W piątek po przerwie reprezentacyjnej wróciła PKO BP Ekstraklasa. Tego dnia rozegrane zostały dwa spotkania. W Krakowie Wieczysta podjęła Wisłę Płock, a w Częstochowie Raków zmierzył się z GKS-em Katowice. W pierwszym piątkowym meczu górą byli gospodarze. Natomiast na zakończenie dnia to goście okazali się lepsi. Łącznie padło aż osiem goli i z całą pewnością na taki powrót PKO BP Ekstraklasy kibice na pewno czekali.
Atrakcyjna pierwsza połowa na korzyść Wieczystej
Od pierwszego gwizdka obydwie drużyny ruszyły ofensywnie na przeciwnika. Widać było, że jedni i drudzy chcą szybko zdobyć bramkę. Nie brakowało ciekawych oraz groźnych akcji z jednej i drugiej strony, ale bramek nie było. Jednak w 34. minucie Wieczysta Kraków wyprowadziła groźną kontrę. W pewnym momencie było trzech atakujących na dwóch obrońców. Piazon podał na prawe skrzydło do Jose de la Rosy, który odegrał mu zwrotną piłkę, a Brazylijczyk zdobył bramkę na 1:0. Zespół z Krakowa tym golem potwierdził swoją lepszą grę w pierwszej połowie.
Pod koniec pierwszej połowy szansę na wyrównanie miała Wisła Płock. Jednak piłka wrzucona po rzucie rożnym została wybita i sędzia zakończył pierwszą część gry. Do przerwy Wieczysta Kraków prowadziła 1:0 w bardzo ważnym meczu na dole tabeli. Po tych 45 minutach widać było, że w Krakowie bardzo dobrze przepracowano przerwę spowodowaną meczami reprezentacji.
Wieczysta Kraków nie była gościnna, Krakowianie wygrywają pierwszy mecz u siebie w tym sezonie
W drugiej połowie Wieczysta również ruszyła mocno i chciała szybko zdobyć drugą bramkę. Chwilę po gwizdku gospodarze mieli dobrą szansę i domagali się rzutu karnego. Jednak Bartosz Frankowski nie podyktował „jedenastki”. Nieco później kapitalną paradą popisał się Rafał Leszczyński, który uratował Wisłę przed stratą drugiej bramki. Do 60. minuty Wieczysta kontrolowała przebieg spotkania. Jednak Wisła Płock miała dobrą szansę po rzucie rożnym, lecz piłka po strzale Kamińskiego przeleciała nad bramką. W 68. minucie pięknym strzałem z dystansu popisał się Lisandro Semedo. Wieczysta podwyższyła prowadzenie i było już 2:0.
W kolejnych minutach znów bramkarza Wisły pokonał Lisandro Semedo, który strzelił swojego drugiego gola w tym spotkaniu i przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny 3:0.
Wieczysta ucieka ze strefy spadkowej, a Wisła Płock nie była sobą po przerwie na kadrę
Wiśle Płock nie udało się wygrać trzeciego meczu z rzędu. Wieczysta od początku meczu była lepszą drużyną i spokojnie wygrała to spotkanie. Przerwa na reprezentację nie posłużyła piłkarzom Adama Majewskiego, którzy po tym meczu mają dużo do przemyślenia. Za to z drugiej strony Wieczysta pokazała dziś, że nie próżnowała w trakcie przerwy i ciężko pracowała na dzisiejszy wynik, daje to na pewno kibicom duże nadzieje na następne mecze. Krakowianie przynajmniej na chwilę uciekli ze strefy spadkowej PKO BP Ekstraklasy, awansując na 13. miejsce. Wisła Płock zajmuje 11. miejsce, za tydzień piłkarze z Płocka będą gościć u siebie Radomiaka Radom.
Świetna pierwsza połowa w Częstochowie
Drugie piątkowe spotkanie w PKO BP Ekstraklasie rozpoczęło się o 20:30 w Częstochowie. Czerwona latarnia ligi, Raków Częstochowa, podejmowała GKS Katowice. Od początku Raków chciał przejąć kontrolę nad spotkaniem, jednak GKS nie dawał się złamać. Pierwsze 20 minut przebiegło bardzo spokojnie. Ani jedna, ani druga drużyna nie potrafiła przechylić szali na swoją stronę.
Po niezbyt ciekawych 30 minutach spotkanie w końcu nabrało tempa. Najpierw bramkę na 1:0 dla zespołu z Katowic zdobył Ilya Shkurin. Było to już siódme trafienie napastnika „GieKSy” w tym sezonie. Raków nie pozostał dłużny i już trzy minuty po bramce Shkurina do siatki trafił Patryk Makuch. W efekcie po 37 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 1:1. Pierwsza połowa zakończyła się remisem. Na szczęście ostatnie 15 minut wynagrodziło nam pierwsze, usypiające pół godziny spotkania.
Kapitalna druga połowa w wykonaniu GKS-u Katowice
Kapitalnie w drugą połowę weszli zawodnicy GKS-u Katowice. Szybką bramkę zdobył Bartosz Nowak, który zachował zimną krew, podszedł do wykonania rzutu karnego i pewnie zamienił tę sytuację na gola. Dzięki temu piłkarze Rafała Góraka wyszli na prowadzenie 2:1.
W 57. minucie piękną indywidualną akcją popisał się Mateusz Kowalczyk, podwyższył on prowadzenie dla swojej drużyny i zespół z Katowic wygrywał już 3:1. Drużyna Rakowa była już coraz dalej od korzystnego wyniku w tym spotkaniu.
Po bramce na 3:1 piłkarze „GieKSy” kontrolowali spotkanie i nadal napierali na bramkę Kacpra Trelowskiego. W 91. minucie wynik spotkania ustalił Borja Galan. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego oddał strzał głową i pokonał bramkarza Rakowa. Ostatecznie GKS Katowice wygrał to spotkanie aż 4:1.
Raków w coraz gorszym położeniu, GKS pnie się w górę
Kryzys Rakowa trwa. Przerwa reprezentacyjna nic nie zmieniła, a przed trenerem Tomaszem Kaczmarkiem wciąż sporo pracy, aby odmienić grę swojej drużyny, która ma na swoim koncie zaledwie trzy punkty po 10 kolejkach. Za tydzień również nie będzie łatwo o punkty, ponieważ Raków zmierzy się z rozpędzoną Wieczystą Kraków. Zupełnie inne nastroje panują w drużynie GKS-u Katowice, która po drugiej wygranej z rzędu awansowała na 5. miejsce w tabeli. W przyszłym tygodniu „GieKSa” zmierzy się również z Wieczystą Kraków w zaległym spotkaniu. Natomiast w ramach 11. kolejki zagra u siebie z Pogonią Szczecin.
W piątek po przerwie reprezentacyjnej wróciła PKO BP Ekstraklasa. Tego dnia rozegrane zostały dwa spotkania. W Krakowie Wieczysta podjęła Wisłę Płock, a w Częstochowie Raków zmierzył się z GKS-em Katowice. W pierwszym piątkowym meczu górą byli gospodarze. Natomiast na zakończenie dnia to goście okazali się lepsi. Łącznie padło aż osiem goli i z całą pewnością na taki powrót PKO BP Ekstraklasy kibice na pewno czekali.
Atrakcyjna pierwsza połowa na korzyść Wieczystej
Od pierwszego gwizdka obydwie drużyny ruszyły ofensywnie na przeciwnika. Widać było, że jedni i drudzy chcą szybko zdobyć bramkę. Nie brakowało ciekawych oraz groźnych akcji z jednej i drugiej strony, ale bramek nie było. Jednak w 34. minucie Wieczysta Kraków wyprowadziła groźną kontrę. W pewnym momencie było trzech atakujących na dwóch obrońców. Piazon podał na prawe skrzydło do Jose de la Rosy, który odegrał mu zwrotną piłkę, a Brazylijczyk zdobył bramkę na 1:0. Zespół z Krakowa tym golem potwierdził swoją lepszą grę w pierwszej połowie.
Pod koniec pierwszej połowy szansę na wyrównanie miała Wisła Płock. Jednak piłka wrzucona po rzucie rożnym została wybita i sędzia zakończył pierwszą część gry. Do przerwy Wieczysta Kraków prowadziła 1:0 w bardzo ważnym meczu na dole tabeli. Po tych 45 minutach widać było, że w Krakowie bardzo dobrze przepracowano przerwę spowodowaną meczami reprezentacji.
Wieczysta Kraków nie była gościnna, Krakowianie wygrywają pierwszy mecz u siebie w tym sezonie
W drugiej połowie Wieczysta również ruszyła mocno i chciała szybko zdobyć drugą bramkę. Chwilę po gwizdku gospodarze mieli dobrą szansę i domagali się rzutu karnego. Jednak Bartosz Frankowski nie podyktował „jedenastki”. Nieco później kapitalną paradą popisał się Rafał Leszczyński, który uratował Wisłę przed stratą drugiej bramki. Do 60. minuty Wieczysta kontrolowała przebieg spotkania. Jednak Wisła Płock miała dobrą szansę po rzucie rożnym, lecz piłka po strzale Kamińskiego przeleciała nad bramką. W 68. minucie pięknym strzałem z dystansu popisał się Lisandro Semedo. Wieczysta podwyższyła prowadzenie i było już 2:0.
W kolejnych minutach znów bramkarza Wisły pokonał Lisandro Semedo, który strzelił swojego drugiego gola w tym spotkaniu i przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny 3:0.
Wieczysta ucieka ze strefy spadkowej, a Wisła Płock nie była sobą po przerwie na kadrę
Wiśle Płock nie udało się wygrać trzeciego meczu z rzędu. Wieczysta od początku meczu była lepszą drużyną i spokojnie wygrała to spotkanie. Przerwa na reprezentację nie posłużyła piłkarzom Adama Majewskiego, którzy po tym meczu mają dużo do przemyślenia. Za to z drugiej strony Wieczysta pokazała dziś, że nie próżnowała w trakcie przerwy i ciężko pracowała na dzisiejszy wynik, daje to na pewno kibicom duże nadzieje na następne mecze. Krakowianie przynajmniej na chwilę uciekli ze strefy spadkowej PKO BP Ekstraklasy, awansując na 13. miejsce. Wisła Płock zajmuje 11. miejsce, za tydzień piłkarze z Płocka będą gościć u siebie Radomiaka Radom.
Świetna pierwsza połowa w Częstochowie
Drugie piątkowe spotkanie w PKO BP Ekstraklasie rozpoczęło się o 20:30 w Częstochowie. Czerwona latarnia ligi, Raków Częstochowa, podejmowała GKS Katowice. Od początku Raków chciał przejąć kontrolę nad spotkaniem, jednak GKS nie dawał się złamać. Pierwsze 20 minut przebiegło bardzo spokojnie. Ani jedna, ani druga drużyna nie potrafiła przechylić szali na swoją stronę.
Po niezbyt ciekawych 30 minutach spotkanie w końcu nabrało tempa. Najpierw bramkę na 1:0 dla zespołu z Katowic zdobył Ilya Shkurin. Było to już siódme trafienie napastnika „GieKSy” w tym sezonie. Raków nie pozostał dłużny i już trzy minuty po bramce Shkurina do siatki trafił Patryk Makuch. W efekcie po 37 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 1:1. Pierwsza połowa zakończyła się remisem. Na szczęście ostatnie 15 minut wynagrodziło nam pierwsze, usypiające pół godziny spotkania.
Kapitalna druga połowa w wykonaniu GKS-u Katowice
Kapitalnie w drugą połowę weszli zawodnicy GKS-u Katowice. Szybką bramkę zdobył Bartosz Nowak, który zachował zimną krew, podszedł do wykonania rzutu karnego i pewnie zamienił tę sytuację na gola. Dzięki temu piłkarze Rafała Góraka wyszli na prowadzenie 2:1.
W 57. minucie piękną indywidualną akcją popisał się Mateusz Kowalczyk, podwyższył on prowadzenie dla swojej drużyny i zespół z Katowic wygrywał już 3:1. Drużyna Rakowa była już coraz dalej od korzystnego wyniku w tym spotkaniu.
Po bramce na 3:1 piłkarze „GieKSy” kontrolowali spotkanie i nadal napierali na bramkę Kacpra Trelowskiego. W 91. minucie wynik spotkania ustalił Borja Galan. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego oddał strzał głową i pokonał bramkarza Rakowa. Ostatecznie GKS Katowice wygrał to spotkanie aż 4:1.
Raków w coraz gorszym położeniu, GKS pnie się w górę
Kryzys Rakowa trwa. Przerwa reprezentacyjna nic nie zmieniła, a przed trenerem Tomaszem Kaczmarkiem wciąż sporo pracy, aby odmienić grę swojej drużyny, która ma na swoim koncie zaledwie trzy punkty po 10 kolejkach. Za tydzień również nie będzie łatwo o punkty, ponieważ Raków zmierzy się z rozpędzoną Wieczystą Kraków. Zupełnie inne nastroje panują w drużynie GKS-u Katowice, która po drugiej wygranej z rzędu awansowała na 5. miejsce w tabeli. W przyszłym tygodniu „GieKSa” zmierzy się również z Wieczystą Kraków w zaległym spotkaniu. Natomiast w ramach 11. kolejki zagra u siebie z Pogonią Szczecin.