Mecz Piast – Lech był bardzo istotny dla obu drużyn. Podopieczni Waldemara Fornalika ciągle są w grze o mistrzostwo i zwycięstwo z poznaniakami mogłoby dodać im wiatru w żagle. Z kolei Lech w ostatnich meczach bardzo efektownie rozprawił się z Pogonią Szczecin oraz Koroną Kielce. Ze względu na niezły, ofensywny styl obu drużyn spotkanie zapowiadało się bardzo interesująco.
Fornalik miał wiele powodów do zadowolenia przed meczem. Jego drużyna znajdowała się w dobrej formie. Do tego wreszcie miał do dyspozycji Jorge Feliksa, którego występ jeszcze niedawno wydawał się mocno wątpliwy. Poza tym gotowy do boju był praktycznie cały dotychczasowy skład i szkoleniowiec z Myślenic nie wykonał zbędnej rotacji. – W każdym meczu gramy o zwycięstwo i zobaczymy, na którym miejscu uzyskany dorobek punktowy pozwoli nam zakończyć rozgrywki – skromnie wypowiadał się przed meczem Fornalik.
Dariusz Żuraw też nie miał problemów z nagłymi kontuzjami. Cały skład z poprzednich meczów był do dyspozycji trenera. Rozkwitała forma Puchacza, imponowali Moder i Jóźwiak. Z drużyny emanowała pewność siebie i siła. – Zaczynamy mały finał – tak podsumował najbliższą fazę rozgrywek Żuraw. Wszyscy uświadomili sobie, że Lech zamierza skutecznie utrzymać miejsce premiowane europejskimi pucharami na koniec sezonu. Po trupach. Uparcie kontynuując swoją strategię rozwijania młodych talentów.
Piast vs Lech – cisza przed burzą
Zgodnie z oczekiwaniami od początku do ataku ruszył Lech. I to do niego należała inicjatywa. W 3. minucie dał się skontrować Piastowi, ale Parzyszek został złapany na pułapce ofsajdowej. Szkoda, bo był on minimalny, a Polak nieświadomy błędu skierował piłkę do bramki.











