Barcelona prowadziła na Estadio Aneota już 2:0, jednak ostatecznie przegrała z Realem Sociedad 2:3! Gospodarze wydarli trzy punkty w ostatniej minucie spotkania za sprawą rezerwowego Imanola Agirretxe!
Philippe Montanier, trener Realu Sociedad, na przedmeczowej konferencji prasowej mówił o tym, że jego drużyna – myśląc o zwycięstwie nad Barceloną – musi zmusić ją do popełniania błędów. I faktycznie, Katalończycy od czasu do czasu popełniali mniejsze lub większe błędy, lecz nie miały one żadnych konsekwencji. Co innego gospodarze, którzy na własne życzenie już po 25 minutach przegrywali 0:2. Pierwszą znakomitą okazję do zdobycia gola miał w 5. minucie Leo Messi, jednak Argentyńczyk w sytuacji sam na sam uderzył niecelnie. 120 sekund później najlepszy strzelec „Barcy” wpisał się już na listę strzelców. Baskowie źle wyprowadzili piłkę, co skrzętnie wykorzystali goście – Iniesta podał do Fabregasa, ten przepuścił jednak piłkę Messiemu, który strzałem w długi róg pokonał Bravo.

W 11. minucie doskonałą okazję do wyrównania mieli miejscowi. Illarramendi sprytnie rozegrał rzut wolny, podając po ziemi do Xabiego Prieto, jednak po jego uderzeniu piłka minimalnie minęła bramkę. Chwilę później przenieśliśmy się pod pole karne Realu Sociedad, gdzie po raz kolejny niefrasobliwie zachowali się obrońcy – Pedro po wywalczeniu piłki oddał strzał, ale trafił w słupek. W 19. minucie mecz na chwilę musiał zostać przerwany, ponieważ na Estadio Anoeta zgasło kilka jupiterów, jednak arbiter po konsultacji z zawodnikami obydwu zespołów nakazał wznowić zawody.
W dalszym ciągu to Barcelona kontrolowała przebieg spotkania i w 25. minucie znowu udokumentowała swoją przewagę. Dani Alves otrzymał futbolówkę na prawej stronie, dograł ją wzdłuż bramki do Pedro, a temu pozostało wpakowanie jej do pustej bramki. Real Sociedad przebudził się dopiero w samej końcówce pierwszej połowy po kolejnej znakomitej okazji Messiego. Reprezentant Argentyny znowu znalazł się sam na sam z bramkarzem i tym razem zdecydował się na jego lobowanie, po którym – podobnie jak w sytuacji Pedro – piłka zatrzymała się na słupku. Chwilę później niewykorzystana sytuacja się zemściła. Vela przytomnie zachował się przed polem karnym „Blaugrany”, podał do „Chory’ego”, a ten uderzeniem w długi róg zaskoczył Victora Valdesa. Chwilę później gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania, ale tym razem golkiper gości skutecznie interweniował po strzale Griezmanna. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Barcelony 2:1.
Początek drugiej połowy to bezskuteczne próby ataków z obydwu stron. Groźniej było co prawda pod bramką gospodarzy, jednak gracze Tito Vilanovy nie znaleźli sposobu na strzelenie trzeciego gola. W 56. minucie Katalończycy sami utrudnili sobie sytuację. Drugą żółtą kartkę otrzymał bowiem Gerard Pique i musiał opuścić plac gry (pierwsze upomnienie otrzymał za przeszkadzanie w wykonaniu stałego fragmentu gry). Ekipa z Sociedad bardzo szybko mogła wykorzystać tę przewagę, jednak uderzenie Carlosa Martineza zostało ofiarnie zablokowane przed Jordiego Albę. W 60. minucie niezwykle cenną interwencją popisał się z kolei Sergio Busquets, rzucając się pod nogi Griezmanna, który już składał się do strzału.











