Kibice Piasta Gliwice w tym sezonie przeżywają prawdziwe katorgi. Ich zespół pod żadnym względem nie przypomina drużyny, która w ubiegłym sezonie zdobywała trzecie miejsce w lidze, a jeszcze wcześniej mistrzostwo Polski. Tym razem na stadion przy ulicy Okrzei przyjechała Wisła Płock i wywiozła punkt.
Nikt chyba nie spodziewał się, że Piast Gliwice tak fatalnie rozpocznie sezon 2020/2021. W lecie doszło co prawda do kilku personalnych zmian w kadrze, ale przecież już ostatnie lata pokazały, że nie z takimi problemami potrafi sobie radzić Waldemar Fornalik. Rzeczywistość brutalnie jednak zweryfikowała klub z Gliwic. Na nieszczęście dla fanów gliwickiej drużyny, w grze ich zespołu nie widać progresu i wyciągania błędów z poprzednich spotkań.
Fatalny start rozgrywek
Piast Gliwice fatalnie rozpoczął sezon. W siedmiu pierwszych kolejkach zanotował zaledwie jeden remis z Wartą Poznań. Do tego stracił w nich aż 12 bramek, co stało się trzecim najgorszym wynikiem w lidze, a strzelił zaledwie trzy. Taka dyspozycja nie mogła doprowadzić do innej sytuacji niż okupowanie przez podopiecznych Waldemara Fornalika ostatniego miejsca w tabeli. Nowe rozgrywki okazały się bardzo brutalne dla mistrza Polski z 2019 roku. Najpierw odpadł on z eliminacji do Ligi Europy, a następnie coraz bardziej spadał w ligowej tabeli.
Wbrew pozorom Piast nie grał tak słabo, jak wskazywałyby na to wyniki. Pokazał to chociażby w ostatnim meczu z Cracovią, kiedy to podopieczni Michała Probieża zwyciężyli szczęśliwe 1:0. Piłkarze z Gliwic pokazywali już w tym sezonie, że potrafią zdominować rywala podczas swoich meczów. Problem pojawiał się jednak, gdy akcja przenosiła się pod bramkę przeciwnika. Wtedy brakowało wykończenia akcji. Podopieczni Waldemara Fornalika po prostu nie potrafili finalizować stworzonych przez siebie szans. Również w tyłach nie wszystko zostało tak poukładane, jakby życzyłby sobie tego trener. To w połączeniu ze słabą dyspozycją w ofensywie spowodowało, że Piast Gliwice nie potrafi nawet remisować spotkań.
Dla Piasta i ludzi z nim związanych tak słaby początek sezonu to z pewnością wielkie rozczarowanie, ale i zimny prysznic. Po mistrzostwie Polski i zeszłorocznym trzecim miejscu wydawało się, że w Gliwicach stworzono bardzo ciekawy projekt, który będzie co roku walczył o lokaty w czołówce. W końcu wszystko było tam na swoim miejscu. Odpowiedni trener, piłkarze z jakością, pieniądze, wsparcie miasta i kibiców. Nagle okazało się jednak, że rzeczywistość wcale nie jest tak kolorowa, jak ją malowano, a tak zwany .











