Po niecałym roku gry wśród elity klub z zachodniej części Londynu wraca, skąd przyszedł. Marzenia o regularnej grze w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii trzeba odłożyć na później. Wielka bańka mydlana pękła i nie pomogły wydane setki milionów euro na transfery.
Powrót do Premier League miał być nowym, pięknym rozdziałem w historii Fulham. Dobra gra w Championship, stabilna posada trenera, wschodząca gwiazda futbolu oraz duże pieniądze na wzmocnienia – wszystko miało być receptą na sukces. Lekarstwo jednak nie zadziałało, a „The Cottagers” jako druga drużyna w tym sezonie po Huddersfield żegnają się z grą w elicie.
Utrzymanie, a może coś więcej?
Musimy przyznać, że letnie okienko transferowe drużyny z Londynu wyglądało imponująco i mogło napawać optymizmem sympatyków drużyny prowadzonej przez Slavisa Jokanovicia. Do klubu dołączyły rozpoznawalne nazwiska, a sprzedany nie został żaden zawodnik, którego odejście mogłoby zwiastować spadek poziomu zespołu. Jedną z najważniejszych informacji było pozostanie na Craven Cottage nastoletniej perełki – Ryana Sessegnona.
Trzon klubu został wzbogacony o takie nazwiska jak Jean Michael Seri, który jeszcze niedawno był już jedną nogą w Barcelonie, Andre Zambo Anguissa, Aleksandr Mitrović, Alfie Mawson, Ryan Babel, Havard Nordtveit, Andre Schuerrle, Lazar Marković, Calum Chambers, Sergio Rico, Luciano Vietto, Tim Fosu-Mensah i kilku innych. Na papierze wszystko wyglądało imponująco, a zapewne wielu obserwatorów Premier League przed startem sezonu przewidywało, że zespół zakończy sezon gdzieś w środku tabeli. Jednak papier przyjmuje wszystko, a boisko nie zawsze odzwierciedla nasze założenia. Pomimo posiadania indywidualności nie przełożyło się to na dobrą grę i wyniki.
Projekt zarządu zaczął się sypać, a zaufanie do trenera zmalało. Prawie trzyletnią przygodę Slavisy Jokanovicia w klubie przerwała porażka z „The Reds”. Nadszedł czas na wstrząs i ratowanie płonących planów.
Nic nie zdarza się dwa razy
Na pomoc ściągnięty został przez Shahida Khana Claudio Ranieri. W odbudowaniu drużyny miała pomóc jego przeszłość, a w szczególności magiczna wygrana w Premier League z Leicester City w sezonie 2015/2016.
Pierwsze spotkanie pod wodzą nowego trenera mogło rozpalić iskierkę nadziei w kibicach „The Whites”. Po zaciętym spotkaniu z Southampton Włoch zainkasował trzy punkty w swoim debiucie, a zawodnicy, w których pokładana była nadzieja na sukces, błysnęli dobrą grą. W sukcesie można było się dopatrywać wspaniałego oddziaływania Ranieriego na zawodników. Magiczne umiejętności musiały jednak ustąpić zdroworozsądkowemu myśleniu. Pierwszy triumf nowego szkoleniowca przyćmiony został kolejnymi sześcioma meczami bez zwycięstwa, a wygrana nad Huddersfield niczego nie zatuszowała.
Przygoda legendarnego Claudio zakończyła się wcześniej, niż myślano. Po 17 spotkaniach na ławce trenerskiej skończyła się cierpliwość, a jak to w piłce bywa – łatwiej jest usunąć jednego trenera niż kilku zawodników. Tylko trzy zwycięstwa oraz trzy remisy nie pozwoliły na kontunuowanie pracy. Szalę goryczy przela mecz w ramach FA Cup, w którym to Fulham mierzył się z Oldham Athletic. Drużyna z 4czwartego szczebla rozgrywkowego w Anglii (League Two) pokonała 2:1 beniaminka Premier League i wyrzuciła go z rozgrywek. Krótką i bolesną przygodę byłego trenera Leicester City na Craven Cottage spuentowała drużyna Southampton – ta sama, przeciwko której udanie debiutował.











