Rozgrywki niemieckiej Bundesligi nie zwalniają tempa. Za nami już 20. kolejka tego sezonu, w której nie brakło emocji i niespodziewanych wyników. W większości z rozegranych meczów można było wskazać nominacje na najlepszego zawodnika minionego weekendu. Niestety mogliśmy wybrać tylko jednego – okazał się nim Mohamed Zidan.
Zajmujący kilka miejsc przed strefą spadkową zespół FSV Mainz podejmował na bardzo trudnym terenie drużynę Schalke 04 Gelsenkirchen. Już przed samym pojedynkiem wielu kibiców i fachowców przypisywało kolejne trzy punkty podopiecznym Huuba Stevensa. Wiele statystyk przemawiało właśnie na korzyści piłkarzy z Zagłębia Ruhry. Mecz okazał się jednak bardzo wyrównanym widowiskiem, w którym obie drużyny miały wiele okazji do strzelenia gola. Jedną z nich wykorzystał Mohamed Zidan – Egipcjanin, który już kiedyś radował sympatyków klubu z Coface-Arena.
Do pierwszego romansu napastnika z Mainz doszło w latach 2005-2007. Najpierw urodzony w 1981 roku piłkarz przeszedł do zespołu na zasadzie wypożyczenia z Werderu Brema. Wystąpił wtedy w ponad 20 meczach i strzelił dziewięć bramek. Postawa ta zaowocowała wykupieniem piłkarza z Bremy i już jako pełnoprawny zawodnik jednego klubu strzelił dla Mainz 15 goli. Wtedy mówiło się o nim jako o człowieku, który bez problemów poradziłby sobie w zespole zdecydowanie mocniejszym. Przeprowadzka do Hamburgera nie była już taka udana. Później w Borussii Dortmund miał swoje przebłyski, ale transfery takich konkurentów jak Lucas Barrios czy Robert Lewandowski zmusiły piłkarza do zmiany pracodawcy.
Gdyby nie szybka decyzja o transferze i powrocie na stare śmieci, dzisiaj nie moglibyśmy mówić o Zidanie jako o napastniku, który wywalczył dla swojego zespołu jakże cenny punkt. Wiele jego akcji z sobotniego meczu mogło naprawdę podobać się obserwatorom. W poczynaniach piłkarza można było ponownie zobaczyć zaufanie do własnych umiejętności, zaangażowanie oraz ogromną pewność siebie, której tak bardzo brakowało mu w drużynie z Dortmundu. Podczas meczu z Schalke Egipcjanin był bardzo aktywny. Przebiegł ponad dziesięć kilometrów. Uderzał pięć razy na bramkę (to więcej niż podczas pierwszych 19 kolejek w barwach Borussii w tym sezonie), nie tracił bezmyślnie piłek, po których Raul i spółka mieliby okazję do wyprowadzenia groźnych kontrataków. I co najważniejsze dla napastnika, strzelił gola (pierwszego w sezonie).
Po tym meczu wiele niemieckich gazet w samych superlatywach rozpisywało się na temat Zidana. Sam zawodnik również wypowiada się o swojej przeprowadzce jako o jednej z najlepszych decyzji w ostatnim czasie. Nic dziwnego, każdemu profesjonalnemu piłkarzowi nie wystarczają same treningi. To mecze są jak tlen dla człowieka, a tego właśnie w poprzednim klubie snajperowi brakowało. Teraz zarówno działacze Mainz, jak i sam Zidan mają nadzieję, że ich współpraca będzie układała się po myśli i w przyszłym sezonie drużyna wciąż będzie walczyła w Bundeslidze.
Mohamed Zidan to talent czystdj wody, swego czasu
interesowal sie nim Arse Wenger szkoda ze transfer
nie doszedl do skutku. Gdyby nie kontuzje spokojnie
wywalczylby sobie miejsce w ataku Borussi. Co ciekawe
po powrocie po kontuzji kolana w zimowych sparingach
strzelil dla Borussi 5 bramek! Nie mam zielonego
pojecia dlaczego Klopp na nie go nie postawil tylko
pozwolil mu odejsc. Barioss to przecietniak jakich
wiele a Lewandowski moim zdaniem napastnik
niekompletny i slaby fizycznie. Reus dojdzie dopiero
latem. Zidan to gwiazda Egiptu technik, sila i
szybkosc to on nadaje ton reprezentacji bez niego
Egipt nie istnieje.
Co do LEWEGO to sie zgodze, ale co DO BARIOSA to
lekka przesada! Stylem gry przypomina troche SUAREZA
a nawet jest od niego leprzy! Musi tylko dojść do
optymalnej dyspozycji i LEWY pujdzie w odstawke! A co
do ZIDANA to ma już 30dychy na karku i kości już
nie pierwszej świeżości coś jak nasz IREK JELEŃ
ha ha!