Chelsea po paśmie wpadek chciała ustabilizować formę. Przed meczem z Brighton nie mogliśmy być pewni niczego. Czwarta siła tego sezonu Premier League przegrywała przecież z Southampton czy Bournemouth. Tym razem jednak ekipa z Londynu postanowiła nie bawić się w mikołaja i wyjechać do domu z trzema punktami. Nie udało się.
Brighton po passie bez zwycięstwa zbliżyło się do strefy spadkowej na zaledwie cztery punkty. Londyńczycy zaś dosyć niebezpiecznie oddalili się od podium ligi, bo podchodzili do kolejki ze stratą sześciu punktów do Manchesteru City. Obie ekipy potrzebowały ustabilizowania swojej formy, a ta ostatnia nie wskazywała nam wyraźnego faworyta.
Stabilne Brighton w tym sezonie?
Drużyna z południowego wybrzeża Anglii w poprzednim sezonie cudem uniknęła spadku. W obecnie trwającej kampanii Brighton wygląda za to o wiele lepiej. W ostatnim czasie zespołowi nie pomagał trudny terminarz, grał on bowiem w zasadzie tylko z drużynami z górnej części tabeli. Potem przyszło jednak zwycięstwo nad Bournemouth.
Ekipa Grahama Pottera rozpoczęła mecz spokojnie, choć widać było, że piłkarze wyszli nastawieni raczej defensywnie. I tak właściwie przez pierwsze minuty Brighton nie wyglądało źle. Błędem było jednak pozostawienie rywalom zbyt dużej swobody i kontroli nad grą. Rzut rożny w 10. minucie i moment zamieszania wystarczył, aby oddać prowadzenie.
Frank Lampard nie wysłał jednak swojej drużyny do ataku, aby momentalnie podwyższyć prowadzenie. Piłkarze Brighton potrafili szybko się otrząsnąć, a Chelsea oddała nieco inicjatywy gospodarzom. I choć ci napierali, pierwsza odsłona spotkania zakończyła się pozytywnie dla przyjezdnych.
Boczni obrońcy zachwycają w Premier League
W Boxing Day zachwycaliśmy się Trentem Alexandrem-Arnoldem, który rozegrał świetny mecz. Strzelił bramkę i zaliczył dwie asysty, a eksperci mówili, że wyznacza nowe trendy. Pochwałom nie było końca, choć według wielu są one przesadzone.
W noworoczne popołudnie na koledze po fachu wzorować chciał się Cesar Azpilicueta. Boczny obrońca Chelsea na bramkę czekał od marca poprzedniego roku, a ostatnie trafienie zanotował przeciwko Cardiff. Tym razem wykorzystał jednak zamieszanie w polu karnym i po kilku rykoszetach skierował piłkę do siatki Brighton.
https://twitter.com/iF2is/status/1212380020452331520
Dla Hiszpana było to oczywiście pierwsze trafienie w tym sezonie. Jednak kto nie chciałby otworzyć nowego roku w taki sposób. Oprócz jednego trafienia 30-latek zanotował w tym sezonie dwie asysty – jedną przeciwko Norwich oraz jedną przeciwko Liverpoolowi. Warto także wspomnieć o golkiperze ekipy Chelsea. Kepa rozegrał naprawdę dobry mecz, kilkukrotnie ratując swoją drużynę przed stratą bramki. Nie udało mu się to w końcówce drugiej połowy, ale przy tym strzale nie miał akurat nic do powiedzenia.











