Mamy pierwsze zwycięstwo Podbeskidzia w tym sezonie na własnym stadionie. Beniaminek pokonał dziś u siebie Lechię 1:0. Zwycięską bramkę dla bielszczan strzelił w 70. minucie Piotr Malinowski.
Jako pierwsi do głosu doszli gospodarze, ale to goście przejęli inicjatywę. Pierwszy strzał oddał Mateusz Machaj, ale piłka przeleciała nad bramką. Kilka minut później Ivans Lukjanovs biegł w stronę bramki przeciwnika, ale został zatrzymany. W pierwszych minutach meczu obie drużyny grały bardzo zachowawczo, przez co nie dochodziło do ciekawych sytuacji.

W 17. minucie meczu strzału spróbował Dariusz Łatka, ale był on niecelny. Kilka minut później kontratak próbowali przeprowadzić gospodarze, jednak sytuacja została zmarnowana. W 23. minucie mogło być 1:0 dla Podbeskidzia. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Adam Cieśliński trafił tylko w golkipera Lechii. To tyle jeśli chodzi o pierwsze pół godziny dzisiejszego spotkania.
Ostatnie minuty pierwszej połowy także nie wniosły nic do gry. Przeważały nieudane próby przedostania się pod bramkę rywali. Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu w pole karne dośrodkował Patejuk, a niecelny strzał z nożyc oddał Cieśliński.
Druga część spotkania była bardziej energiczna. Atakowali jedni i drudzy. W 55. minucie świetną sytuację mieli gdańszczanie. Po błędzie obrońców Ivans Lukjanovs miał przed sobą tylko bramkarza gospodarzy i kolegę z drużyny – Josipa Tadicia. Zdecydował, że poda koledze, jednak ten zdziwiony podaniem, nie trafił w bramkę. Osiem minut później swoją szansę miało Podbeskidzie. Po dośrodkowaniu w pole karne Lechii piłka z bliskiej odległości, po uderzeniu Malinowskiego, nie trafiła w bramkę.

Wreszcie w 70. minucie doczekaliśmy się pierwszego gola w meczu. W pole karne gdańszczan dograł Sylwester Patejuk, a piłkę w siatce umieścił Piotr Malinowski. Na 20 minut przed końcem spotkania Podbeskidzie prowadziło z Lechią.
W ostatnich minutach przeważała Lechia, która chciała wywalczył choć jeden punkt. Na dziesięć minut przed końcem meczu na strzał z 30 metrów pozwolił sobie Traore. Jego strzał został wybroniony przez Bąka. Trzy minuty później bardzo blisko następnej bramki byli gospodarze. Po dobrej kontrze Podbeskidzia Malinowski posłał piłkę w nogi bramkarza Lechii.










