Przed przerwą reprezentacyjną kibice Bundesligi nie mogli narzekać na nudę. Znowu piątkowy mecz trwał dłużej, w sobotę Robert Lewandowski dał popis swoich umiejętności, a kilka kwadransów później Łukasz Piszczek obchodził jubileusz występów w najwyższej niemieckiej lidze. Dodatkowo Hamburger SV nadal zaskakuje swoich i nie tylko swoich kibiców, a trzy drużyny wciąż pozostają bez punktów.
Piszczek wyprzedza polską legendę Schalke
W sobotę w Dortmundzie mecz miejscowej Borussii miał kilka podtekstów. Po pierwsze, dla lokalnych kibiców był to pierwszy oficjalny mecz w 55. sezonie Bundesligi. Po drugie, był to pierwszy mecz po sprzedaży niesfornego Ousmane’a Dembele do Barcelony. Po trzecie, Łukasz Piszczek zagrał po raz 250. w niemieckiej lidze. O Polaku nie zapomniano również na oficjalnych ligowych SM.
Warto zaznaczyć, że Polak w Bundeslidze reprezentował barwy Borussii oraz Herthy. Akurat tak się złożyło, że w swoim jubileuszu zagrał przeciwko byłej drużynie. Dodatkowo, rozgrywając 250. mecz, Piszczek wyprzedził w polskiej klasyfikacji Tomasza Wałdocha. Były obrońca i kapitan Schalke 04 w swojej karierze wystąpił w 249 spotkaniach „Koenigsblauen”. W spotkaniu z Herthą doszło do jeszcze jednego miłego momentu dla prawego obrońcy BVB. Kapitan gospodarzy – Sokratis – doznał kontuzji i w pierwszej połowie musiał opuścić boisko. Opaskę z jego rąk przejął Piszczek. Polski obrońca nie miał w tym meczu za dużo roboty. W defensywie grał pewnie, a przy akcjach ofensywnych nie podłączał się tak często, jak ma to miejsce choćby w reprezentacji. Teraz, przy większym angażu drugiej linii w ofensywie, Piszczek gra uważniej na połowie rywala. Mimo wszystko Borussia Dortmund bez większych kłopotów wygrała z Herthą 2:0.










