Nadspodziewanie łatwo przyszło piłkarzom Piasta Gliwice spotkanie w małych derbach Śląska. Wynik 2:0 w pełni oddaje przebieg spotkania, w którym gospodarze trzymali żelazną dyscyplinę przez cały mecz, a gościom nie wychodziło praktycznie nic. Piast pozostaje niepokonany od czterech spotkań i wygląda na to, że Marcin Brosz może w końcu spokojnie rozsiąść się na fotelu trenera swojego zespołu.

Fenomenalna atmosfera na trybunach od razu pchnęła gospodarzy do ataku. Już w 52. sekundzie meczu wynik otworzył Jurado, który wykorzystał przytomne podanie piłki głową od Wilczka i w sytuacji sam na sam pokonał Steinborsa. Świetny początek Piasta, ale trzeba przyznać, że fatalnie zachował się Wełnicki, który, odpuszczając krycie, pozwolił napastnikowi wyjść na czystą pozycję!
Piłkarze Górnika byli oszołomieni takim początkiem meczu. Piast grał agresywnie wysokim pressingiem, lecz z biegiem minut goście porządkowali swoją grę i osiągnęli przewagę. W 13. minucie świetnie rozegrał Iwan, a Zacharze niewiele zabrakło, by wyrównać po dośrodkowaniu Madeja. Po rzucie rożnym bardzo groźnie dośrodkował Olkowski, jednak i tym razem obrońcy Piasta stanęli na wysokości zadania.

Po kwadransie obraz meczu się wyrównał, żadna ze stron nie miała wyraźnej przewagi. Brak klarownych sytuacji zawdzięczać można głównie dobrej grze defensywnej obu stron. Gospodarze nastawili się na grę z kontry. W 26. minucie będący na skrzydle Izvolt świetnie wypatrzył ustawionego przed polem karnym Wilczka, jednak obrońcy Górnika zdążyli z interwencją i przecięli groźne podanie. Wspomniany Wilczek w 29. minucie będąc sam na sam ze Steinborsem, trafił w poprzeczkę, jednak był na minimalnym spalonym. W 34. minucie gospodarze mieli szansę po strzale Murawskiego, jednak dużym kunsztem popisał się bramkarz Górnika, wybijając futbolówkę na rzut rożny.
Końcowe minuty pierwszej części gry to spokojna gra z obu stron, wyczekiwanie na błędy rywali. Po skrzydle szalał Podgórski, w Górniku wyróżniał się Iwan, biorący ciężar gry na siebie. Pod koniec pierwszej połowy to właśnie on świetnie wypatrzył Olkowskiego, który wychodził na czystą pozycję na skrzydle. Obrońca reprezentacji Polski wycofał na jedenasty metr do Nakoulmy, jednak Zbozień zdążył z interwencją i zablokował strzał piłkarza z Burkina Faso. Po pierwszej połowie wynik brzmiał zatem 1:0.













