Cztery bramki obejrzeli dzisiaj kibice zgromadzeni na stadionie przy ul. Konwiktorskiej. Zadowoleni mogą być jednak wyłącznie sympatycy gospodarzy. Widzew poniósł pierwszą porażkę w sezonie, a duet Teodorczyk – Wszołek dał popis futbolu z najwyższej półki.
Od początku spotkania w drużynie Widzewa wyróżniał się Marcin Kaczmarek, który starał się wykorzystywać swoje największe atuty – obunożność i przyspieszenie. To właśnie on jako pierwszy zagroził bramce strzeżonej przez Mariusza Pawełka, oddając strzał zza pola karnego, jednak golkiper gospodarzy nie miał problemu z wyłapaniem piłki. Początkowe minuty przebiegały pod dyktando łodzian, którzy całkowicie opanowali środek pola. W 12. minucie zobaczyliśmy pierwszą groźną sytuację Polonii – Wszołek przebiegł samotnie pół boiska po podaniu Dwaliszwilego, uderzył na bramkę, ale jego strzał zablokował Phibel. Trzy minuty później znów zaatakowały „Czarne Koszule” – dośrodkowanie Brzyskiego odbił Phibel, futbolówkę sięgnął jeszcze głową Wszołek, ale świetnym refleksem popisał się Maciej Mielcarz.

Od tego momentu gospodarze stopniowo przejmowali inicjatywę, co przyniosło efekt w 23. minucie. Yahiya wszedł dryblingiem przed pole karne i podał do Wszołka, ten rozciągnął akcję, zatrudniając podłączającego się Cotrę, który dośrodkował w pole karne do Łukasza Teodorczyka. 21-letni napastnik dobrze wiedział, co zrobić z piłką, i posłał ją płaskim strzałem do siatki obok nogi Mielcarza.
Kolejne okazje obu drużyn nie kończyły się żadnymi groźnymi strzałami – ponownie uderzał Kaczmarek, wrzucał Teodorczyk, ale żadna z tych szans nie podniosła ciśnienia kibicom na stadionie przy ul. Konwiktorskiej. Dopiero niesygnalizowany strzał z pola karnego Ben Dhifallaha zmusił Pawełka do interwencji. W 38. minucie trener Mroczkowski dokonał pierwszej zmiany – Aleksa zmienił Jakub Kowalski, dla którego był to pierwszy mecz w tym sezonie. 18-letni Brazylijczyk był strasznie sfrustrowany tą zmianą, ale najwidoczniej trener łodzian miał do skrzydłowego pretensje o brak zaangażowania w grę defensywną. W ostatniej minucie pierwszej połowy okazję do wyrównania miał Widzew, lecz strzał Kaczmarka z rzutu wolnego był bardzo niecelny. Do przerwy mecz był bardzo wyrównany, z lekkim wskazaniem na przyjezdnych, jednak to „Czarne Koszule” schodziły do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Od początku drugiej połowy do ataku rzucili się zawodnicy Polonii. Najpierw minimalnie pomylił się Dwaliszwili, a następnie uderzenie Wszołka w świetnym stylu obronił kapitan Widzewa. Kolejny kwadrans przebiegał pod znakiem niezakończonych strzałem ataków, a także twardych starć w środku pola, takich jak to Phibela z Teodorczykiem. Żadna drużyna nie potrafiła przez dłuższy czas utrzymać się przy piłce, co wprowadziło dodatkowy chaos na boisku. W 62. minucie doszło do zmian w obu zespołach – w Polonii aktywnego Dwaliszilego zastąpił Daniel Gołębiewski, a Radosław Mroczkowski posłał w bój młodego Mariusza Stępińskiego, który zmienił Bartoszewicza. Był to przejrzysty sygnał do ataku od trenera gości. Dodatkowym impulsem z ławki było wprowadzenie dwie minuty później Mariusza Rybickiego za przeciętnie spisującego się Bartkowskiego.












