Po pierwszym spotkaniu można było mówić nie tylko o małym zaskoczeniu, ale również o małym zawodzie. Bowiem z pewnością niespodzianką można było określić bardzo dobrą dyspozycję gliwiczan, ale i zawodem był fakt, że obecni mistrzowie Polski tylko zremisowali z mistrzami Białorusi. Dzisiaj wystarczył tylko bezbramkowy remis…
O ile „Piastunki” w pierwszym meczu z BATE spisały się znakomicie, o tyle kilka dni później w meczu o Superpuchar Polski nic dobrego powiedzieć o grze Piasta nie można było. Lechiści byli bezlitośni i w każdym aspekcie gry wykorzystali błędy obecnych mistrzów Polski. Tym samym podopieczni Waldemara Fornalika przegrali pierwsze spotkanie od marca br.
– To oczywiście niecodzienna sytuacja dla nas, ale porażka też pozwoli inaczej popatrzeć zawodnikom na pewne kwestie. Powiedziałem graczom, że teraz musimy zmierzyć się z tą sytuacją. Piłka nożna polega na tym, by umieć się odnaleźć po porażce. Trzeba do tego podejść umiejętnie – tłumaczył na łamach „Przeglądu Sportowego” Waldemar Fornalik.
O pierwszym spotkaniu z BATE można przeczytać, klikając TUTAJ.
Nieco inny początek
W Borysowie od początku przejął inicjatywę Piast. Nieco inny obraz gry mieliśmy okazję zobaczyć na początku dzisiejszego spotkania. Widać było, że podopieczni byłego selekcjonera reprezentacji Polski są – delikatnie mówiąc – spięci i poddenerwowani. Popełniali drobne błędy w rozegraniu i wielokrotnie tracili piłkę, co mogło się skończyć stratą bramki…
Dopiero kiedy minął kwadrans, coś zaczęło się dziać na połowie klubu z Borysowa. Piast jakby się otrząsnął i zaczął mecz od nowa. „Piastunki” zaczęły grać tak jak w poprzednim spotkaniu, co zaowocowało pierwszą dobrą okazją na zdobycie bramki. Chwilę później stało się to, na co wszyscy na stadionie w Gliwicach z niecierpliwością czekali – Jakub Czerwiński otworzył wynik spotkania!
Lider defensywy przed starciem rewanżowym przekonywał, że ów mecz będzie znacznie trudniejszy niż przed tygodniem. – Od niedzieli myślimy tylko o BATE. Teraz regeneracja i przygotowanie się do arcyważnego meczu. Jedziemy dalej, nie ma co myśleć o porażce z Lechią. Spodziewam się trudniejszego spotkania. Wszyscy musimy tak do tego podejść, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś myślał inaczej – tłumaczył sam zainteresowany.
Od tego momentu Piast nabrał pewności siebie. Gliwiczanie na spokojnie starali się kontrować białoruskiego rywala, co prawie się udało na kilka minut przed końcem pierwszej odsłony spotkania. Kontratak zaczął Joel Valencia, który zagrał piłkę na skrzydło, gdzie Tom Hateley zgrał futbolówkę do Piotra Parzyszka. Strzelec pierwszego gola w dwumeczu z BATE niestety oddał niecelny strzał.











