To było piękne pożegnanie Pepa Guardioli z Camp Nou. Barcelona pokonała w derbowym spotkaniu Espanyol 4:0. Wszystkie bramki zdobył Leo Messi, który jest o krok od wywalczenia tytułu Pichichi dla najlepszego strzelca ligi.
Zgodnie z przewidywaniami to gospodarze od pierwszych minut przejęli inicjatywę. Espanyol ograniczył się natomiast do częstych fauli, czym skutecznie wytrącał z uderzenia podopiecznych Pepa Guardioli, którzy nie byli w stanie stworzyć większego zagrożenia pod bramką rywala. Tymczasem w 9. minucie w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Thiago, który po doskonałym dośrodkowaniu Pedro miał przed sobą tylko golkipera gości, ale jego strzał głową okazał się zbyt słaby. Chwilę później gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą, jakże mogło być inaczej, niezawodnego Messiego, który perfekcyjnie uderzył z rzutu wolnego. Po stracie bramki goście nieco śmielej ruszyli do ataku, ale pewnie poczynała sobie defensywa Barcelony.
W 29. minucie raz jeszcze przed szansą stanął Leo Messi, ale tym razem piłkę po uderzeniu z rzutu wolnego z najwyższym trudem sparował Alvarez. Barcelona kontynuowała natarcie, ale brakowało precyzji w ostatniej fazie akcji. Dominacja była jednak bezdyskusyjna, do czego zresztą podopieczni Guardioli zdążyli przyzwyczaić swoich sympatyków. W ostatnich minutach nie obejrzeliśmy już żadnej groźnej sytuacji i ostatecznie na przerwę gospodarze schodzili z jednobramkowym prowadzeniem, choć był to najniższy wymiar kary.
Druga połowa rozpoczęła się od znakomitej okazji Iniesty, który popisał się nienaganną techniką, przyjmując piłkę, ale uderzenie było dużo gorszej próby. Barcelona swobodnie rozgrywała akcje, kontrolując przebieg spotkania, choć nie przekładało się to na kolejne okazje bramkowe. Chwilę później goście domagali się rzutu karnego, ale arbiter nie dopatrzył się faulu na Vazquezie. W 63. minucie było już 2:0. Ponownie na listę strzelców wpisał się Leo Messi, który pewnie wykorzystał rzut karny. Wcześniej ręką w polu karnym zagrywał jeden z obrońców Espanyolu. W odpowiedzi w 68. minucie ładnym uderzeniem z dystansu popisał się Forlin, ale jeszcze lepszą paradą wykazał się Pinto.
W 73. minucie goście powinni zdobyć kontaktową bramkę. Fatalnie zachował się bramkarz Barcelony, który niepotrzebnie wybiegł przed siebie. Do piłki jako pierwszy dopadł Weiss, który zdecydował się na uderzenie, ale futbolówkę lecącą do bramki w ostatnim momencie ofiarną interwencją wybił Mascherano. Piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą – i tak też było w tym wypadku. Perfekcyjną kontrę przeprowadzili gospodarze, którą precyzyjnym uderzeniem w długi róg wykończył kapitalnie dziś grający Messi.
Nie minęło kilkadziesiąt sekund, a Argentyńczyk strzelił kolejną bramkę! Źle w polu karnym interweniował jeden z obrońców Espanyolu i arbiter nie miał wątpliwości – rzut karny. Messi kolejny raz nie pozostawił złudzeń Alvarezowi. Ostatnie minuty to już spokojne wyczekiwanie na końcowy gwizdek. Ostatecznie Barcelona pokonała w derbowym spotkaniu Espanyol 4:0. To było piękne pożegnanie Pepa Guardioli z własną publicznością. Trener ten już na zawsze zostanie zapamiętany jako jeden z najlepszych szkoleniowców w historii tego klubu. A może najlepszy…










