Ósma zmiana szkoleniowca w obecnym sezonie w PKO Ekstraklasie stała się faktem. Krzysztofa Sobieraja, który nie zdążył zadebiutować na ławce trenerskiej, zastąpił Ireneusz Mamrot. Zmiana trenera to pierwszy ruch nowego właściciela klubu. Czy byłemu szkoleniowcowi Jagiellonii Białystok uda się utrzymać Arkę Gdynia? Jak zmiana szkoleniowca jest komentowana w środowisku?
W marcu bieżącego roku do dymisji podał się Aleksandar Rogić, który wytrzymał w Gdyni raptem pięć miesięcy. Nie udało mu się wyciągnąć Arki ze strefy spadkowej. Bowiem gdynianie wciąż tracą do bezpiecznej lokaty sześć „oczek”. Po rozstaniu z Serbem spekulowało się na temat powrotu Leszka Ojrzyńskiego, ale ostatecznie Rogicia zastąpił Krzysztof Sobieraj.
Były kapitan Arki, który rozegrał w jej barwach 265 meczów, nie doczekał się debiutu na ławce trenerskiej. W sobotę – dzień po ogłoszeniu nowego właściciela, dowiedzieliśmy się, że planowana jest zmiana na stanowisku trenera. Jak już wyżej wspomniano, zastąpić go miał Ireneusz Mamrot, który tego samego dnia potwierdził, że prowadzi rozmowy z klubem. Dzisiaj klub oficjalnie poinformował o związaniu się ze szkoleniowcem.
Czy Sobieraj może czuć się poszkodowany? – Już sam wybór Krzysztofa Sobieraja na pierwszego trenera był dość dziwny – przekonuje dziennikarz Michał Kułakowski. – Wiadomo, z jakimi problemami w ostatnich miesiącach borykała się Arka i od samego początku wydawało mi się to tylko chwilowym rozwiązaniem. Nie chcę negować umiejętności trenerskich „Sobiego”, ale Arka wciąż nie ma pewnego utrzymania i w ich sytuacji szkoleniowiec, który jak dotąd prowadził tylko Ogniwo Sopot, delikatnie mówiąc, sukcesu nie wróżył. Pytanie, czy zostanie w klubie, a jeśli tak, to w jakiej roli. Jeżeli Ireneusz Mamrot będzie widział go w swoim sztabie, to myślę, że Sobieraj tylko na tym skorzysta – tłumaczy.
„Ciekawy wybór”
Sympatycy Arki Gdynia z pewnością przeżywają ostatnio niemały rollercoaster. Jeszcze do niedawna mówiło się o coraz to bardziej prawdopodobnym upadku klubu, ale w piątek doszło do zmiany właściciela. Bowiem większościowy pakiet akcji gdyńskiego klubu od Dominika Midaka – dotychczasowego właściciela – wykupił Michał Kołakowski, syn znanego agenta piłkarskiego, Jarosława Kołakowskiego.
Pierwszym ważnym ruchem nowego właściciela jest zmiana szkoleniowca. I tutaj wybór, jak przekonuje nasz ekspert, jest bardzo ciekawy. – – mówi nam ekspert. Jak dodaje, trudno będzie nowemu szkoleniowcowi wdrożyć swoją filozofię. – – przekonuje.











