Ostatnio w reprezentacji Polski zapanowała moda na piłkarzy z zagranicy, którzy posiadają nasze korzenie. Po Sebastianie Boenischu i Adamie Matuszczyku kolejka kandydatów do gry z orzełkiem na piersi jest bardzo długa. Franciszek Smuda myślał już o Laurencie Koscielnym, Robercie Aquafresce, Damianie Perquisie, a kto wie, jaki jeszcze pomysł wpadnie mu do głowy. Czy naprawdę nie ma już dobrych piłkarzy w kraju? Może po prostu nie chce się szukać?
Przez wiele lat różni selekcjonerzy mieli swoich pupili, na których stawiano nawet w przypadku słabszej formy. Tym samym zawodnicy, którzy imponowali dobrą postawą byli pomijani z różnych przyczyn. Niekiedy nawet dochodziło do sytuacji, że to media wymuszały powołanie na selekcjonerze, bo fakt, że zawodnik regularnie strzela bramki czy gra koncertowe spotkanie nie wystarczał. Dziś również możemy wskazać kilku zawodników, którzy od wielu lat regularnie grają na wysokim poziomie, a selekcjonerzy omijają ich szerokim łukiem.
Mirosław Sznaucner
Nie mamy wątpliwości, że liga grecka jest mocniejsza od polskiej. Wiadomo też, że Franciszek Smuda najbardziej potrzebuje piłkarza na lewą stronę defensywy. Idealnym rozwiązaniem mógłby być występujący w PAOK-u Saloniki Mirosław Sznaucner. Były piłkarz GKS-u Katowice do Grecji wyjechał siedem lat temu. Trafił do Iraklisu Saloniki, w którym z miejsca wywalczył miejsce w pierwszym składzie. Zagrał nawet dwa mecze w kadrze w 2004 roku, lecz później zupełnie o nim zapomniano. Trzy lata temu przeniósł się do PAOK-u i również radzi sobie bardzo dobrze. W bieżącym sezonie zagrał nawet dwa spotkania w Lidze Europejskiej, jednak to za mało, żeby zwrócić na siebie uwagę selekcjonera reprezentacji Polski. Podczas mistrzostw Europy Sznaucner będzie miał już 33 lata, ale nie jest to wiek, w którym należy skreślać piłkarza, czego najlepszym przykładem jest Michał Żewłakow.
Marcin Baszczyński
Wielokrotny reprezentant Polski wciąż utrzymuje wysoki poziom, regularnie występując w lidze greckiej. 33-letni prawy obrońca ma pewne miejsce w składzie Atromitosu Ateny i wobec problemów w defensywie z całą pewnością przydałby się w reprezentacji, nawet w perspektywie mistrzostw Europy. 35 lat to jeszcze nie jest wiek, w którym nie da się grać w piłkę na wysokim poziomie. A Baszczyński jest piłkarzem z charakterem i ogromnym sercem do gry i właśnie takich poszukuje trener Smuda.
Sebastian Mila
Niegdyś kreowano go na lidera drużyny narodowej. W młodym wieku Mila miał być motorem napędowym reprezentacji Polski, lecz to zadanie wówczas okazało się dla niego zbyt trudne. W zeszłym sezonie zawodnik bogatszy o doświadczenia z Austrii i Norwegii był prawdziwym liderem Śląska Wrocław, lecz selekcjoner nie dostrzegł jego walorów. Teraz wrocławianie znów zawodzą, lecz 28-letni pomocnik nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Może warto go ponownie wypróbować w reprezentacji, bo w końcu Sebastian Mila zawsze był piłkarzem z charakterem, który oprócz wielu walorów ofensywnych starał się walczyć również w defensywie.










