Polak rozgrywa, jak do tej pory, najlepszy sezon życia, co pewnie każdy już w Polsce i na świecie wie, jednak czy będzie on gwiazdą jednego sezonu? Czy to nie jest chwilowy przebłysk geniuszu strzeleckiego? Raczej nie, co postaramy się udowodnić w tym tekście.
Po przejściu Piątka z Cracovii do Genui większość kibiców skazywało młodego napastnika na „grzanie ławy” we włoskim zespole. Ten jednak z marszu wszedł do nowego zespołu i zaczął regularnie wpisywać się na listę strzelców. Postawą tą przekonał do siebie wielu, jak nie wszystkich kibiców nowego klubu, żeby to na niego stawiano podczas wyboru wyjściowej jedenastki. Tę historię jednak już wszyscy znają. Teraz przyjrzyjmy się jednak całej sytuacji Polaka bliżej.
Strzelec bezwzględny w Genui
Tak można było nazywać Piątka, przez cały pobyt w swoim pierwszym włoskim klubie. Polak strzelał tam bramkę prawie co mecz. Przekonywał tym samym do swojej osoby kibiców na całym świecie, ale co najważniejsze również we Włoszech. Jego statystyki obaliły wiele mitów, jak ten o aklimatyzacji, bo przecież polski piłkarz tak naprawdę jej jakoś nie specjalnie potrzebował, żeby stać się kluczową postacią w swoim zespole.
Polakowi zarzucić można, że nie wypracowuje sam zbyt wielu okazji, a strzela jedynie po tym, kiedy ktoś poda mu piłkę pod bramką. Tutaj jednak warto zaznaczyć, że żeby zdobyć taką bramkę, piłkarz musi dobrze wiedzieć, gdzie i jak się ustawić w polu karnym przeciwnika, tak żeby tę upragnioną bramkę zdobyć. Nie jest tajemnicą, że napastnik taki jak Krzysztof żyje z podań swoich kolegów, więc warto tutaj podkreślić, że zawodnik przychodzący z Cracovii miał w swoim zespole kolegów, którzy potrafili zagrywać do niego bardzo dobre piłki, pozwalające mu na ustrzelenie jak największej ilości bramek. Dzięki czemu w samej Genui wpisał się na listę strzelców aż 17 razy.
Postawą tą wzbudził zainteresowanie wielu klubów. Mówiło się nawet o tym że Il Pistolero zainteresowany jest Real Madryt, ten jednak zdecydował się na transfer do Milanu. Czy dobrze zrobił przechodząc do zespołu w kryzysie?
Bezbarwny bramkowo Milan
Nad tym czy to była dobra decyzja, można wiele się zastanawiać, jedno było natomiast pewne, AC Milan potrzebował Piątka. Młody polski piłkarz miał zapewnić Rossonerim to czego najbardziej im było potrzeba od początku tego sezonu, upragnione bramki. Tak też się stało, Krzysiek wszedł z marszu również do mediolańskiego zespołu, gdzie już w drugim meczu w czarno-białej koszulce, podczas meczu z Napoli ustrzelił dwie bramki, zapewniając zwycięstwo swojemu nowemu pracodawcy.
Na następne bramki kibice nie musieli długo czekać, bo już w następnych czterech meczach z rzędu Goleador trafiał do siatki rywala. Aktualnie Piątek ma na swoim koncie w Serie A 20 bramek a nad nim znajduje się tylko Quagliarella, który ma o jedno trafienie więcej. Jak na debiutancki sezon jest to niesamowity wynik, a zawsze przyjemnie polskiemu kibicowi spojrzeć, że rodak jest wyżej w klasyfikacji strzelców od takich graczy jak Ronaldo czy Immobile.











