Ponad miesiąc temu znajdowała się tuż nad zespołami walczącymi o utrzymanie, a dziś jest zaledwie trzy punkty za podium. Lechia Gdańsk przeszła olbrzymią metamorfozę i o ich kryzysie już wiele osób zapomniało. Trener Piotr Stokowiec wywiązał się ze swojej obietnicy i dzięki temu jego pozycja w klubie ponownie stała się bardzo pewna.
Dziwny jest to sezon. Wiele klubów boryka się z różnymi problemami. Jedni mają zawirowania kadrowe, inni nie mogą dobrze przepracować okresu przygotowawczego. Obie te przypadłości dopadły właśnie Lechię. Latem z racji wykrycia zakażenia u jednego z zawodników była potrzeba skrócenia okresu przygotowawczego. Efekty tego były widoczne po starcie ligi, gdyż gdańszczanie zachwycać potrafili wyłącznie w spotkaniach z beniaminkami.
Gdy wydawało się, że forma Lechii zaczyna iść w górę, na początku listopada wirus zaatakował ich znacznie bardziej. Mówiło się wtedy nawet o 20 pozytywnych wynikach, w tym ponad dziesięciu wśród zawodników. To ponownie zaburzyło cały cykl pracy zespołu. Nikt nie spodziewał się jednak, że gdańszczanie nagle zaczną prezentować się aż tak źle. Po przerwie na reprezentację kryzys, w jaki wpadła Lechia, był ogromny. Cztery porażki z rzędu, do tego bez ani jednego strzelonego gola. Trzeba przyznać, że nie wyglądało to wszystko dobrze i trudno było tutaj zrzucać winę wyłącznie na to, że nie wszyscy zawodnicy byli gotowi do gry w stu procentach. Drużyna stała w miejscu, nie było widać u zawodników żadnego rozwoju. Niektórzy wysuwali nawet wnioski, że wielu zaczynało się cofać w rozwoju.
Małym pozytywem było pokonanie na zakończenie roku 3:0 Cracovii. To jednak trudno było traktować jako wyjście na prostą, gdyż na kolejne spotkanie trzeba było trochę poczekać.
Wielu kibiców chciało zmiany trenera
W klubie podjęto ważną decyzję, by zimowy okres przygotowawczy spędzić w Gdańsku. Pech chciał, że wtedy akurat pogoda na północy Polski nie rozpieszczała. Mimo to w meczach kontrolnych Lechia pokazywała się z bardzo solidnej strony. Pewne wygrane z zespołami z niższych lig, a na zakończenie także spokojne zwycięstwo z Wisłą Płock. To dawało nadzieje na dobry start rundy wiosennej.
Na nadziejach się skończyło. Dwa spotkania na własnym stadionie na start i odpowiednio porażka 0:2 z Jagiellonią i remis 1:1 z Wartą. Stracone prowadzenie z beniaminkiem ekstraklasy, do tego z fatalną postawą w drugiej połowie, bardzo rozwścieczyło fanów Lechii. Atmosferę podgrzały także słowa trenera Stokowca na pomeczowej konferencji.












