził się w wyniku działania pojedynczych jednostek czy powinniśmy raczej unikać takich wybiórczych wyróżnień?

Na pewno nie można Koronie odmówić utalentowanej młodzieży. Zawodnicy, którzy w tym sezonie sięgnęli po tytuł mistrzowski CLJ U-18, w zeszłej kampanii doszli do półfinału w kategorii juniora młodszego (U-17). Same indywidualności to jednak nie wszystko. To z nich trzeba złożyć jeden współgrający organizm i to bez dwóch zdań udało się sztabowi szkoleniowemu Korony na czele z trenerem Markiem Mierzwą.

Choć od początku sezonu w szeregach „Scyzorów” nie brakowało zawodników wyróżniających się na tle CLJ – mam tutaj na myśli m. in. Oskara Sewerzyńskiego, czy Wiktora Długosza – to Korona była przede wszystkim drużyną. Zarówno na boisku, jak i poza nim. – mówi Michał Grzela.

Co ma Korona, czego nie mają inne zespoły w Centralnej Lidze Juniorów? Patrząc na punkty, Kielczanie grają jakby w innej lidze.

Korona na pewno nie przewyższa innych zespołów, jeśli chodzi o infrastrukturę. Zespół Marka Mierzwy w mistrzowskim sezonie zmagał się z niemałymi problemami w tym zakresie, niemal codziennie będąc zmuszonym do zmiany miejsca treningu. Natomiast tym, co pozwoliło Koronie uzyskać przewagę nad rywalami, jest głębia składu. Trener Mierzwa w ciągu sezonu deklarował, że w zespole jest 16-17 zawodników, dających jakość po wejściu na boisku. W związku z tym nieobecność – wydawać by się mogło kluczowych graczy – nie była specjalnie odczuwalna.

Nie można również nie wspomnieć o filozofii klubu, którą momentami naprawdę trudno pojąć. Efekt był taki, że najlepsi piłkarze zespołu U-18 praktycznie przez cały sezon byli do dyspozycji trenera Mierzwy. Wytłumaczmy jednak cały ten proceder. Gino Lettieri naprawdę rzadko sięga po młode pokolenia. W tym sezonie w ekstraklasie z zespołu U-18 zagrało tylko dwóch zawodników – Paweł Sokół i Oskar Sewerzyński. Dodatkowo rezerwy klubu dopiero walczą o awans do 3. ligi, a więc na szczebel, gdzie obecnych jest kilka drużyn rezerw zespołów z ekstraklasy.

Tak, jak ma to miejscu w przypadku chociażby Zagłębia Lubin, czy Pogoni Szczecin, są to ekipy w dużej mierze złożone z młodych piłkarzy, którzy swoimi umiejętnościami przerastają szczebel juniorski. W przywołanych przeze mnie klubach bardzo często w trakcie sezonu dochodzi do przejścia z CLJ na czwarty poziom rozgrywkowy (pierwszy profesjonalny). Ma to służyć rozwojowi zawodników. W Koronie, jeśli rezerwy wywalczą awans, będzie to możliwe dopiero od przyszłego sezonu. – twierdzi Michał Grzela.

Czy Korona potrafiłaby pozytywnie pokazać się w rozgrywkach młodzieżowej Ligi Mistrzów?

Sukcesy Korony w obecnym sezonie CLJ mogą nie mieć przełożenia na Europę. Niestety, ale ta przepaść nadal jest widoczna. Zdajemy się na drabinkę i trzymamy kciuki. Jednakże tego typu mecze, to kolejna z możliwości przede wszystkim dla samych piłkarzy na wykazanie się na tle europejskich drużyn. Część z nich przecież ma zaraz grać w zespołach seniorskich, a część jest „na rozdrożu” – uważa Michał Kwieciński.

Jak ogółem klaruje się pozycja młodych Polaków wobec młodzieżowej Ligi Mistrzów? Inaczej mówiąc, czy są negatywne podobieństwa z dorosłą piłką czy jest jednak lepiej?

Wystarczy przypomnieć sobie ostatnie nieudane próby Lecha czy Legii. Choć przyznam, iż w przypadku tych drugich rewanż z Ajaksem wyglądał przyzwoicie. Niestety na walkę było zbyt późno. Tym razem trudno wierzyć, że będzie inaczej. Korona to dzisiaj silny zespół, ale latem, gdy część zawodników pójdzie wyżej, wszystko się zmieni. Oczywiście możliwość gry zespołem U-19, a nie U-18 (jak ma to miejsce w lidze), pozwala na skorzystanie z ustawienia domyślnego, który sprawdzał się w rodzimych rozgrywkach. Niestety i tutaj mamy „haczyk”.

Piłkarze idący wyżej tracą na koncentracji, jest inna mentalność, a części piłkarzy w zespole może już nie być. Inni natomiast skupiają się na pierwszych kolejkach nowego sezonu, bo to ma realne przełożenie na ich debiut w dorosłym zespole. Gra w Uefa Youth League traci na wartości, bo starania jednostki to za mało, gdy nie ma kolektywu. Na pewno jest to temat na głębsze rozważania, żeby sprawdzić od czego to właściwie zależy. – opisuje Michał Kwieciński.

Jaką drużynę możemy uznać za niespodziankę tego sezonu? Zarówno pozytywną, jak i negatywną?

(Escola Warszawa) Myślę, że sporym rozczarowaniem jest ligowa pozycja Escoli. Trudno bowiem uwierzyć, że ekipa, która gra naprawdę efektowną i przyjemną dla oka piłkę, walczy o utrzymanie. Przed startem rundy wiosennej sam trener Marek Gołębiewski otwarcie mówił, że celem jest walka o pierwszą „szóstkę”. Jakie są przyczyny tak słabego miejsca w lidze? Na pewno swoją cegiełkę dodały liczne kontuzje m.in. lidera defensywy, czyli Jana Majsterka. Analizując mecze Escoli, na pierwszy plan wychodzą jednak bramki stracone w ostatnich minutach meczu.

Nie tylko mnie, ale również samemu trenerowi trudno było racjonalnie wytłumaczyć taki obrót spraw. Łącznie w tym sezonie Escola po 80. minucie straciła aż dziesięć goli. Pod względem piłkarskim podopieczni trenera Gołębiewskiego nie odstawali od większości swoich rywali, jednak w ostatnich momentach to przeciwnik zdobywał bramkę. Często na wagę trzech punktów. Pech, chwilowy brak koncentracji, ale także chęć gry do przodu, którą należy mimo wszystko chwalić, złożyły się na taką, a nie inną pozycję w tabeli. I walkę o utrzymanie. – zauważa Hubert Koncewicz.

(Lech Poznań) Dla mnie negatywnym zaskoczeniem jest postawa Lecha. Mieli bronić tytułu wywalczonego rok temu, a w tym momencie tracą do Korony 30 punktów! To jest wręcz nieprawdopodobne, jaki spadek zaliczył Lech. Fakty są takie, że aspekty szkoleniowe spełniali. Przesuwali chłopców do rezerw (walka o awans do 2. ligi) i do pierwszej drużyny (Skrzypczak, Pleśnierowicz, Marchwiński) i ogółem korzystali w tym sezonie z ogromnej liczby zawodników.

I tutaj można upatrywać ich słabszą dyspozycję, jednak w poprzednich latach bywało podobnie ze względu na politykę akademii. Ale wyniki były inne. Katastrofalnie Lech grał przede wszystkim na swoim boisku, gdzie odniósł aż osiem porażek. Czyli tyle samo, ile Elana Toruń i GKS Bełchatów. To dużo mówi o dyspozycji lechitów w tym sezonie. Na pewno jest tam wielu zawodników z potencjałem, aczkolwiek nie byli oni drużyną, co było widoczne przez większość sezonu. – oznajmia Arkadiusz Dobruchowski.

(Legia Warszawa) Gdy mówimy o negatywnych niespodziankach, nie może zabraknąć warszawskiej Legii. Zwykle rzadko się zdarza, że w przypadku rozgrywek juniorskich mówimy o słabej postawie warszawiaków w perspektywie całego sezonu. Do tej pory takiego stwierdzenia najczęściej mogliśmy użyć w kontekście poszczególnych meczów, czy okresów. Tym razem jest inaczej. Od początku sezonu było jasne, że ten rocznik różni się od poprzedniego. Legia o mistrzostwo walczy zawsze, ale patrząc realnie, w tym roku zadowalające byłoby miejsce w czołówce.

Jest za to daleka 6. lokata i jedenaście porażek na koncie. To tylko o dwie mniej niż liczba zwycięstw. Śmiem twierdzić, że to jeden z najgorszych wyników Legii w historii rozgrywek CLJ. To po prostu wygląda źle zarówno w ofensywie (brak typowej „dziewiątki”, do której przyzwyczajali nas w ciągu ubiegłych lat), jak i w defensywie (regularnie popełniane te same błędy). Do tego nagła zmiana na ławce trenerskiej spowodowana rotacją w pierwszym zespole również nie pomogła. W Warszawie już wiedzą, że ten sezon trzeba spisać na straty. – stwierdza Michał Kwieciński.

(Wisła Kraków) Pozytywem jest z pewnością Wisła Kraków. Wiosna fantastyczna, choć te ostatnie mecze trochę psują obraz. Z drugiej strony, gdy spojrzymy na te porażki… Z Koroną (mistrzem) czy Górnikiem (mocno ofensywny zespół, walczący o utrzymanie) i Śląskiem, z którym walczyli do 90. minuty. Idąc w drugą stronę, zwycięstwo z Jagą, zamknięcie Lecha, zniszczenie Legii. Spoglądając na chłodno, dziś widzimy, że ta pierwsza część sezonu trochę w innym wykonie. Mniej efektowna, ale też z dystansem, innym podejściem.

Na całość wpływa też sytuacja klubowa w dorosłym zespole, a tę znamy bardzo dobrze. Nie można powiedzieć, że nie ma to żadnego wpływu na zespół w CLJ. Wiślacy regularnie wysyłają młodzież do gry w pierwszej drużynie, a to jest bardzo ważne. Myślę, że śmiało możemy uznać taki wynik Wisły w tym sezonie za coś więcej niż po prostu zadowalający. – przedstawia Michał Kwieciński.

Które kluby dysponują najbardziej uzdolnioną młodzieżą w lidze? Oprócz tych najlepszych, czy są tacy piłkarze, którzy błyszczą w słabszych zespołach?

Z pewnością najbardziej uzdolnioną młodzieżą dysponują kluby z górnej połowy tabeli. Trudno jednoznacznie stwierdzić, który zespół posiada najlepszych wychowanków. W najlepiej zorganizowanych klubach działa to tak, że po kilkunastu dobrych spotkaniach, a czasami nawet po kilku, zawodnik wyróżniający się trafia do rezerw i słuch po nim w CLJ ginie. Gdybym jednak miał zsumować umiejętności jednostek szkolonych w CLJ, kilka zespołów faktycznie wyróżnia się spośród innych. Na dobrych juniorów zawsze można liczyć w Lubinie.

W tym roku na „dziewiątce” zachwyca Błażej Czuban, który ustrzelił już 17 goli w trwających rozgrywkach. Ostatnio w formie jest również Patryk Kusztal, co zaowocowało powołaniem 16-latka do kadry narodowej. Na dobrą sprawę chłopców z Zagłębia można by wymieniać co sezon. W Lechu natomiast, dotychczas zawsze imponowały jednostki i dopiero w tym sezonie sytuacja trochę zmieniła się na gorsze. Dobry poziom trzyma Karbownik, a na początku sezonu wyróżniał się Szymczak, ale akurat on szybko odszedł do rezerw i w CLJ występuje epizodycznie.

W tym roku natomiast mocno w górę wybiła się Pogoń. a przynajmniej takie wrażenie można odnieść za sprawą chłopców z rocznika 2003. Choćby na przykładzie duetu Turski – Kozłowski, który nie raz postraszył CLJ w tym sezonie. Teraz Turski gra w rezerwach, a Kozłowski załapał się ostatnio do osiemnastki meczowej pierwszego zespołu Pogoni. W tym zespole jest jeszcze wielu utalentowanych piłkarzy i jeśli przeanalizujemy ekipy pozycja po pozycji, moim zdaniem Pogoń to jeden z mocniejszych zespołów w tegorocznej edycji ligi.

Efekty wprowadzenia nowych standardów szkolenia widać również w Wiśle Kraków. Tutaj jednak nie trzeba chyba wiele mówić, bo wystarczy spojrzeć na boiska ekstraklasy, gdzie na wiosnę biega wielu młodzieżowców, którzy jeszcze przed chwilą regularnie grali w CLJ. Talent i umiejętności tych zawodników zdecydowanie było widać na juniorskich boiskach. Należy docenić także wicelidera, czyli Śląsk, gdzie ewidentnie mają patent na napastników. Niestety zeszłoroczna gwiazda Sebastian Bergier nie poradził sobie w pierwszej lidze. Ale miejmy nadzieję, że w tym roku Samiec-Talar lepiej wprowadzi się do dorosłej piłki.

Oczywiście swoje pięć minut mają często juniorzy ze słabszych zespołów. Przy beniaminku Escoli, która miała wysokie aspiracje w tym sezonie, z pewnością należy wspomnieć o Titasie Milasiusie, który podpisał w styczniu kontrakt z Wisłą Płock. To gwiazda całej ligi, która na wiosnę nieco przygasła, ale wciąż potrafi ponieść na barkach swój zespół do zwycięstwa. W linii pomocy Escoli może się podobać także Szczypek, który sposobem gry przypomina nieco barcelońskich wirtuozów. W obronie mamy znakomicie – jak na warunki CLJ – rozgrywającego Jana Majsterka.

Z kolei w chorzowskim Ruchu na lidera zespołu wyrósł Lucjan Klisiewicz. I choć do zespołu dołączył dopiero w połowie sezonu, jest jej najskuteczniejszym strzelcem. Idąc dalej, Motor Lublin także ma niezłe zaplecze, jeśli chodzi o juniorów, nawet mimo dużego prawdopodobieństwa spadku. Tam zawsze można było zawiesić oko na Szymonie Raku nominowanym do najlepszej trójki piłkarzy w CLJ w naszym plebiscycie. Nie jest więc tak, że w słabszych akademiach nie ma zdolnej młodzieży. Znajdą się jednostki, które przecież mają później zaistnieć w profesjonalnej piłce. – opisuje Jeremi Angowski.

Mit prosto od wielu trenerów ekstraklasy – czy rzeczywiście można powiedzieć, że młodzież grająca w CLJ za bardzo odstaje poziomem od rozgrywek na najwyższym szczeblu? Brakuje talentów?

Rzeczywiście często zauważyć można wiele trudności przy przejściu zawodnika z zespołu CLJ do profesjonalnego futbolu. Mowa tu niestety nie tylko o Ekstraklasie, ale i pierwszej czy drugiej lidze. Nie powiedziałbym jednak, że to wina braku talentów. Juniorzy nie odstają zazwyczaj technicznie, a problem leży bardziej w przygotowaniu fizycznym. Choć za sprawą zmniejszenia CLJ do 16 zespołów intensywność spotkań poszła zdecydowanie do góry, wciąż wygląda to inaczej niż na najwyższym szczeblu, co chyba nigdy się nie zmieni.

Dlatego bardzo dobrym rozwiązaniem w obecnych warunkach są klubowe rezerwy, w których można swobodnie ogrywać młodzież w lidze seniorskiej. W ligach juniorskich duży problem jest także z szybkością gry, ale i myśleniem na boisku. Wiąże się to z tym, że juniorzy popełniają wiele błędów i są czasami rozkojarzeni. A tego żaden trener w pierwszym zespole nie będzie tolerował.

W tym aspekcie jedno jest pewne: młodzież się tego nie nauczy na treningu. Dopóki nie popełni kilku błędów na meczu, nie nauczy się na żywym organizmie.  Należy też dać lekkiego prztyczka w nos niektórym trenerom. Młodych zawodników trzeba zbudować, a jeśli się tylko narzeka, że młodzi nie potrafią, ci się raczej szybko sami nie nauczą. – zauważa Jeremi Angowski.

Zawodnik sezonu – kogo należałoby nagrodzić takim wyróżnieniem?

Wskazanie zawodnika sezonu w CLJ to arcytrudne zadanie. Przede wszystkim ze względu na dużą rotację, jaka ma miejsce w większości klubów. Piłkarze, zaczynający sezon na szczeblu CLJ, bardzo często opuszczają juniorskie rozgrywki na rzecz piłki seniorskiej. Mowa tutaj nie tyle o ekstraklasie, co trzecio, bądź też czwartoligowych rezerwach, jak miało to miejsce w przypadku 15-letniego (!) Kacpra Kozłowskiego z Pogoni Szczecin. W rundzie wiosennej na boiskach CLJ praktycznie nieobecny jest również Piotr Samiec-Talar, który jesienią strzelił 13 bramek.

Napastnik Śląska po tym, jak wyleczył uraz, walczy z kolegami z rezerw o awans do 3. ligi. Oczywiście oprócz takich zawodników są też tacy, którzy z różnych przyczyn grają w CLJ od początku do końca i co najważniejsze – grają dobrze. W tym gronie znajduje się na przykład Wiktor Długosz z Korony Kielce. W większości meczów, których grał, brał na siebie ciężar gry i nawet w oczach osób, które nie śledzą regularnie CLJ, wyglądał na lidera zespołu. 15 bramek i dziewięć asyst w 24 meczach to stempel na udanym sezonie 18-latka z Kielc. – podsumowuje Michał Grzela.

 

Komentarze
SL6791 (gość) - 3 miesiące temu

Z Escoli na wyróżnienie zasługuje również Filip Laskowski. Nominalny ofensywy pomocnik często z przymusu grający jako 9,lider drużyny a 10 strzelonych bramek (żadna z karnego) i 9 asyst mówi samo za siebie.

Odpowiedz
Kamil Warzocha - 3 miesiące temu

Oczywiście. Dobrze że Pan o nim przypomniał, bo to kolejna postać z zespołów z dołu tabeli, którzy śmiało mogli by grać w czołowych drużynach CLJ. Może nawet w 3/2. lidze dorosłej piłki

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski