PNA 2019: Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o grupie A


Gospodarze głównym kandydatem do 1. miejsca w grupie, a może czegoś więcej

21 czerwca 2019 PNA 2019: Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o grupie A
nigeriasoccernet.com

Dzisiaj rozpoczyna się Puchar Narodów Afryki 2019. W związku z tym pora szerzej przedstawić drużyny grające na tym turnieju. Na łamach naszego portalu opiszemy każdą z grup mistrzostw Afryki. Zaczynamy od pierwszej, w której znajdują się reprezentacje Egiptu, Demokratycznej Republiki Konga, Zimbabwe i Ugandy. Głównym faworytem będą gospodarze.


Udostępnij na Udostępnij na

Grupa A nie jest obsadzona bardzo mocnymi ekipami. Mamy Egipcjan, którzy uchodzą za głównych faworytów turnieju. Za nimi powinni uplasować się Kongijczycy, a o niespodzianki będą starali się Ugandyjczycy i Zimbabwejczycy. Wszystkie te ekipy swoje spotkania będą rozgrywać w Kairze na Stadionie Międzynarodowym. Tylko ostatni mecz będzie rozgrywany na Stadionie 30 Czerwca.

Egipt (ps. „Faraonowie”)

Gospodarze przystąpią do 32. Pucharu Narodów Afryki jako wicemistrzowie kontynentu. Przed dwoma laty dość pewnie poradzili sobie w rozgrywkach grupowych. Potem doszli pewnie do finału, ale tak naprawdę w fazie pucharowej nie grali jakoś wyśmienicie. Mocno kolegów musiał ciągnąć Mohamed Salah, który już w finale nie dał rady pomóc w wygranej z Kamerunem. „Faraonowie” będą piąty raz gościć najlepsze drużyny z Czarnego Lądu. W tej roli tylko raz nie udało się im skończyć z trofeum w dłoniach. Plany na ten rok bardzo się nie zmieniły. W końcu Egipcjanie to ekipa z największą liczbą startów w PNA – 23 – oraz z największą kolekcją pucharów – siedem.

Trenerem reprezentacji gospodarzy jest Javier Aguirre. Meksykanin nie zdecydował się na wielkie przebudowanie drużyny, więc drugi raz z rzędu na mistrzostwach Czarnego Lądu kadra składa się z wielu doświadczonych zawodników. Najmłodszy piłkarz powołany przez selekcjonera ma 22 lata (Baher El Mohamady), najstarszy zaś 34 lata (Walid Soliman). Poza Salahem w składzie jest kilku znanych Europejczykom zawodników, jak choćby Ahmed Hegazy z WBA, Ahmed Elmohamady z Aston Villi, Mohamed Elneny z Arsenalu, Trezeguet z Kasimpasy czy Ahmed Hassan z Olympiakosu.

Największa gwiazda

Każdy jest w stanie łatwo wskazać najlepszego egipskiego piłkarza. Jest nim oczywiście Mohamed Salah. Zawodnik Liverpoolu postrzegany jest jako jeden z najlepszych na świecie. Został także dwukrotnie królem strzelców Premier League. Ze względu na niego Egipt stawia się w roli głównego faworyta mistrzostw Czarnego Lądu. 27-latek dla Egiptu zagrał w 63 meczach, w których zdobył już 39 bramek. Ten dorobek goli daje mu trzecie miejsce na liście wszech czasów „Faraonów”. Pierwsze miejsce ma Hossam Hassan z 69 trafieniami. Salah będzie starał się gonić ten dorobek, ale przede wszystkim na turnieju u siebie będzie chciał wreszcie wygrać coś z kadrą. Rok temu na mistrzostwach świata był niespełniony, bo przez kontuzję z finału Ligi Mistrzów był nie w pełni sił. Egipcjanie przegrali wszystkie spotkania w swojej grupie.

Potencjalne odkrycie

Trudno jest wskazać takiego zawodnika, ponieważ kadra Egiptu składa się z już doświadczonych zawodników. Średnia wieku „Faraonów” to 27,9 roku. Na liście znajduje się 22-letni stoper Baher El Mohamady oraz 23-letni defensywny pomocnik Nabil Dunga. Zawodnik drugiej linii ma „słynniejsze” nazwisko, ale tutaj stawiamy na tego młodszego. Środkowy obrońca gra w Isamily SC, a odważnie stawia na niego selekcjoner Aguirre. Przed dwoma laty mocny środek defensywy stanowiła para Hegazy – Gabr. Ten drugi w tym roku nie otrzymał powołania, więc otwiera się szansa dla młodego piłkarza z ligi egipskiej.

Największy problem

Są takie dwa, ale przez chwilę chcieliśmy nawet o trzech napisać. Tylko z obsadą lewej obrony sobie poradzono. Zagadką będzie forma Mohameda Elneny’ego, który w tym sezonie za dużo nie pograł w Arsenalu. Gra na dość kluczowej pozycji środkowego pomocnika i niewykluczone, że braki ogrania będą widoczne w dalszej fazie turnieju. Inna sprawa to nieskuteczność napastników, choć to trochę śmiesznie brzmi w obliczu posiadania Salaha w składzie. Ale nie jest wykluczone, że znajdzie się ktoś, kto będzie mógł zahamować zapędy piłkarza Liverpoolu. Po drugiej stronie na skrzydle dobrze odciąża go Trezeguet, ale w tym wszystkim gdzieś zapodziali się napastnicy. Mają problemy z regularnym zdobywaniem goli w kadrze. Taki Hassan ma tylko pięć bramek na 22 występy, a Marwan Mohen siedem na 31 występów.

Garść ciekawostek

Zaczniemy od tej sportowej. W sztabie szkoleniowym Egiptu w roli jednego z asystentów trenera znajduje się były piłkarz Realu Madryt – Michel Salgado. Meksykański selekcjoner za swoich współpracowników dobierał Egipcjan oraz Hiszpanów. I właśnie dla dawnego obrońcy „Królewskich” znalazło się miejsce na ławce „Faraonów”. Jak już poruszamy nazwę związaną ze starożytnym Egiptem, to warto opowiedzieć trochę o miejscu losowania grup Pucharu Narodów Afryki. Miało ono miejsce w kompleksie piramid w Gizie, gdzie znajdują się dwie największe piramidy – Cheopsa i Chefrena. Poza nimi znajduje się tam jeszcze mniejsza piramida Mykerinosa. Oprócz tych trzech budowli jest tam też słynna rzeźba Sfinksa. Ceremonia odbywała się o zmroku, co tylko podkreśliło jeszcze bardziej piękno tego miejsca.

Aspiracje: zdobycie 8. mistrzostwa
Prognoza: finał

Demokratyczna Republika Konga (ps. „Lamparty”)

Przed dwoma laty DRK wyszła z grupy bez porażki, a rywali wcale nie miała łatwych. „Lamparty” zameldowały się z siedmioma punktami na 1. miejscu przed Marokiem, WKS i Togo. Udział zakończyły już na ćwierćfinale, w którym okazały się gorsi od Ghany – porażka 1:2. Awans do PNA 2019 wcale nie był dla nich taki łatwy. W swojej grupie eliminacyjnej piłkarze z DRK byli gorsi od Zimbabwe (z którym los znowu ich skojarzył na PNA 2019), a jeszcze zaliczyli wpadki z Kongo i Liberią. Z tymi ostatnimi w ostatniej kolejce zagrali o promocję do turnieju i dzięki wygranej 1:0 mogli przyjechać do Egiptu.

Selekcjonerem Demokratycznej Republiki Konga jest Florent Ibenge. Kongijczyk prowadzi zespół od 2014 roku, a potrzebował zaledwie roku, aby zdobyć brązowy medal mistrzostw Afryki. Pod jego ręką „Lamparty” zanotowały progres, ale ostatnio trochę wyhamowały. Marzy się im awans na mistrzostwa świata, ale do tego jest jeszcze daleka droga. Najpierw trzeba pokazać się z dobrej strony w PNA. W kadrze DRK znajduje się kilku znanych w Europie zawodników. Można tutaj wymienić choćby Marcela Tisseranda z Wolfsburga, Christiana Luyindamę z Galatasaray, Arthura Masuaku z WHU, Youssoufa Mulumbu z Celticu, Yannicka Bolasiego z Anderlechtu czy Chadraca Akolo ze Stuttgartu.

Największa gwiazda

Ale największą gwiazdą jest Cedric Bakambu. 28-latek wypromował się w Villarrealu, dla którego zdobywał mnóstwo bramek. Zastanawiano się, gdzie Kongijczyk trafi przy następnym transferze. I raczej wszyscy się pomylili, bo nie był to żaden lepszy hiszpański czy angielski klub. 28-latek trafił do chińskiego Beijing Guoan, dla którego w pierwszym sezonie zdobył 19 goli. W obecnym też wygląda dobrze, bo w czterech spotkaniach pokonywał czterokrotnie bramkarzy. Miał trochę problemów z kontuzjami, ale powinien być w pełni sił na PNA. W kadrze zadebiutował dopiero w 2015 roku, a był także uprawniony do gry w reprezentacji Francji. Nie miał szans się przebić do składu „Trójkolorowych”, więc wybrał kraj pochodzenia. W 18 spotkaniach dla „Lampartów” strzelił siedem goli.

Potencjalne odkrycie

Podobnie jak przy kadrze Egiptu tutaj też jest powołanych wielu doświadczonych zawodników. Znalazło się miejsce na parę ciekawych i mniej znanych nazwisk. Dużo szans dostawał w ostatnim czasie 21-letni Meschack Elia z TP Mazembe, ale wchodził głównie z ławki rezerwowych. Za to miejsce w składzie powinien mieć Merveille Bokadi. Jeżeli nie śledzicie ligi belgijskiej, to pewnie nie słyszeliście o tym zawodniku Standardu Liege. W 2017 roku został pozyskany przez Belgów z TP Mazembe. Szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie, ale niestety na początku sezonu 2017/2018 zerwał więzadła krzyżowe. Przez to stracił także większość obecnego sezonu. Defensywny pomocnik wrócił na końcówkę fazy zasadniczej i potem ze Standardem walczył o mistrzostwo Belgii w grupie mistrzowskiej. Bez powodzenia. Teraz będzie chciał pomóc swojej reprezentacji w godnym zaprezentowaniu się na PNA.

Największy problem

Większość zawodników gra poza Afryką, ale w ostatnim czasie po zestawieniu ich w jeden zespół coś szwankuje. Przez to zrobiły się kłopoty w eliminacjach do PNA. Przede wszystkim selekcjoner musi skleić z nich drużynę, bo indywidualności są w zespole. Nie takie jak choćby Salah czy Trezeguet, ale są tutaj zawodnicy, których stać na przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść. Tylko muszą uwierzyć w moc „Lampartów”.

Garść ciekawostek

Demokratyczna Republika Konga wygrywała dwukrotnie Puchar Narodów Afryki, ale pod wcześniejszymi nazwami państwa: Kongo Kinszasa, a następnie Zair. Jako drużyna z dwoma trofeami nigdy nie miała okazji gościć turnieju na swojej ziemi. Na 1994 roku przyznano jej rolę gospodarza, ale z powodu napiętej sytuacji wewnętrznej CAF odebrał ówczesnemu Zairowi organizację mistrzostw Afryki. Z ciekawostek pozasportowych należy tutaj przytoczyć postać Josepha Conrada, autora opowiadania „Jądro ciemności”. Powstało ono dzięki pracy pisarza na parowcu belgijskiej kampanii handlowej. Pływał on po rzece Kongo pod koniec XIX w., a okrutne sceny, jakich był świadkiem, odzwierciedlił w tym dziele.

Aspiracje: ćwierćfinał
Prognoza: wyjście z grupy i porażka w 1/8 finału

Uganda (ps. „Żurawie”)

Dwa lata temu udało się Ugandzie powrócić do PNA po 39 latach braku kwalifikacji. Trafiła do trudnej grupy z Ghaną, Egiptem i Mali. Nie miała większych szans na wyjście z niej, ale nie skończyło się to dla niej wielkim blamażem. Po trudnych meczach Egipcjanie i Ghańczycy pokonali ją 1:0, a w ostatnim meczu z Malijczykami udało się „Żurawiom” wywalczyć remis 1:1. Przy losowaniu grupy eliminacji do mistrzostw Afryki tym razem mieli mnóstwo szczęścia. Ugandyjczycy trafili do bardzo łatwej grupy, a za rywali mieli Republikę Zielonego Przylądka, Tanzanię i Lesotho. Już po czterech kolejkach mogli świętować awans.

Po PNA 2017 zdecydowano się na zmianę trenera. Nowym szkoleniowcem został Sebastien Desabre, który do tej pory nie prowadził żadnej drużyny narodowej. Zna on jednak dobrze specyfikę Czarnego Lądu, bo pracuje na nim od 2010 roku. Tylko do końca 2017 roku pracował w klubach z Afryki. W kadrze znajduje się kilku zawodników grających na co dzień w Europie, ale są oni dość anonimowymi postaciami. Nie ma tutaj nikogo, kto mógłby od razu przyjść na myśl kibicowi ze Starego Kontynentu.

Największa gwiazda

Trudno jest taką wskazać od razu, ale postawimy na kapitana Ugandy, 34-letniego Denisa Onyango. Na co dzień jest on bramkarzem Mamelodi Sundowns, w której jest pierwszym wyborem trenera. W obecnym sezonie udało mu się ze swoim klubem obronić tytuł mistrza RPA. Bez niego trudno byłoby „Żurawiom” awansować do PNA 2019. Zachował czyste konto przez pięć kolejek eliminacji. Dopiero wpuścił trzy gole w ostatnim meczu z Tanzanią, kiedy już Ugandyjczycy mieli zapewniony udział w mistrzostwach Czarnego Lądu. Jeżeli mają sprawić niespodziankę, to przyda się dobra forma Onyango.

Potencjalne odkrycie

Powtórzymy to samo co dwa lata temu. Naszym zdaniem Farouk Miya to może być zawodnik, który pokaże się z dobrej strony. Jako 19-latek na PNA 2017 zdobył jedynego gola Ugandy na turnieju, który dał remis z Mali. Niestety wtedy trudna grupa nie pozwoliła mu na mocniejsze rozwinięcie skrzydeł. Kariera w Standardzie Liege też mu kompletnie nie wypaliła. Obecnie jest zawodnikiem HNK Gorica, w którym jego klubowymi kolegami są Michał Masłowski i Łukasz Zwoliński. Ugandyjski ofensywny pomocnik w minionym sezonie w lidze chorwackiej zagrał w 30 meczach, w których zdobył pięć goli oraz zanotował pięć asyst. Ma on 21 lat, za sobą już 30 meczów dla „Żurawi”, w których zdobył 11 goli. Jeżeli coś ma być jeszcze z jego talentu, to najwyższy czas pokazać się z dobrej strony w Egipcie.

Największy problem

Jest nim niestety większa liczebność zawodników grających w niezbyt mocnych klubach w Afryce. Kolektyw i atmosfera wyglądają jak na razie bardzo ładnie, ale trudno sobie wyobrazić przetrwanie w meczu z Egiptem czy DRK. Obie te kadry posiadają zawodników o dużej jakości piłkarskiej. Być może znowu ambicje pomogą utrudnić sprawę potencjalnym faworytom, ale o wyjście z grupy będzie trudno.

Garść ciekawostek

Uganda raz w swojej historii zagrała w finale Pucharu Narodów Afryki. Miało to miejsce w 1978 roku, a wtedy po złoto sięgnęła Ghana. Dla Ugandyjczyków skończyło się to rozbratem z mistrzostwami Afryki na prawie 40 lat. Z pozasportowych ciekawostek ostatnia miała miejsce w XXI w. W 2010 roku ugandyjska gazeta opublikowała artykuł, w którym opublikowano dane, adresy i fotografie 100 homoseksualistów. To wzbudziło protesty międzynarodowych organizacji praw człowieka. Jakby było mało afer, to w 2013 roku rząd Ugandy uchwalił ustawę antyhomoseksualną, która rozszerzyła karanie homoseksualizmu. Przewidziana była nawet kara śmierci dla nosicieli wirusa HIV angażujących się w stosunki seksualne. Nowe prawo zostało potępione przez społeczność międzynarodową. Wskutek nacisków ze strony mocniejszych państw na początku 2014 roku ta ustawa została uchylona przez Sąd Konstytucyjny w Ugandzie, a prokurator generalny zrezygnował z apelacji.

Aspiracje: marzenia o wyjściu z grupy
Prognoza: faza grupowa

Zimbabwe (ps. „Wojownicy”)

W poprzedniej edycji PNA zaczęli turniej bardzo dobrze od remisu 2:2 z uważaną przez wielu za groźną Algierią. Gdyby nie Riyad Mahrez, to „Wojownicy” cieszyliby się z kompletu punktów. Niestety tylko na tyle było stać Zimbabwe. Następne spotkania z Senegalem i Tunezją zakończyły się porażkami odpowiednio 0:2 i 2:4, co skutkowało zajęciem ostatniego miejsca w grupie. W eliminacjach do tegorocznej edycji Zimbabwejczycy wypadli dobrze. Zmierzyli się z DRK, Liberią i Kongo. Z tymi pierwszymi raz wygrali i raz zremisowali, co tylko dobrze nastawiło drużynę. Zaliczyli tylko jedną wpadkę, przegrywając na wyjeździe z Liberyjczykami, ale i tak zajęli 1. miejsce. W Egipcie dojdzie do trzeciego starcia z Kongijczykami w ciągu roku.

Dla Zimbabwe udział w PNA 2019 jest dopiero czwartym awansem do mistrzostw Afryki. Nigdy „Wojownikom” nie udało się wyjść z fazy grupowej. W tym roku też nie będzie to łatwą sprawą. Egipt wydaje się być poza zasięgiem, DRK wygląda mocno na papierze, a Ugandy nie wolno lekceważyć. Światełko nadziei na historyczne osiągnięcie mocno się tli, bo przecież Ugandyjczycy poradzili sobie już w eliminacjach z „Lampartami”. Choć kadrowo im bliżej do „Żurawi”. Większość Zimbabwejczyków reprezentuje kluby z ligi RPA. W składzie mają paru zawodników ogranych w Europie, ale aktualnie nie grają w mocnych drużynach.

Największa gwiazda

Zastanawialiśmy się pomiędzy Knowledgem Musoną a Marvelousem Nakambą. Pierwszy z nich jest kapitanem reprezentacji oraz gra na wypożyczeniu z Anderlechtu w Lokeren. Niestety był rzucany po pozycjach w klubie i nie zaliczył udanego sezonu w lidze belgijskiej. Drugi jest zawodnikiem Club Brugge, z którym sięgnął po wicemistrzostwo Belgii. Niestety w tych najważniejszych spotkaniach w końcówce sezonu nie grał za wiele. Postawiliśmy ostatecznie na tego starszego. Musona już wiele razy udowadniał, jak ważną jest postacią „Wojowników”. Może nie błyszczał ostatnio formą w klubie, ale wierzymy w 29-latka. Dwa lata temu był najgroźniejszym zawodnikiem Zimbabwe i w tym roku będzie podobnie. Poza tym dzisiaj obchodzi swoje urodziny i najlepszym prezentem będzie sprawienie niespodzianki w meczu otwarcia.

Potencjalne odkrycie

Tu podobnie zastanawialiśmy się między dwoma zawodnikami. Odrzuciliśmy Marshalla Munetsiego z Orlando Pirates, bo środkowemu pomocnikowi nastawionemu na defensywę trochę trudniej błysnąć na turnieju. Choć trzeba zaznaczyć, że 22-latek od nowego sezonu będzie grać w Europie w Stade Reims. Wydaje nam się, że miano odkrycia może zgarnąć Tino Kadewere, który jest zawodnikiem Le Havre. 23-letni napastnik opuścił początek sezonu ze względu na kontuzję kolana. Od powrotu zagrał w 23 meczach Ligue 2, w których zdobył pięć goli i zaliczył cztery asysty. Te liczby nie powalają, ale przy słabszej dyspozycji liderów Zimbabwe to właśnie on może odpalić.

Największy problem

Chcieliśmy zaznaczyć tutaj formę liderów, ale w tej chwili ta sprawa schodzi na dalszy plan. Niestety doszło do konfliktu na linii Związek Piłkarski Zimbabwe – piłkarze. Zawodnicy wykłócają się z federacją o pieniądze. Zagrożono nawet bojkotem dzisiejszego spotkania z Egiptem. Wczoraj pod wieczór na SM prowadzonych przez Związek pojawiła się informacja uspokajająca kibiców, że „Wojownicy” koncentrują się na najbliższym spotkaniu. Wiele podobnych afer źle wpływało na całą drużynę i kończyło się to klęskami. Zobaczymy niedługo, jak będzie tym razem.

Garść ciekawostek

Z każdym swoim startem na Pucharze Narodów Afryki Zimbabwe kończyło fazę grupową na ostatnim miejscu. W dwóch pierwszych edycjach potrafiło odnieść chociaż jedną wygraną. Dwa lata temu pierwszy raz nie udało się mu zwyciężyć w żadnym meczu na PNA. Z ciekawostek pozasportowych warto powiedzieć o rzeźbionym w kamieniu ptaku. Jest to orzeł bateleur lub afrykański orzeł, który znajduje się na fladze narodowej, herbach, a także banknotach i monetach. Ta słynna rzeźba znajdowała się także na ścianach i monolitach starożytnego miasta Wielkiego Zimbabwe, które zostało wzniesione między XIII a XVI wiekiem. Stąd pochodzi nazwa współczesnego Zimbabwe.

Aspiracje: historyczne wyjście z grupy
Prognoza: faza grupowa

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski